Zespól doradczy ds. COVID-19 działający przy prezesie Polskiej Akademii Nauk uważa, że decyzja o likwidacji wszystkich obostrzeń związanych z zakażeniami wirusem SARs-CoV-2 była przedwczesna, ponieważ oznacza to brak kontroli nad tym, co się w tym zakresie dzieje.
-Brak monitoringu jest jak odłączenie czujników pożaru. Może spowodować, że przy kolejnej fali zakażeń będziemy poruszać się ponownie po omacku. A dopiero pełne oddziały intensywnej terapii powiedzą nam, że zareagowaliśmy zbyt późno – ostrzegają specjaliści z zespołu.
Mimo że pandemia ciągle nie została odwołana, to zmiany, które wprowadzono w Polsce 1 kwietnia 2022 roku praktycznie oznaczają jej koniec.
Koniec pandemii?
Od tego dnia bowiem rząd zniósł właściwie wszystkie obostrzenia, w tym obowiązkową izolację chorych oraz kwarantannę dla osób, które się z nimi kontaktowały. Narodowy Fundusz Zdrowia zaprzestał finansowania świadczeń związanych z COVID-19, takich jak między innymi testowanie czy funkcjonowanie szpitali tymczasowych. Nie można także wystawiać skierowań na rehabilitację pocovidową finansowaną przez NFZ.
Ogłaszając te zmiany, minister zdrowia stwierdził, że odporność na wirusa uzyskało w Polsce już 90 procent mieszkańców, co wynika zarówno z przechorowania COVID-19 jak i z przyjęcia szczepionki. Dwie dawki szczepionki przeciwko COVID-19 przyjęło około 60 procent społeczeństwa naszego kraju, a trzy dawki- 30 procent.
Odporność zanika
Eksperci z PAN podkreślają jednak, że odporność nabyta w związku z zaszczepieniem lub przechorowaniem z czasem zanika. Poza tym mimo że ostatnia fala pandemii była spowodowana łagodniejszą mutacją wirusa Omikron, to taka ta mutacja może ciągle wywołać ciężką i śmiertelną chorobę u osób bardziej wrażliwych oraz tych, którzy nie mieli jeszcze kontaktu z wirusem lub mieli ten kontakt dawno, a takich osób w Polsce jest dużo.
Tylko w marcu 2022 odnotowano w naszym kraju prawie 3 tysiące zgonów związanych z COVID-19, a więc więcej niż notuje się rocznie z powodu wszystkich innych chorób zakaźnych.
Eksperci przestrzegają także, że w związku z ciągłym intensywnym krążeniem wirusa w społeczeństwie, w najbliższych miesiącach możemy spodziewać się nowych jego wariantów. Mogą one być „potomkami” łagodniejszego wariantu Omikron, ale mogą również wywodzić się z bardziej „agresywnych” szczepów, takich jak Beta czy Delta. Nie wiemy, jak ciężką chorobę będą te warianty ewentualnie powodowały.
Potrzebna strategia monitoringu
Eksperci przestrzegają także, że „odwołanie” pandemii może spowodować, że osoby, u których wystąpi ciężka postać choroby będą miały problem z diagnostyką i leczeniem. Ograniczona będzie także dostępność w Polsce skutecznych leków przeciw COVID-19.
Podkreślają, że potrzebna jest spójna strategia monitoringu dotycząca nie tylko częstości występowania nowych zachorowań, ale też śledzenia ewentualnego pojawiania się nowych wariantów wirusa, szczególnie takich, które mogą powodować cięższy przebieg COVID-19. Do przeprowadzania takiego monitoringu konieczne jest pozyskiwanie zintegrowanych danych genetycznych, klinicznych i epidemiologicznych.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!