Reklama

Oddychanie polskim powietrzem zabija jak palenie

Polityka Zdrowotna
31/12/2021 14:21

XXI wiek, połowa grudnia 2021 roku, Kraków miastem z najgorszym powietrzem na świecie – stacje pomiarowe pyłów PM 2,5 w centrum miasta wskazują 600 procent przekroczonej normy, szczyt pandemii COVID-19, do szpitali dzwonią pacjenci przerażeni, że mają koronawirusa, inni czekają w kolejce do laryngologa, bo tracą węch i mają suchy kaszel. 

Ale to nie COVID. To nienazwana choroba: polskie powietrze.

Choroby cywilizacyjne, niezakaźne co rok powodują nawet 41 milionów zgonów na całym świecie. Wśród najczęstszych jest zanieczyszczenie powietrza. Smog doprowadza rocznie do śmierci 7 milionów osób, to prawie tyle samo, co papierosy. Z powodu palenia umiera 8 mln osób. A mimo to, choć walka z paleniem znalazła swoje miejsce nawet w Narodowej Strategii Onkologicznej, to smog rzadko pojawia się w Polsce w profilaktyce zdrowotnej. Jeśli w ogóle. A tymczasem zagrożenie smogowe, w odróżnieniu od palenia, dotyka dużo większej populacji, w tym dzieci.

 

Reklama

- Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że nie tylko dym tytoniowy, ale także smog jest mieszaniną substancji chemicznych, która dostaje się do naszego układu oddechowego drogą inhalacyjną. Obie mogą przyczyniać się do rozwoju i zaostrzeń chorób płuc , a wśród nich przede wszystkim POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc – przyp. red.), ,a także do nasilenia objawów chorób układu sercowo-naczyniowego. Zaawansowane postaci chorób tych dwóch ukłądów mogą prowadzić  nawet do inwalidztwa. – mówi dr n. med. Anna Grzywa-Celińska z Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.

 

Reklama

POChP znalazła swoje miejsce w programie profilaktyki chorób odtytoniowych, prowadzonym przez Ministerstwo Zdrowia. Obejmuje on między innymi badania spirometryczne dla osób w wieku 40-60 lat, ale w całości skierowany jest do osób powyżej 18 roku życia, które palą tytoń. Na POChP umiera w Polsce nawet 14 tys. osób rocznie, 3 mln na świecie. Tyle że, nie trzeba palić, by osiągnąć ten sam poziom ryzyka. Jeśli przebywamy cztery godziny dziennie na tak zwanym „świeżym powietrzu”, w smogu, to tak jak byśmy wypalili 700 papierosów rocznie, czyli 2-3 papierosy dziennie. Za wszystko bowiem odpowiedzialny jest toksyczny składnik zwany benzo(a)pirenem, którego stężenie jest przekraczane najczęściej

 

Reklama

- Rzeczywiście, ten węglowodór aromatyczny cechuje się niezwykle silnym rakotwórczym potencjałem. Substancja ta występuje zarówno w smogu jak i w dymie tytoniowym, , ale lista wspólnych związków chemicznych jest bardzo długa - zaznacza dr n. med. Anna Grzywa-Celińska. - Nitrozaminy, aminy aromatyczne, aldehydy, metale takie jak arsen, kadm czy chrom. Są to substancje, które możemy znaleźć zarówno w zanieczyszczonym powietrzu, jak i w dymie tytoniowym. I o ile palenie papierosów jest  narażeniem całkowicie modyfikowalnym, bo człowiek sam o tym decyduje, o tym czy sięgnie po tytoń - nawet narażenie na palenie bierne zostało zredukowane - to na wdychanie smogu mamy relatywnie niewielki wpływ.  – podsumowuje.

 

Reklama

Biegając bez maseczki, przy wysokim poziomie zanieczyszczenia, radykalnie narażamy się na choroby układu oddechowego, bo oddech jest szybszy, a substancje toksyczne szybciej wchłaniane. Podobnie, kiedy na dworze bawią się dzieci. Smog w przypadku dzieci wywołuje infekcje, może też prowadzić do nasilenia astmy oskrzelowej. Zaostrzenia astmy mogą więc wynikać nie tylko z kontaktu z alergenami, ale także z drażniącymi substancjami pochodzącymi z zanieczyszczonego powietrza. To tak, jak byśmy zaczęli palić w wieku przedszkolnym. U dorosłych sygnałem niepokojącym i skłaniającym do wizyty u lekarza, szczególnie w okresie smogowym, powinny być duszność i przewlekły kaszel, głównie z wydzieliną, co jest charakterystyczne u palaczy. Każdy pacjent inaczej definiuje duszność, ale jest to nic innego jak wrażenie braku tchu. Warto obserwować, czy pokonujemy z łatwością ten sam dystans, co rok temu, czy nadążamy za marszem rówieśników. 

 

Reklama

 

 

 

 

Źródło: airly.com

 

 

Jak zaznacza Polski Alarm Smogowy, jedną z dobrych praktyk prewencji mogłoby być umieszczanie w placówkach zdrowotnych, aptekach, urzędach czy szkołach, tablic z aktualną jakością powietrza. A może nawet z zaleceniem noszenia maseczek, do których już w pandemii przywykliśmy. Tymczasem w szpitalu dr Anny Grzywy-Celińskiej, pacjenci z chorobami płuc przyjmowani są tylko w poradni. Hospitalizacja i diagnostyka są wyłączone, bo oddział został przekształcony w covidowy. 

 

- W okresie jesienno-zimowym widzimy jednak częstsze zaostrzenia chorób przewlekłych płuc.  W wielu przypadkach oczywiście  główną rolę odgrywają przyczyny infekcyjne, ale nie można wykluczyć wpływu smogu, co potwierdzają badania naukowe. Prowadzone w Hong Kongu badanie zespołu Ko ujawniło istotny wpływ zanieczyszczenia powietrza na częstość hospitalizacji z powodu zaostrzeń POCHP (przewlekła obturacyjna choroba płuc – przyp. red.) Stwierdzono, że wszystkie badane zanieczyszczenia, takie jak tlenek azotu, dwutlenek siarki i ozon czy cząstki stałe jak PM-10 i PM-2,5, miały wpływ dodatni na częstość przyjęć do szpitala z powodu zaostrzeń POCHP. Również obserwacje i badania prowadzone w naszej Klinice potwierdzają, że liczba pacjentów z POCHP w okresie smogowym się zwiększa – podsumowuje. 

Reklama

 

POCHP to choroba całego organizmu. Występuje zazwyczaj u osób dorosłych. Rzadko, ale miewa podłoże genetyczne i wówczas występuje także u osób niepalących. Postaciom zaawansowanym może towarzyszyć przewlekłą niewydolność serca. Te dwie choroby mają zazwyczaj wspólną przyczynę, czyli palenie papierosów, a smog tylko dokłada swoje. Mimo to, nałogowi palacze, także w trakcie leczenia onkologicznego, nie rezygnują z papierosów. W USA, według danych CDC (Centers for Disease Control and Prevention) aż 38 proc. palaczy chorych na POCHP nie rzuca nałogu. Zdarza się, że zastępują papierosy podgrzewaczami tytoniu typu heat-not-burn czy produktami dostarczania nikotyny przez śluzówkę. Według lekarzy, choć to wciąż palenie, to jednak nieco redukujące ryzyko wchłaniania substancji kancerogennych, szczególnie w przypadku osób opornych na farmakoterapię. 

Reklama

 

- W przypadku produktów HnB niższa zawartość substancji toksycznych wynika z innej zasady działania takich urządzeń. Nie zachodzi w nich spalanie tytoniu, a jedynie podgrzanie go do znacznie niższej temperatury. W ten sposób, obniża się ryzyko narażenia na szwank nabłonka dróg oddechowych i naczyń krwionośnych. Należy jednak pamiętać,  że  może być to alternatywa tylko dla pacjentów, u których wyczerpano już wszystkie możliwości leczenia niktynizmu. Od edukacji, kompleksowego poradnictwa nikotynowego i preparatów nikotyno zastępczych, aż po leczenie farmakologiczne cytyzyną, warenikliną lub bupropionem Wówczas   niektóre towarzystwa naukowe proponują rozważenie takiego zalecenia. Pamiętajmy jednak o tym, że działanie takie należy traktować jako  ostateczność dla redukcji szkód zdrowotnych palenia papierosów. - podkreśla dr n. med. Anna Grzywa-Celińska.

Reklama

 

W przypadku smogu działania niestety wymagają zmian dużo bardziej kompleksowych. To chociażby ograniczenie ruchu samochodowego w miastach czy zaprzestanie spalania śmieci w domowych paleniskach. Warto zauważyć, że programy profilaktyczne, także zdrowotne, nie dają szybkiego zysku, więc Polska ma w tym obszarze sporo do nadrobienia i to w ekspresowym tempie. Jak zawsze, warto czerpać z historii. Tzw. Wielki Smog Londyński z 1952 roku, w ciągu kilku dni doprowadził do katastrofy środowiskowej i zabił ponad 4 tysiące londyńczyków. Łączna liczba ofiar sięgnęła w krótkim okresie 12 tysięcy. Przez kilka kolejnych lat obserwowano wzrost chorób układu oddechowego także u dzieci. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości