Reklama

Personel medyczny coraz bardziej ugodowy

Polityka Zdrowotna
03/03/2022 16:15

Choć sprawy o odszkodowania za błąd medyczny są trudne do rozstrzygnięcia i dla sądu i w toku mediacji, bo tu wszystko bazuje na opinii biegłych, to szpitale coraz częściej decydują się zawierać ugody z pacjentem przed mediatorem. Zaczynają kalkulować, że nie opłaca im się czekać, aż sąd zasądzi od nich milionową rekompensatę.

Sprawy o zadośćuczynienie pacjentom za błąd medyczny rozpalają wyobraźnię. Głównie przez to, że sądy przyznają poszkodowanym przez działanie personelu medycznego ponad milionowe kwoty tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania. Do tego dochodzi często klika tysięcy comiesięcznej, dożywotniej renty, którą szpital zostaje zobowiązany płacić do końca życia chorego. 

Ot, choćby jeden z najbardziej zadłużonych szpitali w Polsce, Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu, musi wypłacić rekordowo wysokie odszkodowanie jakie zasądził od niego sąd pod koniec 2021 r. To ponad 2 mln zł z odsetkami dla rodziny dziewczynki głęboko niepełnosprawnej z powodu błędu medycznego przy porodzie, plus dożywotnia renta dla dziecka w kwocie 5,7 tys. zł miesięcznie.

Reklama

Wysokie odsetki wiele rewidują

Takie wyroki skłaniają częściej szpitale do poszukiwania innych rozwiązań. Dyrektorzy placówek coraz przychylniejszym okiem zaczynają patrzeć na instytucję mediacji i możliwości zawarcia ugody z poszkodowanym pacjentem, który wywodzi roszczenie wobec szpitala. 

- Wzrasta liczba ugód z ubezpieczycielami, nastawienie szpitali nie zmieniło się. Wydłużający się czas rozpatrywania spraw w sądach cywilnych skłania strony do prób polubownego zakończenia sporu na drodze ugody. Zegar naliczający szpitalom i ubezpieczycielom odsetki ustawowe za opóźnienie tyka, mimo że na wyznaczenie pierwszej rozprawy trzeba czasem czekać nawet dwa lata - wskazuje Jolanta Budzowska, radca prawny reprezentujący pacjentów w procesach o błędy medyczne. 

Reklama

Jeszcze kilka lat temu mediacja była z góry odrzucana przez szpitale, a także przez ubezpieczycieli, u których placówki medyczne wykupują OC. Dyrektorzy szpitali obawiali się, że dopóki nie dostaną wyroku sądowego, zobowiązującego ich do zapłaty danej kwoty, to wyjście przez szereg i zapłacenie pacjentowi jakiejś kwoty, będzie uznane za niegospodarność. Nieprzychylne wówczas bywało także stanowisko starostów czy marszałków województw. Czyli de facto samorządów, jako właściciel szpitali.

Szpital jak korporacja

Reklama

Dużo się zmieniło w ostatnich latach, gdyż wzrasta świadomość tego, że istnieją polubowne formy rozwiązywania sporów

- Tak, placówki medyczne coraz częściej biorą udział w mediacjach, bo ich menadżerowie szacują ryzyko. Jeśli dojdą do wniosku, że pacjent ma rację, to wolą mu dać mniejsze odszkodowanie niż żądania jakie wysuwa, ale szybciej. To jest element dojrzałości korporacyjnej - zaznacza prof. Jarosław Fedorowski, szef Polskiej Federacji Szpitali. 

Szpitale jednak aż tak skore do mediowania, jak np. firmy w mediacjach gospodarczych, nie są. Te ostatnie czasem dogadują się polubownie wynajmując mediatora, nim dojdzie do złożenia pozwu w sądzie. Tu znaczenie mają mediacje przedsądowe.

Reklama

Dyrektor placówki medycznej będzie jednak bardziej skory do podjęcia mediacji na etapie sądowym, gdy już sprawa trafi do wydziału cywilnego, a sąd skieruje strony do mediacji przed pierwszą rozprawą. Wówczas zarządzający placówką medyczną są dopiero w stanie poczuć grozę sytuacji.

Najbardziej to czy szpital przystąpi do mediacji, zależy od prawnika szpitala. Mądry pełnomocnik potrafi ocenić szanse procesowe i wydać dyrektorowi opinię odnośnie do celowości mediacji i ugody w sprawach, gdzie szpital i ubezpieczyciel mają wysokie ryzyko przegranej. Rzetelne podejście do roszczeń stawia szpital w dobrym, a nie złym świetle. Co można sądzić o placówce medycznej, która przed 5 lat twierdziła, ze leczyła idealnie, gdy biegli i sąd oceniają to jednoznacznie inaczej? To wówczas szpital traci wiarygodność, a nie wtedy, gdy analizuje przyczyny niepowodzenia w leczeniu i chce wypłacić stosowne zadośćuczynienie poszkodowanemu pacjentowi - zaznacza Jolanta Budzowska. 

Reklama

Wynagrodzenie ryczałtowe nie zachęca 

Nie da się jednak ukryć, że sprawy o błędy medyczne są trudne do rozstrzygnięcia nie tylko w sądzie, ale i na mediacji. Tu w zasadzie wszystko bazuje na opinii biegłych

- To są trudno mediowalne sprawy, choć ugody w nich są też zawierane. Z naszego punktu widzenia, to czy dojdzie do ugody, zależy także od postawy pełnomocnika pacjenta. Tego ostatniego reprezentują zazwyczaj firmy odszkodowawcze, a im zależy, aby klient dostał jak najwyższą rekompensatę, gdyż ich wynagrodzenie stanowi jakiś jej procent. Najwyższe są zaś zasądzane w wyrokach sądowych - wskazuje Agnieszka Zemke - Górecka, adwokat  prezes Centrum Mediacji przy Naczelnej Radzie Adwokackiej.

Reklama

Podkreśla, że z punktu widzenia mediatora, warto określić też zdatność mediacyjną danej sprawy. - Będzie wyższa jeśli wobec osoby z personelu medycznego, która dopuściła się błędu medycznego, zapadł wcześniej wyrok karny - wskazuje mecenas Zemke-Górecka

Wynagrodzenie na pół

Szpitale do zawarcia ugody w postępowania mediacyjnym motywują też odsetki. Bo one, nim sprawa zostanie rozstrzygnięta przez sąd, urastają do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Licząc np. od momentu gdy pacjent wezwie jeszcze w trybie przedsądowym szpital do zapłaty zadośćuczynienia i odszkodowania. 

Reklama

Koszty mediacyjne w obliczu takich kwot nie wydają się duże i to przemawia na korzyć tej instytucji. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie wynagrodzenia mediatora z 2016, w tym przypadku wynosi ono 2000 zł netto za mediację. Z reguły ta kwota jest dzielona na pół między dwie strony mediacji. 


Polecamy także:

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości