Niski poziom zaszczepienia społeczeństwa w Polsce szkodzi gospodarce - podkreślają eksperci z zespołu ds. COVID-19 przy Prezesie Polskiej Akademii Nauk w najnowszym stanowisku. Ostrzegają, że jeśli się powszechnie nie zaszczepimy, to obecna, piąta fala pandemii może nie być ostatnia z tak poważnymi następstwami zdrowotnymi i gospodarczymi. Oceniają, że obecnie w Polsce brakuje motywacji i realnych zachęt, by się szczepić.
"W sytuacji nagminnego lekceważenia zasady MDDW (maseczka, dystans, dezynfekcja i wietrzenie) niski poziom zaszczepienia społeczeństwa szkodzi gospodarce. Epidemia, z którą zmagamy się obecnie, prawdopodobnie niedługo wygaśnie. Jednak po niej nieuchronnie przyjdą kolejne. Pamiętajmy o ważnej lekcji z obecnej epidemii – rygorystyczne przestrzeganie zasad profilaktyki i powszechne szczepienia chronią nie tylko zdrowie społeczeństwa, ale także gospodarkę kraju" - napisali eksperci.
Wyjaśniają, że na pandemię zwykle patrzy się z dwóch perspektyw: dotyczącej zdrowia oraz funkcjonowania gospodarki, a działania chroniące zdrowie społeczeństwa i te osłaniające gospodarkę wydają się wzajemnie wykluczać. Na przykład, obostrzenia podejmowane w celu ograniczenia liczby chorych w pierwszych miesiącach epidemii COVID-19 – w tym zamknięcie działalności wielu przedsiębiorstw – w dużym stopniu osłabiły gospodarkę. Z kolei wprowadzanie „słabych” obostrzeń w późniejszych okresach epidemii, gdy gospodarka mocno już ucierpiała na jej skutek, często nie ograniczało liczby zachorowań w pożądany sposób.
Pozorna alternatywa
Tymczasem - jak przekonuje zespół - alternatywa „albo zdrowie obywateli, albo zdrowa gospodarka” jest pozorna.
Jak przekonują jest wręcz odwrotnie, ponieważ zdrowe społeczeństwo zapewnia dobre funkcjonowanie gospodarki, a dobrze działająca gospodarka jest niezbędna, by chronić zdrowie społeczeństwa.
Podkreślają, że obecnie mamy do dyspozycji narzędzia, które umożliwiają walkę z pandemią bez zamykania gospodarki.
Są to szczepienia i zasada MDDW (maseczka, dystans, dezynfekcja, wietrzenie).
"Brak zdecydowanych działań promujących szczepienia i przestrzeganie zasad MDDW osłabia nie tylko stan zdrowia społeczeństwa i obciąża system ochrony zdrowia, ale także osłabia gospodarkę" - oceniają eksperci.
Gospodarka w pandemii
Jak przewidują głównymi czynnikami, które w 2022 r. będą negatywnie oddziaływać na polską gospodarkę, są:
ciągle trwająca epidemia COVID-19 związana ze znanymi obecnie i ewentualnie nowymi wariantami SARS-CoV-2, niski poziom zaszczepienia społeczeństwa, wysoka inflacja, nadwyrężone finanse publiczne.Wskazują, że oznacza to, iż "pandemię należy traktować jako zjawisko, w którym zdrowie obywateli i gospodarka państwa są ze sobą nierozerwalnie związane". Jednoczesnie ostrzegają, że "obecnie rośnie ryzyko, że z ewentualnymi kolejnymi falami pandemii gospodarka będzie sobie radzić coraz gorzej".
Przypominają, że w 2020 r., podobnie jak miało to miejsce w przypadku większości gospodarek świata, polska gospodarka przeszła recesję, jednak jej głębokość była na średnim poziomie w porównaniu do innych krajów UE, a w 2021 r. nastąpiło zdecydowane odbicie.
Było to możliwe dzięki kombinacji trzech czynników takich jak: wprowadzenie – na całym świecie – "hojnych i powszechnych pakietów fiskalnych, w Polsce w formie „tarcz antykryzysowych”, mniejszemu niż w innych krajach UE sektorowi usług, w którym straty z powodu obostrzeń, są największe, stosowaniu od czerwca 2020 r. „słabych” obostrzeń, które w niskim stopniu ograniczały aktywność gospodarczą.
Jednak eskperci wskazują, że słabe bostrzenia niestety nie były skuteczne w ograniczaniu epidemii i przyczyniły się do jednych z najwyższych na świecie fal zachorowań i zgonów, m.in. setek tysięcy nadmiarowych zgonów.
Bilans ryzyk gospodarczych w 2022 r.
Jak wskazują eksperci z PAN, "podniesiony poziom długu publicznego jest ceną za to, że kryzys COVID-19 nie doprowadził do wysokiego bezrobocia i fali bankructw, ale inflacja nie musiała i nie powinna była być tak wysoka".
Ponadto zespół ostrzega, że z powodu złej komunikacji banku centralnego są już pierwsze symptomy "odkotwiczenia" oczekiwań inflacyjnych, gdy na skutek rosnącej inflacji społeczeństwo zaczyna oczekiwać, że będzie ona rosnąć nadal i w takiej sytuacji inflacja zaczyna rosnąć „sama z siebie” – firmy podnoszą ceny nawet bez bezpośredniej presji kosztowej.
Zwracają tez uwagę,że walka z inflacją będzie zwiększać koszty obsługi długu publicznego, który jest dzisiaj blisko konstytucyjnej granicy 60% PKB. Z kolei władze monetarne, które podejmują decyzje o wysokości stóp procentowych, stoją przed trudnym dylematem, w którym każdy scenariusz niesie ze sobą ryzyko. Niedostateczna reakcja oznacza bowiem ryzyko utrwalenia się inflacji na wysokim poziomie, a zbyt mocna reakcja - zwiększa ryzyko spowolnienia gospodarczego.
"Stała niepewność związana z utrzymującą się epidemią niesie za sobą szereg ryzyk, które wpływają na gospodarkę. W pierwszej kolejności jest to zagrożenie zdrowia i życia obywateli, czyli ryzyko bezpośrednie zakażenia i choroby, oraz pośrednie odmowy lub opóźnienia świadczeń zdrowotnych z powodu obciążenia systemu ochrony zdrowia przez chorych na COVID-19. Nieopanowana epidemia oznacza również konieczność podejmowania decyzji ekonomicznych i finansowych z ryzykiem słabych obostrzeń czy lockdownów, co zwiększa poziom niepewności i utrudnia planowanie. Prowadzi to do spadku inwestycji w sektorze przedsiębiorstw. Obostrzenia niosą ze sobą ryzyko bezrobocia i bankructw w sytuacji, w której o hojną pomoc publiczną będzie trudniej niż na początku pandemii. Inflacja natomiast utrudnia planowanie budżetów domowych" - wylicza zespół.
Dodatkowo występuje - jak podkreślają eksperci - kryzys zaufania do instytucji publicznych i błędy decydentów w komunikacji ze społeczeństwem, a Polacy nie wiedzą, jak rząd planuje przeciwdziałać nawrotom pandemii ani jak władze monetarne planują przeciwdziałać inflacji.
Dynamiczna odbudowa czy nawroty epidemii
Jak podkreślają eksperci, w przeciwieństwie do 2020 r. posiadamy dzisiaj skuteczne narzędzie, które pozwala znacznie zredukować opisane wyżej ryzyka, a jest nim szczepienie.
"Zbudowanie odporności na poziomie indywidualnym pozwoli nie tylko uniknąć poważnych konsekwencji zdrowotnych COVID-19, ale także bezpiecznie pracować, uczyć się i podejmować aktywności społeczne. Natomiast zbudowanie odporności w skali społeczeństwa pozwoli gospodarstwom domowym bezpiecznie planować, firmom inwestować, a rządzącym prowadzić przewidywalną politykę gospodarczą i pieniężną" - przekonują.
Niezaszczepieni pozostaną w tyle
Według zespołu, zapewnienie odporności na infekcję wirusem SARS-CoV-2 pozwoliłoby gospodarce na dynamiczną odbudowę, zaś zlekceważenie tego wymogu - grozi nawrotami pandemii i obostrzeń, które będą negatywnie wpływały na polską gospodarkę.
"Jeśli się powszechnie nie zaszczepimy, to obecna, piąta fala pandemii może nie być ostatnia z tak poważnymi następstwami zdrowotnymi i gospodarczymi. Obawiamy się scenariusza, w którym kraje o wysokim odsetku zaszczepionych wrócą na ścieżkę szybkiego wzrostu, podczas gdy kraje, w których ten odsetek jest niski, będą rozwijały się wyraźnie wolnie" - ostrzega zespół.
Podają przykład prawie w pełni zaszczepionych społeczeństw Danii, Wielkiej Brytanii i Norwegii, gdzie w ostatnich dniach zniesiono ostatnie obostrzenia, podczas gdy w Polsce zdecydowano o ponownym zamknięciu szkół i przejściu na tryb nauki zdalnej.
"Obecnie w Polsce brakuje motywacji i realnych zachęt, by się szczepić. Co więcej, brak szczepienia w żadnym stopniu nie ogranicza życia społecznego w naszym kraju, w przeciwieństwie do większości krajów Europy Zachodniej"- przestrzegają eksperci.
Gospodarczy długi COVID (long COVID)
Zespół ostrzega też, że epidemia może pozostawić długotrwałe negatywne skutki w gospodarce.
"Może się to wydarzyć na skutek działania trzech mechanizmów. Pierwszym jest długotrwałe pogorszenie stanu zdrowia społeczeństwa przez opóźnioną diagnostykę i ograniczone leczenie chorób innych niż COVID-19 z powodu obciążenia systemu ochrony zdrowia w czasie pandemii oraz na skutek szkód w zdrowiu psychicznym. Drugim jest obniżony poziom inwestycji w pracowników, kapitał fizyczny i nowe technologie firm, które w ostatnich dwóch latach były zmuszone całkowicie skupić się na przetrwaniu w czasie pandemii. Trzecim może być obniżony kapitał ludzki uczniów dotkniętych zamykaniem szkół w czasie pandemii. Straty edukacyjne mogą doprowadzić do niższych umiejętności, a te w przyszłości do niższych płac, a więc słabszej dynamiki całej gospodarki w bardzo długim horyzoncie czasowym" - wyliczają eksperci.
Jako cenną inicjatywę tej sytuacji wskazują wspólny program odbudowy gospodarczej w Unii Europejskiej: NextGenerationEU, który ma polegać na zapewnieniu środków na odbudowę gospodarek europejskich po pandemii COVID-19. Polska może otrzymać z tego programu prawie 60 mld euro, w tym ok. 24 mld euro w formie bezzwrotnych grantów, a resztę w formie niskooprocentowanych pożyczek.
O co apeluje zespół?
Jednak zespół wskazuje, że "obecny konflikt polityczny polskiego rządu z Unią Europejską już doprowadził do opóźnienia przyznania środków z KPO. "Jego odrzucenie byłoby niewybaczalnym błędem. Nie tylko pogorszyłoby obecny bilans ryzyk w polskiej gospodarce, ale również obniżyłoby perspektywy rozwoju Polski w dłuższej perspektywie czasowej"- ostrzegają ekspeci.
Apelują więc o wprowadzenie realnych zachęt i przedstawienie wiarygodnego programu zwiększenia powszechności szczepień na COVID-19, wygaszenie konfliktu politycznego z Unią Europejską oraz współpracę ze związkami zawodowymi i związkami pracodawców, w celu wprowadzenia skutecznej ochrony pracowników i interesantów przed zakażeniem COVID-19.
"Apelujemy o przedstawienie wiarygodnego programu powrotu inflacji do celu NBP w przewidywalnym horyzoncie czasowym. A nade wszystko apelujemy do wszystkich sił politycznych w Polsce o przedstawienie programów wzmocnienia systemu ochrony zdrowia, inwestycji w edukację i naukę oraz przygotowanie Polski do skutecznej walki z kolejnymi falami COVID-19 oraz epidemiami, z którymi nieuchronnie przyjdzie nam walczyć w przyszłości" - zaapelował zespół.
Interdyscyplinarny zespół doradczy ds. COVID-19 powołano w PAN 30 czerwca 2020 r. Przewodniczącym grupy jest prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą – prof. Krzysztof Pyrć (Uniwersytet Jagielloński). Funkcję sekretarza pełni dr Anna Plater-Zyberk (Polska Akademia Nauk). Członkami zespołu są ponadto: dr Aneta Afelt (Uniwersytet Warszawski),prof. Małgorzata Kossowska (Uniwersytet Jagielloński),prof. Radosław Owczuk (Gdański Uniwersytet Medyczny),dr hab. Anna Ochab-Marcinek (Instytut Chemii Fizycznej PAN),dr Wojciech Paczos (Instytut Nauk Ekonomicznych PAN, Cardiff University),dr hab. Magdalena Rosińska (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy),prof. Andrzej Rychard (Instytut Filozofii i Socjologii PAN),dr hab. Tomasz Smiatacz (Gdański Uniwersytet Medyczny).
Źródło: PAN
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!