Dla 75% nastolatków używających stale bądź okazjonalnie wyrobów – nazwijmy je ogólnie „okołotytoniowych” - e-papierosy są produktem używanym najczęściej. Szacuje się iż sprzedaż sięga już ok 100 mln sztuk rocznie. Każdy z nich stanowi odpowiednik 2,5-3 paczek zwykłych papierosów. Co trzeci (30%) uczeń używający „jednorazówek” deklaruje, że zużywa go zaledwie w dobę lub nawet szybciej. Każdego dnia rejestruje się ok. 10 nowych modeli i rodzajów „jednorazówek”. Błyskawicznie powstaje gigantyczny rynek, także ten czarny ze wszystkimi swoimi patologiami. Czas najwyższy to przerwać - mówi w rozmowie z politykazdrowotna.com Andrzej Parafianowicz, z Państwowego Zakładu Higieny. A. Parafianowicz to wieloletni urzędnik państwowy, specjalizujący się m.in. w zwalczaniu przestępczości finansowej.
Politykazdrowotna.com (PZ): Jest Pan od kilku tygodni pracownikiem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, Państwowego Zakładu Higieny. Pańską pierwszą publiczną inicjatywą jest zaproszenie do współpracy innych, rządowych instytucji przy regulacji rynku wapingu, czyli e-papierosów jednorazowych, waporyzatorów, e-papierosów czy jednorazówek. Zaproszeni zostali m.in. Dariusz Korneluk, Prokurator Krajowy, Marek Boroń, Komendant Główny Policji, Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, Marcin Łoboda, szef Krajowej Administracji Skarbowej, szefowie GIS i Urzędu ds. Substancji Chemicznych, wybrani ministrowie rządu. Po co tak szerokie grono?
Andrzej Parafianowicz (A.P.): Tak, to prawda. Jedną z pierwszych kwestii, a z pewnością obecnie dla mnie najistotniejszą, było podjęcie pilnych działań zmierzających do rozpoznania, uporządkowania i uregulowania niezwykle dynamicznie rozwijającego się rynku jednorazowych e-papierosów. W tym celu przygotowałem podparty argumentami apel, adresowany w pierwszym rzędzie do wymienionych wyżej osób, w którym proszę o zaangażowanie w ten proces. Kierowane bowiem przez te osoby urzędy i instytucje mają w zakresie swoich kompetencji i obowiązków różne aspekty szeroko rozumianego rynku tzw. „jednorazówek”.
Nie są to oczywiście jedyne podmioty, od których należy lub można oczekiwać wsparcia w procesie oceny rodzajów i skali zagrożeń oraz kosztów zdrowotnych i społecznych. Wspomniane pismo zostało przekazane licznym instytutom naukowym i badawczym, bardzo wielu NGOsom oraz mediom. Bardzo liczę na ich wsparcie. Mówię to zupełnie serio i szczerze. Każde wsparcie naukowe i instytucjonalne oraz szerokie zrozumienie skali problemu i presja społeczna będą nam wszystkim bardzo potrzebne. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Z pewnością siedzenie i czekanie, aż ktoś za nas coś z tym zrobi jest nie do przyjęcia. Mam nadzieję, iż główni adresaci pisma podzielają mój punkt widzenia.
PZ. Dlaczego akurat wapy wziął Pan na celownik?
A.P. Tu sprawa jest oczywista. Wiemy z całą pewnością jak bardzo szkodliwe są substancje używane w tych produktach. Dodatkowo już pierwsze badania skutków zdrowotnych ich używania są alarmujące. Wiemy też, iż jest to nowa moda, bardzo szybko znajdująca nowych entuzjastów, zwłaszcza wśród osób młodych i bardzo młodych. Dla 75% nastolatków używających stale bądź okazjonalnie wyrobów – nazwijmy je ogólnie „okołotytoniowych” - e-papierosy są produktem używanym najczęściej. Jednocześnie aż 42 % badanych deklaruje, iż e-papierosy był ich pierwszym kontaktem z tym nałogiem. Wyroby te mają atrakcyjny, kolorowy i „zachęcający” wygląd. Młodzież często deklaruje, że dodaje im to też poczucia „powagi i dorosłości”. Jest to zatem wyrafinowana i groźna pułapka marketingowa zostawiona na nieświadomego jeszcze konsumenta czyli dziecko czy nastolatka. Szacuje się iż sprzedaż sięga już ok 100 mln sztuk rocznie. Każdy z nich stanowi odpowiednik 2,5-3 paczek zwykłych papierosów. Co trzeci (30%) uczeń używający „jednorazówek” deklaruje, że zużywa go zaledwie w dobę lub nawet szybciej. Każdego dnia rejestruje się ok. 10 nowych modeli i rodzajów „jednorazówek”. Błyskawicznie powstaje gigantyczny rynek, także ten czarny ze wszystkimi swoimi patologiami. Czas najwyższy to przerwać.
PZ. Czy wprowadzony ostatnio przez rząd zakaz sprzedaży wapów osobom nieletnim uważa Pan za wystarczający?
Przede wszystkim należy podkreślić, iż wielkie brawa należą się Pani Ministrze Izabeli Leszczynie. To jej zawdzięczamy, że projekt ustawy o zakazie sprzedaży e-papierosów jednorazowych osobom nieletnim, często po prostu dzieciom, przeszedł pomyślnie przez czasochłonne uzgodnienia międzyresortowe i został zaakceptowany przez Radę Ministrów. To bardzo ważny etap w procesie tworzenia prawa. Teraz przed nami prace w komisjach sejmowych oraz głosowanie całego Sejmu. Następnie Senat i decyzja Prezydenta. Słychać równocześnie liczne głosy ekspertów oraz środowisk medycznych, iż należy wykorzystać prace w Parlamencie i wprowadzić dalej idące ograniczenia w ich dostępności. Zostawiam to jednak decyzji Ministerstwa, Rady Ministrów i Parlamentu. To, że używane w jednorazowych e-papierosach substancje są bardzo szkodliwe dla zdrowia jest poza sporem. Dodatkowo fakt, iż Chiny, będące praktycznie monopolistą wśród producentów, zakazały ich sprzedaży na swoim terytorium wydaje się być przekonującym dowodem na ich ogromną szkodliwość.
PZ. Czy problemem jest nikotyna czy inne substancje?
To złożony i niejednoznaczny problem. O tym, iż wyroby tytoniowe są szkodliwe dla zdrowia wiadomo już od dawna. Osobiście gorąco zachęcam do odstawienia wszelkich wyrobów zawierających nikotynę.
Z drugiej strony „tradycyjne” papierosy i znane już od lat ich elektroniczne zamienniki podlegają jednak pewnemu nadzorowi. Mają do nich zastosowanie polskie i unijne normy zawartości szkodliwych substancji oraz określone są zasady ich kontroli.
W przypadku nowych produktów, określanych jako e-papierosy jednorazowe, pamiętać należy, iż zawierają one duże ilości dodatków smakowych i zapachowych. To właśnie te substancje stanowią największe zagrożenie.
Z dostępnych już badań wynika, iż lista znajdujących się w płynach inhalacyjnych szkodliwych i bardzo szkodliwych substancji jest długa i imponująca. Znajdziemy na niej m.in. kadm, chrom, mangan, nikiel oraz ołów. Trudno w to uwierzyć, ale znane są tez przypadki użycia jako bazy dla aromatów substancji stosowanych w kosmetykach służących wzmacnianiu włosów czy paznokci. Wszystko to obecnie sprzedawane jest swobodnie na naszym rynku.
PZ. To Pan przeprowadził skuteczną walkę z dopalaczami w Polsce, które doprowadziły w wielu przypadkach nawet do śmierci. Czy uda się Panu również w przypadków wapów?
A.P. Należy pamiętać, iż wyeliminowanie tzw. dopalaczy z legalnego rynku zawdzięczamy przede wszystkim zaangażowaniu i determinacji Premiera Donalda Tuska. To on stanowczo i konsekwentnie wymagał od odpowiedzialnych urzędów i instytucji uporządkowania tej kwestii. I to przyniosło stosunkowo szybko oczekiwane efekty.
Prawdą jest również, iż reprezentowałem, wraz ze współpracownikami ze służb skarbowych, jedną z pierwszych instytucji, która zajęła się rynkiem dopalaczy. Zdobyte wtedy doświadczenia z pewnością będą użyteczne obecnie, wskazują one bowiem sprawdzony sposób eliminowania bardzo niekorzystnego zjawiska. Uczciwie jednak trzeba przyznać, iż druga strona jest dobrze przygotowana organizacyjnie do obrony swoich interesów i zysków
Zakładam, że to zysk, a nie dobrostan konsumentów i poszanowanie dla polskiego prawa jest głównym motywatorem działań dużej części branży. Myślę, iż będziemy świadkami wielu nietuzinkowych, że się tak wyrażę, inicjatyw producentów, importerów i dystrybutorów tych produktów. Tym bardziej żadne instytucje państwowe nie mogą pozostać bierne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze