Reklama

"Polacy czasem nie wierzą w siebie, a to błąd". Wywiad z Philem Krzyzkiem z Merck Polska

Przez pięć lat kierował Merck Polska i współtworzył dialog branży farmaceutycznej z władzami, a teraz wraca do Wielkiej Brytanii, obejmując globalną rolę w firmie. Phil, pół-Polak z pochodzenia, mówi otwarcie, że pobyt w Polsce był najlepszym okresem w jego życiu – zarówno zawodowo, jak i prywatnie. W rozmowie z Polityką Zdrowotną opowiada o swoich pierwszych wrażeniach, lekcjach wyniesionych z pracy z Polakami i o tym, co jeszcze czeka branżę farmaceutyczną w dobie dynamicznych zmian.

Polityka Zdrowotna: Jakie były Twoje odczucia jako ekspata przyjeżdżającego do Polski, gdy pięć lat temu rozpocząłeś pracę? Co spełniło Twoje oczekiwania? Co Cię zaskoczyło w Polsce? 

Phil: Mój ojciec był Polakiem, mam tu rodzinę i odwiedzałem Polskę wiele razy. Byłem świadomy niesamowitego postępu, jaki Polska poczyniła, znacznie bardziej niż wielu moich kolegów z Zachodu, którzy przyjeżdżają czasem nic nie wiedząc o Polsce. Dla mnie przyjazd tu, oprócz możliwości kariery, był szansą na wniesienie wkładu w rozwój branży farmaceutycznej w Polsce. 

Uświadomiłem sobie, to że Polacy mają dużo pokory. Nie ma niczego złego w byciu skromnym ale zauważyłem, że ludzie tu są znacznie lepsi, niż sami o sobie myślą. Może to echo przeszłości, gdy Polska patrzyła z podziwem na Zachód. Tymczasem tu drzemią w ludziach ogromne pokłady wewnętrznej siły, zdolności i talentu, czego, jak sądzę, ludzie sobie nie uświadamiają.

Reklama

Dlatego jednym z głównym moich zadań było dodawanie ludziom pewności siebie, zachęcanie ich do mówienia, do bycia sobą, do dzielenia się przemyśleniami. Zauważam tu pewien poziom konserwatyzmu; ludzie są dość ostrożni. Nawet w dyskusjach na temat prognoz, na przykład, mają tendencję do zachowawczego podejścia. 

Jeśli chodzi o inne wrażenia, nie do końca zdawałem sobie sprawę, jak bardzo Warszawa  i inne duże miasta w Polsce, posunęły się naprzód. Chodzę po mieście, które jest dobrze zorganizowane, czyste, bezpieczne. 

Reklama

PZ: Zagraniczni liderzy przyjeżdżającymi do Polski bywają bardzo zaskoczeni poziomem rozwoju kraju, tym, jak wygląda Warszawa. Ty oczywiście masz tę przewagę, że wiedziałeś o tym wcześniej. Ale jaką praktyczną radę dałbyś każdemu nowemu ekspatowi przyjeżdżającemu do Polski, nie tylko w branży farmaceutycznej, ale w każdej innej firmie?

Phil: Ludzie chcą dobrze wykonywać swoją pracę; są z niej dumni i są bardzo chętni do przyjmowania instrukcji. Myślę, że lider naprawdę musi zachęcać ludzi tutaj do otwierania się, ponieważ z mojego doświadczenia wynika, że Polacy początkowo są ostrożni. Kiedy już Cię poznają, to inna historia, ale to trochę trwa. Powiedziałbym więc każdemu liderowi: „nie akceptuj pierwszego 'tak'.” Zawsze zachęcaj ludzi do kwestionowania Twoich opinii, ponieważ mogą Cię zaskoczyć. 

Pobyt w Polsce nauczył mnie wiele o… byciu Brytyjczykiem. Uświadomiłem sobie, jak często nie komunikujemy się bezpośrednio. Było wiele przykładów, kiedy myślałem, że powiedziałem coś jasno, a tak naprawdę wcale tego nie zrobiłem.

Reklama

PZ: Może Twoja znajomość angielskiego jest zbyt dobra ????. Osoby posługujące się językiem ojczystym mają naturalną przewagę nad ludźmi, którzy musieli uczyć się go uczyć jako języka obcego. Niektórzy pracownicy mogą czuć się przytłoczeni akcentem, idiomami, nieoczywistymi dla nich zwrotami…

Phil: Cóż, tak, pamiętam raz, kiedy wracaliśmy do biura po COVID. To był pierwszy rok, który spędziłem w domu w Warszawie, nikogo nie spotykając. Napisałem typowy brytyjski e-mail, mówiąc: „Mamy spotkanie w przyszłym tygodniu; byłoby naprawdę miło zobaczyć się w biurze”, co oczywiście w brytyjskim angielskim oznacza „bądź w biurze”. Potem, kiedy przyszedłem na spotkanie, stawiła się tylko połowa ludzi, ponieważ nie byłem wystarczająco bezpośredni.

PZ: Poruszyłeś temat wspierania ludzi, budowania ich pewności siebie i otwartości. Zastanawiam się, czy Merck w Polsce, pod Twoim przewodnictwem, podjął również konkretne inicjatywy poza biznesowe, mające na celu wsparcie pracowników w innych obszarach życia?

Phil: To bardzo ważne pytanie, ponieważ wsparcie pracowników wykraczające poza ściśle biznesowe aspekty jest dla mnie fundamentalne i głęboko zakorzenione w naszej kulturze budowania zaufania i pewności siebie. W Mercku wierzymy, że aby ludzie w pełni wykorzystali swój potencjał w pracy, muszą czuć się wspierani w każdym aspekcie życia.

Reklama

Inicjatywy, które wprowadziliśmy w ostatnim czasie takie jak refinansowanie procedury in vitro czy dodatkowe dni wolne dla pracowników opiekujących się ciężko chorymi członkami rodzin są kluczowe, aby pokazać, że rozumiemy ich wyzwania życiowe i że jesteśmy partnerem, na którym mogą polegać. Chcemy, aby wiedzieli, że są cenieni nie tylko jako pracownicy. Takie programy nie tylko budują lojalność i zaangażowanie, ale co najważniejsze, tworzą środowisko, w którym ludzie czują się bezpiecznie i doceniani, co bezpośrednio przekłada się na ich otwartość, chęć dzielenia się pomysłami, a ostatecznie – ich pewność siebie w miejscu pracy.

Zewnętrznie podjęliśmy projekt FUTURE, ponieważ słuchanie głosu młodszego pokolenia jest absolutnie kluczowe dla przyszłości naszej organizacji i całej branży farmaceutycznej. Branża jest tradycyjnie dość konserwatywna, ale świat zmienia się szybko. Musimy być otwarci na nowe perspektywy i gotowi do adaptacji. Młodzi ludzie wnoszą świeże spojrzenie na to, „jak powinniśmy to robić” i „co jeszcze możemy wymyślić”. Ich perspektywy pomagają nam kształtować przyszłość i nie trzymać się przeszłości. To pozwala nam nie tylko robić rzeczy „lepiej”, ale także „inaczej”, co jest niezbędne w dzisiejszym dynamicznym świecie. Takie projekty są inwestycją w zdolność firmy do ciągłego rozwoju i innowacji.

Reklama

PZ: Byłeś w Polsce jako lider biznesu farmaceutycznego w bardzo szczególnym czasie. Wspomniałeś już o COVID, ale były też znaczne opóźnienia w refundacji leków w Polsce w porównaniu do krajów zachodnich. Jak oceniasz postęp, jaki nastąpił za Twojej kadencji pod względem dostępu Polaków do innowacyjnych leków?

Phil: Cóż, pierwsza rzecz, którą trzeba powiedzieć, to że postęp absolutnie nastąpił, a dane to potwierdzają. Czas do refundacji w Polsce uległ skróceniu. Ministerstwo Zdrowia podjęło wiele wysiłków, aby poprawić refundację, i to zdecydowanie widać.

Z drugiej strony owszem, czas do refundacji się poprawia, ale jeśli spojrzeć na ogólną liczbę innowacji dostępnych tutaj w porównaniu do innych krajów, nadal jest ich znacznie mniej. Myślę, że około 50% ze 150 innowacji, które pojawiły się w ciągu ostatnich 10 lat, nadal nie jest dostępnych w Polsce. Więc to jest coś, na czym trzeba się skupić.

Reklama

Myślę jednak, że obcokrajowcy, którzy przyjeżdżają do Polski muszą szanować historię kraju i zauważyć jaki postęp dokonał się tu od lat 90-tych. 

PZ: Przewodziłeś INFARMIE, najpierw jako wiceprezes, a następnie, pod koniec pobytu w Polsce, jako prezes. Co możesz powiedzieć o dialogu z władzami, pochodzącym z dwóch różnych rządów lub koalicji rządzących w czasie, gdy tu byłeś? 

Phil: Moja ogólna ocena jest pozytywna. Myślę, że częściowo wynika to ze sposobu działania i zasad, jakimi kieruje się branża farmaceutyczna. Stawiamy na partnerstwo i próbę znalezienia rozwiązań korzystnych dla obu stron. Są chwile, kiedy mocno się różnimy ale powiedziałbym, że ogólnie widziałem wzajemny szacunek i chęć do współpracy.

Nadal uważam, że są rzeczy, które możemy zrobić lepiej. Jedną z rzeczy, na którą, gdybym został w INFARMIE, chciałbym położyć większy nacisk, są kwestie wykraczające poza refundację. Rozumiem, że byliśmy mocno zaangażowani w dyskusje o refundacji, ponieważ to są podstawy. Potrzebujemy środowiska, w którym jest szybka, sprawiedliwa i skuteczna refundacja, ale jest jeszcze wiele do zrobienia poza tym obszarem. Mam przykłady produktów, które zostały zrefundowane, ale dostęp pacjentów do leczenia nadal nie jest na odpowiednim poziomie.  I to nie ma nic wspólnego z refundacją, ale z systemem opieki zdrowotnej, ścieżkami leczenia, czy szybką diagnostyką. Myślę, że są obszary, gdzie branża, rząd i organizacje mogą jeszcze lepiej współpracować żeby coś zmienić.

Reklama

PZ: Dzięki rozwojowi gospodarczemu sytuacja finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) stale się poprawiała, co również pozwalało na sukcesy w refundacji. Ale obecnie napotykamy na problemy i luka w budżecie NFZ rośnie. Stajemy przed systemowym problemem, który może trwać latami. Czy spodziewasz się, że firmy ubiegające się o refundację będą miały większe trudności z jej uzyskaniem z powodu tych problemów finansowych?

Phil: Cóż, każdy kraj borykający się z problemami finansowymi odczuwa presję na refundację i ceny. Więc firmy mogą mieć powody do niepokoju. 

Nadal jednak uważam, że jednym z instrumentów, który nie jest wykorzystywany tak efektywnie, jak mógłby być, jest dzielenie ryzyka. 

Myślę, że istnieje możliwość przyspieszenia dostępu, o ile jest to poparte dzieleniem danych i rzeczywistymi wynikami. I myślę, że to jest to, czego brakuje w tej chwili: często instrumenty podziału ryzyka, które chcielibyśmy wdrożyć, wydają się uciążliwe i trudne do monitorowania. Myślę, że tu drzemie ogromny potencjał. Myślę, że jest to kolejna szansa na dialog i współpracę, jeśli będziemy otwarci na współpracę i chęć dzielenia się danymi.

Reklama

PZ: Widzimy jakie problemy trapią od lat opiekę zdrowotną w Wielkiej Brytanii. Czy będziemy stawiać czoła podobnym problemom w nadchodzących latach, zwłaszcza w obliczu starzejącej się populacji Polski, starzejącej się populacji lekarzy i innych problemów strukturalnych, które są dość podobne w całej Europie?

Phil: W Wielkiej Brytanii wszystko zawsze było bezpłatne. opieka była zapewniona. Więc oczekiwania społeczeństwa są bardzo wysokie. W Wielkiej Brytanii to nie tylko NHS musi się zmienić; całe społeczeństwo musi się zmienić, a ludzie muszą wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie. Tam ciągle wiele osób uważa, że możemy na wszystko sobie pozwolić. Potrzebna jest dojrzała dyskusja ze społeczeństwem na temat koniecznych zmian.

PZ: Wspomniałem o Wielkiej Brytanii i NHS częściowo dlatego, że jesteś Brytyjczykiem, ale częściowo dlatego, że wracasz do Wielkiej Brytanii i obejmujesz ekscytującą rolę Global Business Excellence Director. Jak zamierzasz wpłynąć na kształt biznesu farmaceutycznego w przyszłości?

Phil: Moją rolą będzie przede wszystkim patrzenie nie tyle na to, co robimy, ile na to, jak to robimy. Jak powinniśmy współpracować z lekarzami i jak powinniśmy działać jako firma. Jedną z części tego jest upewnienie się, że jako organizacja rozumiemy naszą strategię i konsekwentnie ją wdrażamy, choć dostosowujemy się do lokalnych potrzeb kraju. Ale druga strona to spojrzenie na to, co przynosi przyszłość: jak musimy się dostosować jako branża?

Reklama

Uważam, że branża jest tradycyjnie konserwatywna, ponieważ jest ściśle regulowana, a to samo w sobie rodzi pewien opór wobec zmian. Myślę, że wolno się adaptujemy. Jednakże, uważam, że niektóre zmiany, które obserwujemy w społeczeństwie jako całości i w opiece zdrowotnej, będą miały prawdopodobnie dość znaczący wpływ na sposób, w jaki działamy i powinniśmy działać jako branża.

PZ: Jeden z paradoksów dotyczących tej branży i marketingu farmaceutycznego polega na tym, że firmy są innowacyjne, produkty są bardzo innowacyjne, a marketing, jak wspomniałeś, jest postrzegany jako konserwatywny. Czy planujesz to zmienić w swojej nowej roli?

Phil: Jesteśmy wysoce regulowani z dobrego powodu, ponieważ chodzi o ochronę zdrowia publicznego. To oczywiście oznacza, że musimy mieć więcej zasad i wytycznych w tym, co robimy i jak promujemy, szczególnie dlatego, że mamy system, w którym indywidualni lekarze mają indywidualne prawa do przepisywania leków. Dlatego sposób, w jaki wpływamy na lekarzy, musi spełniać najwyższe standardy etyczne. Ponadto nie możemy bezpośrednio rozmawiać z naszym ostatecznym klientem, czyli pacjentem.

Reklama

PZ: Jaka jest różnica między zorientowaniem na klienta dla każdej innej firmy, każdego innego biznesu, a zorientowaniem na pacjenta dla biznesu farmaceutycznego?

Phil: Tak, to ciekawe, prawda? Myślę, że można być pacjentocentrycznym w sposobie projektowania działań badawczo-rozwojowych. Ale także, kiedy wprowadzasz produkty na rynek, jeśli rozumiesz obawy i trudności pacjentów, to może pomóc Ci kształtować to, co mówisz lekarzom i pomóc lekarzom zrozumieć obawy pacjentów. Mamy również usługi wsparcia i materiały edukacyjne, aby wspierać pacjentów, gdy są już leczeni naszymi lekami.

Myślę jednak, że nadchodzą potencjalnie fundamentalne zmiany w sposobie wykonywania pracy przez lekarzy. W tej chwili zaczynamy obserwować pewne innowacje z AI, ale jesteśmy dopiero na początku drogi. Myślę, że to nie jest pytanie, czy, ale kiedy i jak szybko to się stanie. Medycyna to sztuka ale też bądźmy szczerzy, większość decyzji medycznych powinna być obiektywna i oparta na dowodach i danych. W tej chwili polegamy na lekarzach, którzy to robią, ale coraz częściej będzie to wspierane przez sztuczną inteligencję. 

Co to oznacza dla firm farmaceutycznych? Musimy zastanowić się, jaką wartość wnosimy, jak się dostosowujemy? W tej chwili, jeśli chodzi o integrację AI, patrzymy na nasz obecny łańcuch wartości i myślimy: „Jak możemy użyć AI, aby robić to, co obecnie robimy, ale lepiej?” 

PZ: Co jest ważniejsze? Lepiej czy inaczej?

Phil: Nie sądzę, żeby można je było rozdzielić. Zawsze powinno być „lepiej”, prawda? Ale czasem „inaczej”.

PZ: W wielu firmach, gdy mówimy o innowacjach czy doskonałości biznesowej, staramy się robić rzeczy lepiej. Staramy się ulepszać sposób działania. Ale czasami docieramy do granicy za którą duże wysiłki przynoszą niewielki korzyści. Kiedy więc jest moment na zmianę i na robienie rzeczy inaczej? Mam tu konkretne pytanie. Rozmawiałem z jednym z dyrektorów generalnych firm farmaceutycznych podczas COVID który powiedział: „Jesteśmy teraz w szczególnym momencie eksperymentu, który każdy chciał przeprowadzić, ale nigdy nie miał odwagi: jak sprzedawać leki bez dostępu do lekarzy”, ponieważ wtedy było to bardzo trudne. Udało się to przetrwać, ale nie sądzę, żebyśmy zauważyli prawdziwą zmianę w sposobie działania biznesu. W rzeczywistości w dużej mierze powrócono do starych metod.

Phil: Zgadzam się. To dlatego, że nastąpił efekt uboczny dekad robienia tego, co robiliśmy. Nie widzieliśmy znaczących zmian, gdy nie mieliśmy dostępu do lekarzy, ponieważ lekarze mieli już wykształcone pewne nawyki; zachowania do których byli przyzwyczajeni. Teraz wkraczamy w zupełnie inny świat, jak sądzę. Jako branża musimy zastanowić się, w której części łańcucha wartości możemy konkurować. Powiedziałbym, że w części łańcucha wartości, która dotyczy promocji i marketingu, będzie to bardzo trudne.  Będziemy musieli znacznie bardziej konkurować w zakresie badań i rozwoju. Robimy to już teraz, ale będzie to jeszcze ważniejsze. Będziemy też musieli konkurować pod względem tego, jak angażujemy się i uczestniczymy w systemie opieki zdrowotnej. To jest obszar na którym chciałbym skoncentrować swoją uwagę w nowej roli.

PZ: Na koniec wróćmy do Polski. Wkrótce wyjeżdżasz. Jakie masz odczucia w związku z opuszczeniem kraju? To znaczy, oczywiście będziesz tu wracał bardziej prywatnie niż służbowo w nadchodzących latach, ale z czego jesteś dumny? Co czujesz również na poziomie osobistym?

Phil: Cóż, nie przesadzam, mówiąc, że ostatnie pięć lat było najlepszym okresem w moim życiu. Cieszyłem się każdą minutą, którą tu spędziłem. Naprawdę podobała mi się możliwość życia i chłonięcia polskiej kultury. Oczywiście, dało mi to możliwość zobaczenia kraju i częstszego odwiedzania rodziny.

Z punktu widzenia pracy czuję, że… myślałem o tym niedawno i faktycznie osiągnąłem wszystko, co sobie założyłem, i nie przypominam sobie żadnego innego momentu w życiu, w którym mógłbym sobie to powiedzieć.

Jako firma, Merck Polska zdecydowanie zwiększył swoją widoczność jako spółki zależnej w ramach całej firmy. Powiedziałbym też, że całkowicie zmieniliśmy i poprawiliśmy postrzeganie Polski. Polska jest teraz postrzegana jako bardzo, bardzo ważny rynek w ramach firmy, a ja osobiście byłem orędownikiem tej sprawy przez te pięć lat. Widziałem, jak polscy pracownicy rozwijają się również na arenie międzynarodowej. Tak więc naprawdę będę tęsknił za fantastycznymi relacjami w pracy, opartych na zaufaniu i przyjaźni. Oczywiście, chciałbym odtworzyć to w dalszej części mojej kariery, ale myślę, że to było coś naprawdę wyjątkowego. Tak więc z niecierpliwością patrzę w przyszłość mojej kariery i kontynuuję zmienianie świata, ale oczywiście opuszczam Polskę ze smutkiem.

PZ: Jakie polskie potrawy nadal będziesz gotował w Anglii dla swojej angielskiej rodziny i przyjaciół?

Phil: Wiem, że to nie jest najbardziej skomplikowane, ale bardzo lubię rosół, a teraz faktycznie robię dobry rosół. Muszę powiedzieć, że za każdym razem, gdy wracam do Polski, zawsze jestem gotowy, by jeść polskie jedzenie. Tęsknię za nim. Więc prawdopodobnie muszę poszerzyć swoje umiejętności kulinarne, abym mógł cieszyć się nim bardziej w domu, w Wielkiej Brytanii.

PZ: Dziękuję za rozmowę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/09/2025 12:37
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości