Pieniądze, jakie klient ma zapłacić za zabieg w prywatnym gabinecie, powinny odzwierciedlać cennik usług podany na stronie internetowej kliniki. W razie gdyby czuł się oszukany, może się poskarżyć do rzecznika konsumenta, a także do izby lekarskiej na lekarza.
Kolejki do ortopedy na NFZ często sięgają kilku miesięcy. Dlatego prywatna wizyta u takiego specjalisty jest dość popularna. Cena konsultacji waha się w przedziale 140 – 300 zł. Wizyta u ortopedy z dodatkowymi badaniami będzie nieco droższa. Konsultacja u laryngologa w dużym mieście wiąże się z kosztem ok. 250 zł. W systemie publicznym, w dużym mieście dziecko na konsultację musi czekać od kilku miesięcy do roku. Zdesperowany rodzic często decyduje się zatem zapłacić z własnej kieszeni.
W publicznym systemie dostępu brak
Stomatologia na NFZ jest dostępna w bardzo ograniczonym zakresie (leczenie kanałowe do czwórki), dlatego Polacy są zmuszeni korzystać z prywatnych usług. Tak samo jak zabieg usuwania naczynek, którego NFZ nie refunduje a prywatnie można go wykonać u flebologa. A ceny rosną, bo jak podaje GUS inflacja w ochronie zdrowia sięgnęła 6 proc. Pacjenci chcą wiedzieć za co płacą, ale okazuje się, że cennik zabiegów podawany na stronach prywatnych gabinetów czy klinik często odbiega od rzeczywistości.
- Byłam ostatnio na zabiegu usunięcia naczynek-pajączków z nóg. Na stronie internetowej przeczytałam, że cały zabieg kosztuje 900 zł. Za jednorazową usługę, która powinna być powtórzona za 2-3 tygodnie. Gdy lekarz już mi go wykonał okazało się, że mam zapłacić 900 zł, ale za jedną nogę o czym nie zostałam wcześniej poinformowana. Mówiłam o tym lekarzowi, ale wystawił mi paragon na 1800 zł - opowiada pacjentka jednego z warszawskich gabinetów flebologicznych.
Lekarz jak przedsiębiorca
Warto pamiętać, że lekarz przyjmujący w prywatnym gabinecie działa poza systemem NFZ. Na jego nierzetelność pacjent do Funduszu nie może się zatem poskarżyć. Ale prywatny gabinet funkcjonuje tu jak firma i jej klienci-pacjenci posiadają status konsumenta w świetle ustawy o ochronie konkurencji i konsumenta.
- Nie ulega bowiem wątpliwości, że przychodząc do lekarza na wizytę (prywatną) zawierają - milcząco - umowę o udzielanie świadczeń zdrowotnych z przedsiębiorcą - wskazuje Radosław Tymiński, radca prawny.
Zapytany o to, czy cennik zabiegów podany do publicznej wiadomości musi pokrywać się z tym co pacjent płaci faktycznie, odpowiada, że jest to już znacznie bardziej skomplikowane.
- Z jednej strony mamy bowiem art. 66 kodeksu cywilnego. który mówi, że "Oświadczenie drugiej stronie woli zawarcia umowy stanowi ofertę, jeżeli określa istotne postanowienia tej umowy" a z drugiej art. 73 k.c., który brzmi: "Ogłoszenia, reklamy, cenniki i inne informacje, skierowane do ogółu lub do poszczególnych osób, poczytuje się w razie wątpliwości nie za ofertę, lecz za zaproszenie do zawarcia umowy". - tłumaczy.
Na tym tle, w orzecznictwie i piśmiennictwie dość jednolicie wskazuje się, że cennik w sklepie jest ofertą, ponieważ określa elementy istotne umowy, przedmiot wystawiony do sprzedaży i jego cenę - zaznacza mec. Tymiński. Jego zdaniem jednak w przypadku usług medycznych sprawa nie jest taka prosta i wymaga wyraźnego wskazania dwóch rodzajów pozycji w cenniku:
pozycje, które należy traktować jako ofertę - tak np. wykonanie usg, wykonanie określonych badań laboratoryjnych, wizyta lekarska, porada lekarska, recepta lekarska itd pozycje, które należy traktować jako zaproszenie do zawarcia umowy - np. cennik zabiegów, operacji czy czynności diagnostycznych, w których nigdy nie ma pewności, że usługa medyczna będzie zrealizowana, ponieważ istnieją przeciwwskazania do wykonania pewnych zabiegów oraz zawsze istnieje możliwość zmiany zakresu zabiegu, co może być związane ze stanem zdrowia pacjenta.Niemniej jednak, pacjenci uważający, że padli ofiarą nieuczciwości lekarskiej mogą zgłosić to do rzecznika praw konsumenta, który wszczyna postępowania wobec nieuczciwych przedsiębiorców. W przypadku lekarzy można też powołać się na naruszenie zasad etyki lekarskiej i złożyć skargę do okręgowej izby lekarskiej.
Bardzo skomplikowane są na tym tle usługi stomatologiczne. Tam pacjent często nie wie, nie jest świadomy za co płaci. Udaje się do dentysty leczyć ząb kanałowo, po czym okazuje się, że przy okazji trzeba jeszcze naprawić inne rzeczy w jamie ustnej wokół tego zęba itd. i zamiast planowanego 1500 zł wychodzi 3 tys. Dodatkowo nazwy zabiegów, komponentów, które stomatolog użył podczas leczenia i wypisał później na rachunku, brzmią na tyle enigmatyczne dla przeciętnego Kowalskiego, że on nie wie, czy słusznie za to płaci czy nie.
U dentysty pacjent nic nie wiadomo
- Prowadzę sprawy z zakresu stomatologii, w których pacjenci są niezadowoleni z efektu uzyskanego po zabiegu. Dowiadują się czasem, że wszczepione zostały im materiały gorszej jakości, które wyglądają nieestetycznie. Dlatego radzę aby na początku z lekarzem umówić, ustalić jakiś plan leczenia - wskazuje Jarosław Witkowski, radca prawny specjalizujący w procesach o błędy medyczne.
Podkreśla, że na początku lekarz powinien wykonać pacjentowi dokładną diagnostykę i omówić możliwości leczenia.
- Czasem okazuje się, że lekarz wszczepi implant na dolnej szczęce a wyjdzie na to, że trzeba zmienić górny łuk, bo inaczej implant się nie wpasuje - zauważa Jarosław Witkowski.
Lekarz jest zawsze stroną silniejszą w takiej ustnej umowie. Dlatego plan leczenia, do którego można się odwoływać później i wskazać na ustalenia, powinien być określony przed podjęciem leczenia, a nie w jego trakcie. Dla dobra pacjenta i lekarza także.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!