Pracownia diagnostyki laboratoryjnej w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu przyjmuje jedynie badania do wykonania na CITO, dla pacjentów, u których zagrożone jest życie. Powód? 28 z 39 pracujących diagnostów nie pojawiło się dziś w pracy.
Grupa zawodowa diagnostów w całej Polsce, od kilku miesięcy walczy m.in o podwyżki wynagrodzeń oraz 10-dniowe urlopy szkoleniowe. Kolejne sytuacje niepojawiania się pracowników w miejscu pracy tylko podsyca spór między resortem a diagnostami.
O komentarz poprosiliśmy dr Matyldę Kłudkowską z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.
My, jako pracownicy laboratoriów medycznych zostaliśmy przez pana ministra upokorzeni w takim stopniu, w jakim jeszcze żadnej minister nas nie upokorzył. Delikatne określenia tej sytuacji przestały już spełniać swoją funkcję. Dostajemy podwyżki rzędu 50-100 zł brutto. Myślę, że pracownicy czują, że ich praca jest szanowana mniej niż innych pracowników ochrony zdrowia, co powoduje przewlekły stres. Taka sytuacja w następstwie powoduje spadek odporności i zwiększoną zapadalność na choroby.Diagności laboratoryjni wskazują na niedobory kadrowe, które są spowodowane tym, że wykwalifikowane osoby mogą liczyć na pensje niejednokrotnie niższe niż salowe czy kasjer w sklepie. - Praca za 2300 zł brutto w przypadku młodej, dobrze wykształconej osoby jest nie do zaakceptowana - tłumaczy Kłudkowska.
Polecamy również:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!