Fizjoterapia uroginekologiczna przestaje być nieznaną, niszową terapią. Coraz więcej kobiet i mężczyzn jest świadomych tego, jak ważne jest dbanie o mięśnie dna miednicy. Tego typu rehabilitację zalecają m.in. urolodzy np. przy nietrzymaniu moczu, szczególnie gdy problem nie jest jeszcze nasilony i można go rozwiązać odpowiednio dobranymi ćwiczeniami. Z fizjoterapeutką uroginekologiczną Kamilą Grabek politykazdrowotna.com rozmawia o tym, jak nie dopuścić do rozwinięcia nietrzymania moczu, jak ćwiczyć mięśnie dna miednicy i jak prawidłowo korzystać z toalety.
Kamila Grabek: Aby przygotować mięśnie dna miednicy do ciąży i do porodu oraz by skontrolować stan tych mięśni oraz mięśni brzucha po porodzie i przyspieszyć regenerację poporodową. Oprócz tego kobiety, które doświadczają bolesnego współżycia, bolesnego miesiączkowania, które przygotowują się do różnego rodzaju operacji z zakresu ginekologii, urologii, czyli mają problemy z obniżeniem narządów też powinny rozważyć konsultację z fizjoterapeutą uroginekologicznym.
One odpowiadają za utrzymanie narządów w jamie brzusznej na swoim miejscu. Trzymają też np. macicę, żeby się nie obniżała. Odpowiadają również za prawidłowe trzymanie moczu i kału. Są używane podczas oddawania moczu i defekacji.
Tak. Problem nietrzymania moczu dotyka kobiet w różnym wieku. Przychodzą więc młode pacjentki przed ciążą, w trakcie lub po, ale też kobiety w okresie okołomenopauzalnym.
Na początek chcę podkreślić, że nie tylko kobiety cierpią z powodu nietrzymania moczu, mężczyźni też mają ten problem. Coraz częściej się do niego zresztą przyznają i szukają u nas pomocy. Fizjoterapia uroginekologiczna jest niemal nieznana pacjentom. To rodzi kolejne problemy, bo bardzo często pacjentki, które przychodzą do mnie z nietrzymaniem moczu mówią, że szukały już pomocy u swojego ginekologa czy u urologa. Natomiast często lekarze nie mają co zaproponować, bo problem może być właśnie w dnem miednicy. Nietrzymanie moczu podczas kichania, kaszlu czy śmiania się lub aktywności fizycznej, to są typowe objawy tak zwanego wysiłkowego nietrzymania moczu.
W momencie, w którym dochodzi do zwiększonego ciśnienia w jamie brzusznej, nasze dno miednicy musi być wydolne i zdolne utrzymać napięcie, czyli na wzrost ciśnienia dno miednicy odpowiada odruchowym napięciem się. Dzięki temu domyka cewkę moczową. Jeśli do tego domknięcia nie dojdzie z powodu osłabienia mięśni dna miednicy albo nie umie w szybki sposób zareagować, dochodzi do wycieku moczu. Z drugiej strony nie możemy też mówić, że zawsze pacjentki, które mają problem z nietrzymaniem moczu, mają je dlatego, że dno miednicy jest osłabione, bo jest to mit.
Jeśli chodzi o nietrzymanie moczu, to jest to akurat taki objaw, po którym my nie jesteśmy w stanie stwierdzić bez badania, czy dno miednicy jest nadmiernie osłabione czy nadmiernie napięte.
W przypadku nadmiernego napięcia również może dochodzić do nietrzymania moczu. Dlatego zawsze zachęcam pacjentki przed wizytą do prowadzenia dzienniczka mikcji. Pacjentka przez minimum 3 dni zaznacza ilość wypijanych płynów, o której godzinie piła, jaki to był płyn i potem godzinę, w której oddała mocz i ile go było. Pacjentka musi skorzystać z jakiegoś naczynia z podziałką, by zmierzyć ilość oddanego moczu. To nie jest dobowa zbiórka moczu. Polecam oddawać mocz do pojemnika z podziałką i potem od razu wylać mocz do toalety. Dzięki takiemu dzienniczkowi wiemy, czy pęcherz prawidłowo funkcjonuje.
Niewłaściwe nawyki toaletowe, czyli na przykład przyspieszanie strumienia moczu. Napinanie się, żeby szybciej oddać mocz. Przesiadywanie na toalecie z telefonem albo z książką. Siusianie w pozycji na narciarza, czyli wisząc nad toaletą.
Tak. Polecam mieć ze sobą jakiś płyn do dezynfekcji i korzystać z jednorazowych nakładek na deskę. I siedzieć przy oddawaniu moczu. Mięśnie, które odpowiadają za mikcję i defekację, będą też odpowiadały za głęboką stabilizację i w pozycji na narciarza nie do końca będą umiały się rozluźnić. W związku z czym pęcherz może nie zostać w pełni opróżniony, a zalegający w nim mocz może stać się przyczyną zakażenia bakteryjnego.
Nie oddaje się moczu na zapas. Takie przyzwyczajenia wynieśliśmy z dzieciństwa, gdy było trudno o toaletę w miejscu publicznym. Nie uczmy tej zasady dzieci. Takie siusianie na zapas często jest przyczyną tego, że kobiety mówią, że mają mały pęcherz. Nie ma czegoś takiego. Anatomicznie ich pęcherz nie jest mniejszy od pęcherzy innych kobiet, to jest kwestia nawyku. Uczymy nasz układ nerwowy, że ma sygnalizować wypełnienie pęcherza, kiedy on nie jest wypełniony. Wiele kobiet unika picia w obawie przed tym, że będą musiały często chodzić do toalety, a nie zawsze mają taką możliwość.
To jest sytuacja, w której mięsień na pęcherzu zwany wypieraczem jest nadaktywny. Są dwa ważne mięśnie, czyli wypieracz pęcherza i zwieracz cewki moczowej. W momencie, w którym zwieracz jest zaciśnięty, to mięsień na pęcherzu jest rozluźniony. Natomiast w momencie, w którym mięsień na pęcherzu się zaciska, informuje nas o tej chęci oddania siku, to zwieracz będzie chciał się rozluźnić, tak żeby ten mięsień na pęcherzu mógł wycisnąć mocz z pęcherza. W niektórych sytuacjach dochodzi do nadreaktywności, czyli podrażnienia tego mięśnia. W związku z czym musimy częściej chodzić do toalety.
Sprawdzam ogólną postawę, ruchomość, szczególnie w okolicy bioder, dolnego odcinka, kręgosłupa, pracy brzucha, przepony. No i oczywiście oceniam mięśnie dna miednicy. Ja dno miednicy badam przezpochwowo, natomiast u niektórych pacjentek, u których z jakiegoś powodu to badanie nie może zostać wykonane, można się posiłkować metodami zewnętrznymi. Możemy się też posiłkować sprzętem do elektrostymulacji, który ma program do rejestrowania napięcia mięśni. Umieszczamy więc w pochwie elektrodę pacjentce i sprawdzamy szybkość reakcji i siłę skurczu mięśni.
Często spotykam się z tym, że u kobiet, które mają problemy z nietrzymaniem moczu i zgłaszają się na przykład do urologów, to oni w przypadku braku nieprawidłowości, próbują leczyć NTM farmakoterapią. To są często leki rozluźniające mięśniówkę gładką pęcherza. Natomiast te leki będą działały tylko w przypadku parć naglących, czyli zbyt dużej aktywności pęcherza. A bardzo często u pacjentek tej nadmiernej aktywności po prostu nie ma. U tych, które ja przyjmuję jest to zwykle w dużej mierze kwestia dna miednicy i ten problem w miarę szybko udaje nam się wypracować.
Niektóre typy nietrzymanie moczu mają charakter psychologiczny. Są pacjentki, które popuszczają mocz, gdy usłyszą wodę albo mają kontakt z wodą. W takich przypadkach możemy „nauczyć” pęcherz kontroli. Nazywa się to treningiem pęcherza. Przychodziła do mnie kobieta, która nie była w stanie zmusić się do skorzystania z toalety w miejscu publicznym. Cały dzień pracy trzymała pełny pęcherz. Gdy przychodziła do domu, to z trudem docierała do toalety, bo u niej dochodziło już do automatycznego opróżniania pęcherza na widok domowej toalety. Musiała nauczyć się nowych nawyków, żeby nie rozciągać pęcherza.
Brak ruchu osłabia. Mięśnie dna miednicy odpowiadają nie tylko za trzymanie moczu i stolca, nie tylko za funkcje seksualne i utrzymanie narządów wewnętrznych na miejscu, ale też za stabilizację centralną. Musza być ćwiczone jak inne mięśnie, bo inaczej się osłabiają. Dla dna miednicy każdy ruch będzie fajny, ale ja pacjentkom polecam jogę.
Kiedyś popularne było ćwiczenie mięśni dna miednicy podczas oddawania moczu. Chodziło o zaciskanie mięśni tak, by wstrzymywać strumień moczu, a potem rozluźniać. Dziś też można to wykonać, ale tylko jednorazowo, by uświadomić sobie, gdzie te mięśnie się znajdują. Nie robi się tego jako treningu regularnie, bo to zaburza proces mikcji. Co z kolei może prowadzić do zalegania moczu i w konsekwencji do rozwoju nadkażeń bakteryjnych. Ćwiczenia mięśni dna miednicy polegają w zarysie na napinaniu i rozluźnianiu w odpowiedni sposób. Ćwiczenia, jak to robić, w jakiej kolejności i jak długo pacjentki dostają ode mnie indywidualnie podczas konsultacji i oczywiście po badaniu. Kobieta powinna sobie wyobrazić taki ruch, jakby chciała coś wciągnąć cewką moczową albo zassać tampon. Aby dno miednicy pracowało w całości i żeby był odczuwalny ruch podniesienia. Tylko wtedy jesteśmy pewne, że napięły się również te wewnętrzne warstwy dna miednicy, które odpowiadają za utrzymanie narządów wewnętrznych w odpowiednim miejscu. Bardzo te ćwiczenia wykonujemy w pozycji leżącej, a jeśli pacjentka dobrze sobie radzi z tym ruchem, to ćwiczy się już potem na siedząco i stojąco.
Wibrator sam w sobie nie działa leczniczo. Jednak czasem wykorzystujemy go do rozluźniania nadmiernie napiętych mięśni dna miednicy. Zdarza się, że jeśli pacjentka ma te mięśnie nadmiernie napięte, to najpierw na terapii je rozluźniamy, ale potem jak dojdziemy do prawidłowego napięcia, to wprowadzamy ćwiczenia wzmacniające. Wydolne dno miednicy potrafi się unieść, napiąć, a potem rozluźnić. W terapii dążymy do odzyskania funkcji tych mięśni, np. po porodzie, który mocno je naciąga.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze