Choć sprawy o odszkodowania za błąd medyczny są trudne do rozstrzygnięcia i dla sądu i w toku mediacji, bo tu wszystko bazuje na opinii biegłych, to szpitale coraz częściej decydują się zawierać ugody z pacjentem przed mediatorem. Zaczynają kalkulować, że nie opłaca im się czekać, aż sąd zasądzi od nich milionową rekompensatę.
Sprawy o zadośćuczynienie pacjentom za błąd medyczny rozpalają wyobraźnię. Głównie przez to, że sądy przyznają poszkodowanym przez działanie personelu medycznego ponad milionowe kwoty tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania. Do tego dochodzi często klika tysięcy comiesięcznej, dożywotniej renty, którą szpital zostaje zobowiązany płacić do końca życia chorego.
Ot, choćby jeden z najbardziej zadłużonych szpitali w Polsce, Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu, musi wypłacić rekordowo wysokie odszkodowanie jakie zasądził od niego sąd pod koniec 2021 r. To ponad 2 mln zł z odsetkami dla rodziny dziewczynki głęboko niepełnosprawnej z powodu błędu medycznego przy porodzie, plus dożywotnia renta dla dziecka w kwocie 5,7 tys. zł miesięcznie.
Wysokie odsetki wiele rewidują
Takie wyroki skłaniają częściej szpitale do poszukiwania innych rozwiązań. Dyrektorzy placówek coraz przychylniejszym okiem zaczynają patrzeć na instytucję mediacji i możliwości zawarcia ugody z poszkodowanym pacjentem, który wywodzi roszczenie wobec szpitala.
- Wzrasta liczba ugód z ubezpieczycielami, nastawienie szpitali nie zmieniło się. Wydłużający się czas rozpatrywania spraw w sądach cywilnych skłania strony do prób polubownego zakończenia sporu na drodze ugody. Zegar naliczający szpitalom i ubezpieczycielom odsetki ustawowe za opóźnienie tyka, mimo że na wyznaczenie pierwszej rozprawy trzeba czasem czekać nawet dwa lata - wskazuje Jolanta Budzowska, radca prawny reprezentujący pacjentów w procesach o błędy medyczne.
Jeszcze kilka lat temu mediacja była z góry odrzucana przez szpitale, a także przez ubezpieczycieli, u których placówki medyczne wykupują OC. Dyrektorzy szpitali obawiali się, że dopóki nie dostaną wyroku sądowego, zobowiązującego ich do zapłaty danej kwoty, to wyjście przez szereg i zapłacenie pacjentowi jakiejś kwoty, będzie uznane za niegospodarność. Nieprzychylne wówczas bywało także stanowisko starostów czy marszałków województw. Czyli de facto samorządów, jako właściciel szpitali.
Szpital jak korporacja
Dużo się zmieniło w ostatnich latach, gdyż wzrasta świadomość tego, że istnieją polubowne formy rozwiązywania sporów
- Tak, placówki medyczne coraz częściej biorą udział w mediacjach, bo ich menadżerowie szacują ryzyko. Jeśli dojdą do wniosku, że pacjent ma rację, to wolą mu dać mniejsze odszkodowanie niż żądania jakie wysuwa, ale szybciej. To jest element dojrzałości korporacyjnej - zaznacza prof. Jarosław Fedorowski, szef Polskiej Federacji Szpitali.
Szpitale jednak aż tak skore do mediowania, jak np. firmy w mediacjach gospodarczych, nie są. Te ostatnie czasem dogadują się polubownie wynajmując mediatora, nim dojdzie do złożenia pozwu w sądzie. Tu znaczenie mają mediacje przedsądowe.
Dyrektor placówki medycznej będzie jednak bardziej skory do podjęcia mediacji na etapie sądowym, gdy już sprawa trafi do wydziału cywilnego, a sąd skieruje strony do mediacji przed pierwszą rozprawą. Wówczas zarządzający placówką medyczną są dopiero w stanie poczuć grozę sytuacji.
- Najbardziej to czy szpital przystąpi do mediacji, zależy od prawnika szpitala. Mądry pełnomocnik potrafi ocenić szanse procesowe i wydać dyrektorowi opinię odnośnie do celowości mediacji i ugody w sprawach, gdzie szpital i ubezpieczyciel mają wysokie ryzyko przegranej. Rzetelne podejście do roszczeń stawia szpital w dobrym, a nie złym świetle. Co można sądzić o placówce medycznej, która przed 5 lat twierdziła, ze leczyła idealnie, gdy biegli i sąd oceniają to jednoznacznie inaczej? To wówczas szpital traci wiarygodność, a nie wtedy, gdy analizuje przyczyny niepowodzenia w leczeniu i chce wypłacić stosowne zadośćuczynienie poszkodowanemu pacjentowi - zaznacza Jolanta Budzowska.
Wynagrodzenie ryczałtowe nie zachęca
Nie da się jednak ukryć, że sprawy o błędy medyczne są trudne do rozstrzygnięcia nie tylko w sądzie, ale i na mediacji. Tu w zasadzie wszystko bazuje na opinii biegłych
- To są trudno mediowalne sprawy, choć ugody w nich są też zawierane. Z naszego punktu widzenia, to czy dojdzie do ugody, zależy także od postawy pełnomocnika pacjenta. Tego ostatniego reprezentują zazwyczaj firmy odszkodowawcze, a im zależy, aby klient dostał jak najwyższą rekompensatę, gdyż ich wynagrodzenie stanowi jakiś jej procent. Najwyższe są zaś zasądzane w wyrokach sądowych - wskazuje Agnieszka Zemke - Górecka, adwokat prezes Centrum Mediacji przy Naczelnej Radzie Adwokackiej.
Podkreśla, że z punktu widzenia mediatora, warto określić też zdatność mediacyjną danej sprawy. - Będzie wyższa jeśli wobec osoby z personelu medycznego, która dopuściła się błędu medycznego, zapadł wcześniej wyrok karny - wskazuje mecenas Zemke-Górecka
Wynagrodzenie na pół
Szpitale do zawarcia ugody w postępowania mediacyjnym motywują też odsetki. Bo one, nim sprawa zostanie rozstrzygnięta przez sąd, urastają do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Licząc np. od momentu gdy pacjent wezwie jeszcze w trybie przedsądowym szpital do zapłaty zadośćuczynienia i odszkodowania.
Koszty mediacyjne w obliczu takich kwot nie wydają się duże i to przemawia na korzyć tej instytucji. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie wynagrodzenia mediatora z 2016, w tym przypadku wynosi ono 2000 zł netto za mediację. Z reguły ta kwota jest dzielona na pół między dwie strony mediacji.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!