W ubiegły czwartek minął termin zgłaszania uwag do projektu wrześniowej listy leków refundowanych, na którą długo oczekiwali pacjenci oraz producenci leków. Z powodu epidemii, publikacja listy majowej i lipcowej została wstrzymana, a obowiązuje nadal lista z marca. Jak oceniany jest projekt wrześniowej listy? Czy epidemia wpłynęła na jego kształt?
Projekt został opublikowany 7 sierpnia br., jednak jak do czasu opublikowania ostatecznej listy trwają jeszcze ostatnie negocjacje.
- Projekt zawiera również leki zatwierdzone do refundacji, ale co do których trwają jeszcze ostateczne uzgodnienia dotyczące kształtu i treści programów lekowych. Aby weszły na listę wszyscy uczestnicy danego programu muszą wyrazić zgodę na dopuszczenie nowych produktów do refundacji – informował wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski na Twitterze.
Umiarkowany optymizm
Organizacje pacjentów doceniają nowości na liście refundacyjnej biorąc pod uwagę obecną sytuację związaną z epidemią koronawirusa.
Fundacja Alivia, podkreśla, że „nowe molekuły na liście refundacyjnej to bardzo dobra wiadomość dla pacjentów onkologicznych szczególnie w sytuacji, kiedy większość uwagi i środków kierowana jest na walkę z epidemią”.
- Cieszymy się, że pojawiają się nowe opcje dla pacjentów chorujących na białaczki, zarówno ostrą białaczkę limfoblastyczną, jak i przewlekłą białaczkę szpikową (ponatynib). Pacjenci z niedrobnokomórkowym rakiem płuca otrzymają możliwość leczenia brigatynibem, a pacjentki chorujące na raka piersi - lek abemaciclib. Dzięki refundacji encorafenibumu pacjenci z czerniakiem skóry lub błon śluzowych zyskają nowe opcje – wylicza fundacja. Jak wskazuje, propozycja obwieszczenia zakłada też rozszerzenie wskazań refundacyjnych dla chorych na pierwotne chłoniaki skórne T-komórkowe (lek brentuximabum).
Jednocześnie fundacja zwraca uwagę, że w szczególnej sytuacji zagrożenia epidemicznego pacjenci onkologiczni, będąc w grupie zwiększonego ryzyka zakażenia, powinni mieć możliwie szeroki dostęp do leczenia ograniczającego ich przebywanie w placówkach leczniczych. „ Dlatego też niepokoi nas brak kontynuacji decyzji refundacyjnej dla rytuksymabu, w leczeniu chłoniaków złośliwych, w formie podskórnej na rzecz formy dożylnej, której podanie wymaga hospitalizacji i tym samym zwiększa się ryzyko zakażenia pacjenta” – podkreśla organizacja.
Fundacja liczy ponadto, że w ostatecznym obwieszczeniu będzie kontynuacja decyzji refundacyjnej dla leku pembrolizumab w leczeniu niedrobnokomórkowego raka płuca oraz czerniaka skóry lub błon śluzowych.
Fundacja planuje w pierwszych dniach września aktualizację Oncoindexu - wskaźnika dostępności do nowoczesnych terapii onkologicznych, rekomendowanych przez ESMO. Jak podkreśla, będzie mogła wówczas ocenić czy działania i decyzje refundacyjne dają pacjentom w Polsce szansę na poprawę leczenia względem nowych wytycznych ESMO.
Zasadniczo pozytywnie
Także Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej podkreśla, że na liście pojawiło się kilka nowych molekuł dla pacjentów onkologicznych.
- Zasadniczo uznajemy tę listę za pozytywną dla pacjentów onkologicznych, ale czekamy jeszcze na kontynuacje decyzji dla kilku leków i mamy nadzieję, że ostatecznie pojawią się w obwieszczeniu - podkreśliła w rozmowie z Polityką Zdrowotną.
- Po tej liście refundacyjnej, w zakresie onkologii, nie widać, aby epidemia koronawirusa zaszkodziła refundacji; nowe substancje weszły na listę, pojawiły się rozszerzenia wskazań. Brakuje tylko kontynuacji decyzji dla trzech leków, ale liczymy na to, że pojawią się w ostatecznym rozporządzeniu, bo jeszcze trwają negocjacje - wskazała i dodała, że chodzi m.in. o kontynuację dla leku pembrolizumab w niedrobnokomórkowym raku płuca.
- Długo czekaliśmy na tę listę, ponieważ była wstrzymana, więc dobrze, że jest i jest w miarę pozytywna dla pacjentów onkologicznych - zaznaczyła D. Korycińska. Jak dodała, pojawiały się obawy, że epidemia może wpłynąć na finanse w różnych zakresach, w tym na refundację, jednak to nie nastąpiło.
Aleksandra Rudnicka, Rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, podkreśla, że w związku z niepojawieniem się dwóch kolejnych list, pacjenci oczekiwali, że ta spóźniona lista będzie bardzo obszerna. - Taka też była nasza 4-stronicowa lista potrzeb pacjentów hematoonkologicznych i onkologicznych, na której na priorytetowym miejscu jest rak płuca - wskazuje. Jak dodaje, z kilku postulowanych przez PKPO leków dla chorych na raka płuca, tylko część znajdzie się na wrześniowej liście, a więc nie wszystkie grupy chorych z rakiem płuca otrzymają skuteczne leczenie w najbliższym czasie, a - jak zaznacza - czas jest przecież kluczowy w leczeniu tego nowotworu. Zaznacza, że częściowo zostały także rozwiązane potrzeby pacjentów z czerniakiem i pojawiły się nowe terapie dla kolejnych grup, ale do zamknięcia programu leczenia czerniaka brakuje immunoterapii (pembrolizumab, niwolumab) w adjuwancie. Wskazuje ponadto na kolejne refundowane leki w raku piersi, chłoniakach czy białaczce, a jednocześnie nieuwzględnione potrzeby m.in. w raku wątrobowokomórkowym, raku jelita grubego, szpiczaku "Jako organizacja parosolowa, działająca w interesie chorych na wszystkie nowotwory, włączyliśmy się czynnie w tworzenie listy refundacyjnej, przedstawiając potrzeby i argumenty pacjentów decydentom, przekonując producentów do składania realnych ofert. Jaki będzie ostateczny kształt wrześniowej listy refundacyjnej? Zdecyduje o tym minister odpowiedzialny za politykę lekową i jak zawsze nie będzie to łatwa decyzja. Znając ministra Macieja Miłkowskiego jesteśmy przekonani, że będzie ona optymalna dla pacjentów" - podkreśla A. Rudnicka.Z kolei na Twitterze pod wpisem wiceministra o liście, pojawiły się komentarze m.in. Fundacji Łuszczycy i ŁZS Amicus, z wyrazami wdzięczności za objęcie publicznym finansowaniem najnowszych leków biologicznych o nowym mechanizmie działania dla chorych na łuszczycę.
Producenci i firmy farmaceutyczne
Jeżeli chodzi o producentów leków i firmy farmaceutyczne, to do projektu wrześniowej listy refundacyjnej żadnych uwag nie zgłosił Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.
Z kolei jak zaznacza dla Polityki Zdrowotnej Infarma, mimo trwającej trudnej sytuacji epidemicznej na nowej liście leków refundowanych udało się umieścić na niej 12 nowych terapii.
- Bezpieczeństwo zdrowotne Polaków powinno być priorytetem rządu zwłaszcza w tych trudnych czasach. Cieszy nas, że najnowszy projekt listy refundacyjnej wskazuje na to, że Ministerstwo Zdrowia rozumie, że zapewnienie dostępu do skutecznych leków jest kluczowe dla utrzymania polskiego społeczeństwa w zdrowiu – podkreśla Bogna Cichowska-Duma, Dyrektor Generalna Infarmy.
- Jednocześnie zwracamy uwagę na to, że po tak długiej przerwie mamy sporo zaległości, dlatego liczę na to, że ten trend utrzyma się, dzięki czemu będzie można je nadrobić, a pacjenci będę mieli zapewniony sukcesywny wzrost dostępu do wielu skutecznych, nowoczesnych opcji terapeutycznych – dodaje.
Dobrze ocenia listę także sam wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski i jak mówi w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej "wyszło całkiem dobrze", a na liście jest dużo nowości.
Pozostaje więc jeszcze zaczekać na ostateczny kształt listy, która obowiązywać będzie od 1 września br.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!