Reklama

Orzekanie o błędach medycznych u wojewodów nie przynosi efektów

Polityka Zdrowotna
08/06/2021 16:19

Pandemia spowolniła nieco pracę wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. W 2020 r. wpłynęło do nich łącznie 743 wnioski. Jednocześnie nie odciążają one ani sądów ani prokuratur. 

Wojewódzkie komisje do spraw zdarzeń medycznych miały odciążyć wymiar sprawiedliwości, a tymczasem do sądów i prokuratur wpływa jeszcze więcej spraw dotyczących błędów medycznych. Same komisje są krytykowane za długotrwałe postępowania i brak możliwości ustalenia przez nie wysokości odszkodowania.

Od ponad ośmiu lat pacjenci mogą składać wnioski o zadośćuczynienie szkód wynikających z niewłaściwego leczenia do wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych. Działalność tych gremiów przy wojewodach miała zmniejszyć wpływ do sądów spraw o odszkodowanie za krzywdy jakie wyrządziła pacjentom służba zdrowia. Takie było założenie działania komisji, które powstały z inicjatywy Ewy Kopacz, byłej minister zdrowia w rządzie Platformy Obywatelskiej. 

Reklama

 

750 spraw rok temu

Z danych, jakie przekazał Polityce Zdrowotnej Rzecznik Praw Pacjenta, w 2020 r. do wojewódzkich komisji wpłynęło 743 wnioski od pacjentów o ustalenie zdarzenia medycznego i wypłatę odszkodowania. Z tego 518 to nowe wnioski o ustalenie zdarzenia medycznego, a 206 to wnioski o ponowne rozpatrzenie sprawy, czyli odwołania od rozstrzygnięć komisji i pozostałe 19 spraw to skargi o niezgodność orzeczenia komisji z przepisami prawa.

Za ubiegły rok RPP nie ma danych, ale za 2019 podawał, że praca ciał przy wojewodach doprowadziła do zawarcia 25 ugód pomiędzy szpitalami a pacjentami. Ich roczne funkcjonowanie kosztowało dwa lata temu budżet państwa 6 mln zł, a z roku na rok spada zaś liczba porozumień jakie są zawierane dzięki pracy komisji.

Reklama

- Przez okres pandemii i lockdownu mieliśmy mniej spraw jakie wpływały do komisji - wskazuje Bartłomiej Mużyło, przewodniczący szczecińskiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych.  

Równolegle do słabości działania komisji rośnie liczba spraw cywilnych wpływających do sądów. Nie zmniejszyła się, ani nie spadła ilość postępowań w prokuraturach w przedmiocie błędów medycznych. 

 

W sądach i prokuraturach dużo spraw

Z danych jakie Polityka Zdrowotna uzyskała z Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2019 do Sądów Okręgowych wpłynęło 692 takie sprawy. Rok wcześniej 675, a w 2017 r. - 683. W sądach rejonowych liczba spraw wpływających tam rocznie waha się na poziomie 130-180 spraw. Z tym, że są to procesy o mniejsze pieniądze, bo do takich przeznaczony jest sąd pierwszej instancji.

Reklama

Jak przekazała Polityce Zdrowotnej Prokuratura Krajowa, w latach 2018-2020 zarejestrowano odpowiednio: 5739, 5905 i 5464 spraw o błędy medyczne. Prokuratura Krajowa informuje też, że ponad 60 proc. z nich dotyczyło przypadków, gdzie zgodnie z treścią zawiadomienia o przestępstwie, błąd medyczny skutkował śmiercią pacjenta.

Jak wskazują prawnicy zajmujący się błędami medycznymi, pacjentowi często bardziej opłaca się założyć sprawę w prokuraturze, gdyż postępowanie przygotowawcze jest bezpłatne. Składając wniosek do wojewódzkiej komisji o ustalenie, czy doszło do zdarzenia medycznego czy nie, zainteresowany musi zapłacić 200 zł. Postępowanie prowadzone przez prokuratora ma jeszcze tę zaletę dla pacjenta, że śledczy może uzyskać szybciej opinię biegłego lekarza, na które komisje przy wojewodach muszą czekać latami.

Reklama

Słabością wojewódzkich komisji jest to, że na opinie biegłych muszą czekać miesiącami i przez to postępowanie przedłuża się. Komisje rzadko kiedy kończą pracę w przewidzianym przepisami, czteromiesięcznym terminie. Co więcej, nawet jeśli dojdą do wniosku, że pacjent jest poszkodowany, to nie mają wpływu na to, jaką rekompensatę on otrzyma. Bo tę szpital lub jego ubezpieczyciel potrafi zaproponować i na poziomie 1 tys. zł.  – Aby usprawnić działanie komisji trzeba znowelizować ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. To nam się obiecuje od lat i nic się z tym nie dzieje - wskazuje Bartłomiej Mużyło.

 

Reklama

Mizerne efekty według NIK

Wnioski o tym, że efekty prac komisji są mizerne postawiła już Najwyższa Izba Kontroli w raporcie poświęconym temu zagadnieniu. NIK wskazała ministrowi zdrowia, że powinien jak najszybciej rozpocząć pracę nad nowelą ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, która wprowadziła wojewódzkie komisje. Te nie zdały egzaminu a w Polsce trzeba wprowadzić system przyznawania szybkich odszkodowań pacjentów, ale bez orzekania czy błąd był winą lekarza czy nie.

Na 142 skontrolowanych spraw przez NIK w 2018 r.  aż 89 zakończono po ustawowym terminie 30 dni (najdłuższy czas wynosił aż 855 dni). Jednak według NIK, komisje za często zwracają się po opinie biegłych lekarzy. Zdaniem Izby, po to zasiadają w tych komisjach prawnicy i lekarze, aby mieli wiedzę specjalistyczną i sami byli w stanie ocenić czy doszło do błędu medycznego. Z przepisów wynika, że komisje powinny korzystać z biegłych tylko w wyjątkowych okolicznościach. Tymczasem robiły to nawet w przypadku 85 proc. wydanych orzeczeń.

Reklama

Po odszkodowanie i tak sądu

Kolejna słabość komisji, którą wytyka NIK i eksperci, to fakt, że komisja orzeka tylko czy doszło do błędu medycznego, a odszkodowanie proponuje już szpital. Te propozycje są zwykle bardzo niskie, rzędu 1 tys. zł, więc pacjent i tak musi iść do sądu.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości