Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego opublikowało pierwszą część nowych programów specjalizacji lekarskich dla lekarzy i lekarzy dentystów. W oparciu o warunki w nich zawarte, żaden ośrodek nie spełnia wymogów by szkolić lekarzy w kierunku anestezjologii i intensywnej terapii. Podobna sytuacja jest w onkologii.
O sprawie jako pierwszy napisał na Twitterze Jakub Kosikowski, który opublikował pismo byłego konsultanta krajowego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, prof. Radosława Owczuka. W piśmie skierowanym do prof. Ryszarda Gellerta, szefa Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, wniósł no o usunięcie z obydwu programów swojego nazwiska.
Prof. Owczuk został odwołany ze składu Zespołu przygotowującego programy jeszcze w kwietniu ub. roku, zatem nie miał wpływu na ostateczny ich kształt. Dodatkowo zwrócił uwagę w nowym programie "istotnie szkodliwe i niczym nieuzasadnione skrócenie czasu szkolenia".
Do opublikowanego programu odniosło się także Polskie Towarzystwo Anestezjologii i Intensywnej Terapii, które w imieniu swoich członków informuje, że nie zostali poinformowaniu o planowanym skróceniu czasu specjalizacji o rok, w związku z czym program ten "nie odzwierciedla stanowiska zespołu"
– Byliśmy poproszeni o to, żeby program dostosować do zmieniających się standardów i oczekiwań Ministerstwa Zdrowia. To zostało zrobione, dużo pracy zostało w to włożone – mówi w rozmowie z PolitykąZdrowotną, prof. Mirosław Czuczwar, kierownik II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii SPSK 1 w Lublinie.
Jak tłumaczy ostatnią wersję programu do zatwierdzenia członkowie zespołu dostali w październiku ubiegłego roku. Eksperci wprowadzili ostatnie korekty, ale wersja opublikowana wczoraj bardzo ich zaskoczyła.
– Wiele ze zmian, które wprowadziliśmy, nie zostało uwzględnione. W części zmiany są absurdalne, bo spowodują to, że większość ośrodków utraci zdolność kształcenia anestezjologów. I najważniejsza rzecz, jaką jest to, że bez wiedzy i zgody żadnego z ekspertów biorących oddziałów w układaniu tego planu, skrócono czas trwania specjalizacji o rok – wyjaśnia prof. Czuczwar.
Profesor dodaje, że najbardziej bulwersujące dla ekspertów było zaproszenie ich do przygotowania zmian, a następnie nie wzięcie ich opinii pod uwagę.
– Umawiamy się, że rozpisujemy nasze oczekiwania do możliwości ośrodków na sześć lat. Po czym to wszystko co mówimy, okazuje się przeformatowane w ten sposób, że właściwie uniemożliwia zrealizowanie planu specjalizacji. Lekarze, którzy będą w ten sposób szkoleni nie będą dysponować wystarczającymi umiejętnościami – ostrzega prof. Mirosław Czuczwar.
Reklama
Po doniesieniach w mediach społecznościowych, ze stron Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego zniknął dokument z programem specjalizacji lekarskich na 2023 r. dla anestezjologii i intensywnej terapii.
Podobna sytuacja ma mieć miejsce w onkologii - zaznacza rezydent Jakub Kosikowski.
Zauważa on, że liczba mięsaków i czerniaków prowadzonych rocznie w oddziale szpitalnym i poradni AOS na 1 miejsce szkoleniowe, przy obecnym rozproszeniu miejsc szkolących powoduje, że niewiele szpitali spełni narzucone normy. Mowa o około 2000 wymagających leczenia systemowego pacjentach każdego roku, a przypomnijmy, że blisko połowę z nich, leczy sam, tylko jeden instytut w Polsce. Reszta leczenia przypada na kilkadziesiąt innych ośrodków w całym kraju.
-Receptą na zmieszczenie się w normach byłaby redukcja liczby miejsc szkolących nowych onkologów przez szpitale i centra onkologii Jakość jest ważna, ale nie wiem czy nie zatkamy wtedy dopływu nowych onkologów - komentuje.
JK,PB
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze