Reklama

Opalenizna świadczy o tym, że skóra broni się przed słońcem. To nic dobrego

Krem z filtrem UV jest częścią profilaktyki czerniaka i raków skóry. Nie wymyślono dotąd nic skuteczniejszego dla tych, którzy chcą lub muszą przebywać na słońcu. Jak promienie UV działają na skórę i dlaczego lepiej się przed nimi chronić politykazdrowotna.com rozmawia z dermatolożką Ivaną Stanković z warszawskiej kliniki Dermea.

Politykazdrowotna.com: Czy Wy, dermatolodzy, nie przesadzacie z tymi filtrami, żebyśmy się nimi smarowali od stóp do głów? Dlaczego powinniśmy chronić skórę przed słońcem?

Dr Ivana Stanković: Na pewno nie przesadzamy. Rzeczywiście na co dzień spotykam się z opiniami, że przesadzamy i że to jest wszystko wymysł koncernów farmaceutycznych i kosmetycznych, i że chodzi tylko o sprzedaż kosmetyków z filtrem. Ale naprawdę chodzi o to, że stosując preparaty ochronne, chcemy po prostu zmniejszyć ryzyko szkodliwego działania promieniowania słonecznego. Mamy na to dowody naukowe.

Ciemna strona słońa

Co w tym promieniowaniu szkodzi?

Najgorsze jest promieniowanie ultrafioletowe. I ono się dzieli na kilka zakresów. To jest UV-C, UV-B i UV-A. Im krótsza długość fali, tym gorsze działanie dla naszej skóry. Najkrótszą długość fali ma ultrafiolet typu C, który jest używany w lampach bakteriobójczych do dezynfekcji pomieszczeń, np. sal operacyjnych. Gdybyśmy się położyli pod taką lampą, to będziemy mieć mocne poparzenie. Na szczęście chroni nas przed nim atmosfera. Następnie mamy ultrafiolet typu B, który jest najbardziej znany i najbardziej szkodliwy dla naszej skóry z tego, co do nas dociera. Wśród całego promieniowania ultrafioletowego UV-B stanowi tylko 5%.

Reklama

Ale i najbardziej pożądany, bo to on odpowiada za opaleniznę.

Tak, ale w świetle dzisiejszej wiedzy naukowej opalenizna nie powinna być pożądana przez nas. UV-B jest również odpowiedzialny za poparzenia słoneczne. Z tego powodu jesteśmy w naturalny sposób zmuszani przez reakcję naszej skóry do chowania się przed nim. Jeżeli jesteśmy cały dzień na plaży i następnego dnia mamy czerwoną skórę, no to zdrowy rozsądek mówi nam, nie wychodź na słońce.

Opalenizna to znak, że skóra się broni

Ale nam chodzi o to, żeby nie dochodziło do poparzenia, bo ono ma swoje konsekwencje?

Dlatego większość produktów z filtrami, które są obecne na rynku, chroni nas przede wszystkim przed UV-B. Wskaźnik ochrony przed UV-B to jest to SPF, czyli Sun Protective Factor. Jeżeli mamy napisane na preparacie, że jest SPF, to znaczy, że chroni nas to przed promieniowaniem ultrafioletowym typu B. Jednak okazuje się, że to nie wystarczy, bo musimy się chronić również przed UV-A.

Reklama

Dlaczego?

Dlatego, że 95% promieniowania, które dociera do naszej skóry ultrafioletowego, to jest właśnie UV-A. Ono przechodzi przez chmury, szyby, smog. Dzień może być pochmurny, a na skórę i tak działa ultrafiolet typu A. Jest udowodnione naukowo, że te promienie przenikają zdecydowanie głębiej niż UV-B przez naszą skórę, dochodząc do nawet głębszych warstw skóry właściwej, gdzie powodują zwyrodnienie włókien kolagenowych i elastynowych. Są odpowiedzialne przede wszystkim za przedwczesne starzenie się naszej skóry. Z kolei UV-B działa bardziej powierzchownie. Działa bardzo silnie, powodując te poparzenia, ale jednak płytko. Dochodzi tylko do warstwy podstawnej naskórka, nie dalej.

Skoro działa płytko, można pomyśleć, że oprócz poparzenia skóry, nie zrobi nam wielkiej krzywdy, a jednak w kontekście nowotworów skóry przestrzega się przed nim.

Bo UV-B jest odpowiedzialne również za wszelkie mutacje w obrębie DNA naszych komórek i za zmiany nowotworowe. UV-B w połączeniu z UV-A jeszcze bardziej może wpłynąć na uszkodzenie DNA komórek i zmiany nowotworowe.

Reklama

Ile poparzeń słonecznych w życiu powoduje czerniaka?

Czy w przypadku zwiększenia ryzyka czerniaka te poparzenia mają znaczenie? Czy wystarczy się raz w życiu poparzyć i to ryzyko rośnie?

Uważa się, że ryzyko zachorowania na czerniaka rośnie wraz z ilością poparzeń słonecznych, szczególnie tych w okresie dzieciństwa. Ale nie umiemy powiedzieć, czy to jest jedno poparzenie, czy więcej, bo wszystko zależy od fototypu.

Blada twarz ucieka przed słońcem

Kto jest zatem najmocniej narażony na nowotwory skóry spowodowane słońcem?

Słońce najbardziej ryzykowne jest dla osób o jasnej karnacji, które mają pierwszy i drugi fototyp skóry. To są skóry bardzo jasne, które zawierają mało melanocytów, czyli komórek produkujących barwnik melaninę. Melanina jest naszą naturalną ochroną przed słońcem. Opalenizna to jest po prostu reakcja obronna skóry. Skóra ciemnieje po to, żeby chronić swoje komórki. Ale osoby, które mają bardzo jasny fototyp tej melaniny mają bardzo mało. Dla nich opalenizna powinna być znakiem, że nie chronią skóry wystarczająco. My dermatolodzy uważamy, że każda opalenizna jest to uszkodzenie DNA komórek skóry i ryzyko chorób nowotworowych skóry.

Reklama

W spektrum światła słonecznego mamy też światło niebieskie. To samo, które emitują komórki, tablety i telewizory. Czy ono jest dla nas niebezpieczne?

Nie zdawaliśmy sobie długo sprawy z tego, że ono też działa niekorzystnie na skórę. Okazuje się odpowiedzialne przede wszystkim za powstawanie przebarwień.

Przebarwienia wydają się być tylko efektem estetycznym, a nie zdrowotnym.

No, nie do końca. Wszystko zależy od przebarwień. Może to być tylko efekt kosmetyczny w takim sensie, że nie ma objawów ogólnoustrojowych. Natomiast to przebarwienie na skórze to tak samo jak trądzik jest tylko na skórze. My dermatolodzy uważamy, że jest to choroba. Pod wpływem światła niebieskiego mogą się tworzyć zwykłe piegi ale też plamy soczewicowate. To są to głównie powierzchowne przebarwienia, które się bardzo łatwo da usunąć, ale mogą one być znacznie głębiej umiejscowione, czyli w skórze właściwej. Najtrudniejszą postacią do leczenia jest tzw. melazma albo ostuda, czyli przebarwienia hormonalne powstające pod wpływem UV.

Reklama

Czerniak z przebarwienia?

Rozumiem, że z takiego przebarwienia nie powstanie czerniak ani żadna choroba skóry?

W obrębie plam soczewicowatych może powstać czerniak. Jedna z postaci czerniaka powstaje tylko i wyłącznie z plamy soczewicowatej. I ta plama soczewicowata jest spowodowana działaniem UV, a światło niebieskie jest jego częścią. Na światło niebieskie z taką samą intensywnością przez cały rok tak samo jak na UVA.

Wiemy już, że preparaty z filtrem chronią nas przed rakiem skóry, ale wiele osób nie chce ich stosować w obawie przed zablokowaniem produkcji witaminy D w skórze. A wiemy, jak bardzo jest to potrzebna nam witamina. Wzmacnia kości, wpływa na odporność…

Pokutuje mit, że kiedy smarujemy się kremami z wysokim filtrem SPF, to nie produkuje się witamina D i to znowu jest spisek tych dermatologów, żeby kupować więcej witaminy D. Nie, krem z filtrem nie blokuje syntezy witaminy D w skórze. Są na to dosyć świeże badania, w których udział brali również polscy dermatolodzy, a które pokazują, że stosowanie preparatów chroniących z filtrami nie hamuje syntezy witaminy D. Mieszkamy w takiej szerokości geograficznej, gdzie witaminę D powinniśmy suplementować cały czas, również latem.

Reklama

Trendy w ochronie przed słońcem

Uczestniczy Pani w kongresach dermatologicznych i śledzi najnowsze doniesienia z tej dziedziny. Czy w kwestiach ochrony skóry przed słońcem pojawiają się jakieś nowe trendy?

Trend, który bardzo lubimy, jest taki, żeby preparat, który chroni nas przed słońcem nie był tylko filtrem, tylko był jednocześnie preparatem pielęgnacyjnym, czyli jednocześnie nawilżał oraz zawierał antyoksydanty, bo one walczą z wolnymi rodnikami, które powstają pod wpływem słońca i wzmacniają działanie filtrów zawartych w takim produkcie. Drugi trend, który się mocno ryzuje, to promowanie ochrony naszego mikrobiomu skóry. Mikrobiom to jest zestaw bakterii, wirusów, grzybów, czyli mikroorganizmów znajdujących się na powierzchni naszej skóry. Uważamy, że jeżeli mikrobiom jest ochroniony przed światłem słonecznym, to każdy preparat z filtrem będzie lepiej działał. Więc do preparatów z filtrami dodaje się składniki aktywne, które przed promieniowaniem ultrafioletowym ochronią również nasz mikrobiom.

Po co?

Bo mikrobiom stanowi pierwszą linię obronną naszej skóry i naszego ciała przed światłem zewnętrznym. Częste używanie niewłaściwej pielęgnacji może doprowadzić do zaburzenia mikrobiomu i w konsekwencji do zaostrzenia różnych chorób skóry, np. atopowego zapalenia skóry, trądziku różowatego, trądziku zwykłego i tak dalej.

Reklama

Jaki stosować filtr ochronny na skórze?

To jaki filtr wybrać na lato: 30 czy 50+?

Pacjenci często mówią, że nie będą stosować SPF 50+, będą stosować 30, bo różnica między jednym a drugim jest niewielka. Owszem, w laboratoryjnych warunkach. Ale my żyjemy na zewnątrz, mamy do czynienia z wodą, z wiatrem, z piaskiem, z ręcznikiem, z czymkolwiek. I to ma wpływ na działanie naszych SPF-ów. Nie ma pacjenta, który nakładałby odpowiednią ilość tych preparatów na skórę, tak jak to należy, tak jak się to robi w laboratorium. Więc stosując preparat, na którym jest napisane SPF 50+, może oznaczać, że tak naprawdę my mamy SPF 15 na swojej skórze.

Filtr chemiczny czy fizyczny? W internecie demonizuje się filtry chemiczne jako działające na układ hormonalny.

W preparatach ochronnych mogą być filtry chemiczne albo fizyczne, czyli inaczej mineralne. Teraz zmieniło się nazewnictwo i mówi się nie chemiczne, ale organiczne i nie mineralne czy fizyczne, tylko nieorganiczne. Różnica polega na tym, że jak się nakłada tzw. filtr fizyczny, to on odbija światło od naszej skóry jak tarcza. Tzw. filtr chemiczny pochłonie to światło i spowoduje jakąś reakcję, najczęściej w postaci ciepła. Dlatego uważa się, że filtry nieorganiczne, czyli fizyczne są lepsze dla skór z jakimiś problemami. Jeżeli mamy skórę bardzo wrażliwą, np. z trądzikiem różowatym, to nie chcemy jej dokładać jeszcze reakcji cieplnej na skórze. Natomiast z moich obserwacji wynika, że pacjenci nie chcą stosować filtrów mineralnych, bo one są nieprzyjemne w stosowaniu i brudzą ubrania. Natomiast filtry chemiczne coraz nowszej generacji łatwiej się wkomponują. Chronią przez zdecydowanie większym zakresem ultrafioletu, jak również przed światłem niebieskim. Bardzo często łączy się też filtry chemiczne i filtry fizyczne, powodując, że ten zakres ochrony jest jeszcze większy. Mit o działaniu endokrynnym preparatów z filtrami chemicznymi został obalony w badaniu, przeprowadzonym dawno temu. Nic takiego się nie dzieje. Dzisiejsze filtry są nowoczesne, a ich cząsteczki są na tyle duże, że nie przenikają w głąb skóry właściwej, do naczyń krwionośnych. Nie są nigdzie transportowane do narządów.

Reklama

Jasna karta UV

Czy słońce może działać na skórę pozytywnie?

Tzw. światłolecznictwo jest stosowane bardzo szeroko w dermatologii i w dermatologii estetycznej do leczenia różnych chorób, np. łuszczycy czy atopowego zapalenia skóry. Światło podczerwone, które również może być groźne dla skóry, bo wywołuje stan zapalny, wykorzystywane jest w celach poprawy jakości skóry, jej napięcia, działa liftingująco itd. Światło niebieskie jest wykorzystywane w leczeniu chociażby trądziku.

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości