Udar mózgu to nie tylko druga najczęstsza przyczyna zgonów w Polsce, ale także główny powód niepełnosprawności. Niestety, pacjenci zmagają się nie tylko z samą chorobą, ale także z ryzykiem alienacji społecznej i długotrwałego wypadnięcia z rynku pracy. Mimo postępów w leczeniu, dostępność rehabilitacji oraz długoterminowa opieka pozostają na niepokojąco niskim poziomie, szczególnie w porównaniu do średniej unijnej.
Udar jest wynikiem niewydolności krążenia, która prowadzi do uszkodzenia mózgu i śmierci komórek nerwowych. Aż 87 proc. przypadków to udary niedokrwienne, spowodowane zamknięciem tętnicy i ograniczeniem dopływu krwi do mózgu. W 2023 roku zarejestrowano w Polsce 74,7 tys. przypadków udarów niedokrwiennych – to naprawdę alarmująca liczba.
Dr Włodzimierz Dłużyński, prezes Fundacji Udaru Mózgu, podczas konferencji w Centrum Prasowym PAP zwrócił uwagę na dramatyczną sytuację pacjentów i ich bliskich:
- W jednej chwili zawala się cały świat. Od 15 lat słyszymy te same postulaty, które wciąż nie doczekały się systemowych rozwiązań – podkreśli dr Dłużyński.
Reklama
W 2021 roku Polska odnotowała 110 zgonów mężczyzn i 80 zgonów kobiet na 100 tys. mieszkańców z powodu udaru, podczas gdy średnia w UE wynosiła odpowiednio 80 i 64. W porównaniu do innych krajów, takich jak Austria (50 zgonów wśród mężczyzn i 45 wśród kobiet) czy Francja (45 i 34), różnice są jeszcze bardziej niepokojące.
Według danych NFZ, w 2023 roku zarejestrowano 72 tys. pacjentów z udarem niedokrwiennym – 37 tys. mężczyzn i 35 tys. kobiet. Aż 90 proc. z nich to przypadki pierwszorazowe. Śmiertelność w ciągu 7 dni po udarze wyniosła 6,5 proc., a po 12 miesiącach – 29 proc.
Sytuacja pacjentów po udarze wymaga pilnej interwencji i systemowych rozwiązań, które poprawią jakość życia osób dotkniętych tym poważnym schorzeniem. Czas na zmiany.
Rehabilitacja neurologiczna po udarze mózgu odgrywa fundamentalną rolę w procesie zdrowienia. Warto zauważyć, że nakłady na ten obszar systematycznie rosną: w 2018 roku przeznaczono na rehabilitację neurologiczną 165 mln zł, a w 2023 roku kwota ta niemal trzykrotnie wzrosła, osiągając 453 mln zł. Niestety, mimo tego wzrostu, sytuacja pacjentów pozostawia wiele do życzenia.
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w zeszłym roku jedynie 22 proc. pacjentów (około 14 tys. z 72 tys.) po udarze mózgu rozpoczęło rehabilitację w pierwszych dwóch tygodniach od zdarzenia. W przypadku udaru, wczesne włączenie rehabilitacji ma kluczowe znaczenie dla skuteczności leczenia i powrotu do codziennych aktywności.
- Dostęp do rehabilitacji, której jeszcze w warunkach szpitalnych wymaga do 40 proc. chorych, jest nie tylko niewystarczający, ale w ostatnich latach wręcz spadał. Odpowiadają za to m.in. niewystarczające finansowanie tego typu świadczeń, braki kadrowe, problemy organizacyjne. Wiele oddziałów, nawet jeśli realizują tzw. wczesną rehabilitację, to ogranicza ją do pacjentów z mniejszym deficytem neurologicznym, podczas gdy ci najcięższej dotknięci udarem pozostawieni są często sami sobie – powiedziała dr hab. Iwona Sarzyńska-Długosz z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.
Reklama
Neurolog Dariusz Bednarczyk, dyrektor ds. medycznych w centrach rehabilitacyjnych Origin Polska, podkreśla znaczenie tego procesu. Przypomniał, że na początku swojej kariery medycznej personel medyczny w walce z udarem polegał głównie na podstawowych lekach obniżających ciśnienie i nawadnianiu pacjentów. Dziś, na szczęście, pacjenci mają dostęp do zaawansowanych metod leczenia, takich jak tromboliza (rozpuszczenie skrzepliny blokującej naczynie) oraz trombektomia (chirurgiczne usunięcie zakrzepu).
Raport wskazuje również na szereg zaniedbań w zakresie dostępu do fizjoterapii, prowadzących wprost do gorszych rokowań i wyższej śmiertelności wśród pacjentów.
- Fizjoterapia powinna być dostępna na wszystkich etapach terapii poudarowej, tymczasem wciąż mierzymy się z podstawowymi trudnościami, jak brak specjalistów w weekendy i święta, czy brak sprecyzowanej dawki ćwiczeń ruchowych dla poszczególnych grup chorych – zaznaczył dr hab. n. med. Maciej Krawczyk z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.
Eksperci postulują wprowadzenie instytucji tzw. nawigatora udarowego, aby pomóc pacjentom opuszczającym szpital.
- Odbieramy mnóstwo telefonów od osób, które nie wiedzą, co robić dalej. Istnieje wiele instytucji, takich jak NFZ, ZUS czy PFRON, ale brakuje koordynacji i informacji – podkreśla Adam Siger, wiceprezes Fundacji Udaru Mózgu.
Reklama
Dla pacjentów i ich rodzin powrót do normalnego życia jest kluczowy, zwłaszcza że udar dotyka coraz młodsze osoby. W Polsce tylko 25 proc. z nich wraca na rynek pracy, w porównaniu do 75 proc. w Szwecji. Dr Dalia Woźnica z Uniwersytetu WSB Merito w Gdańsku zauważa, że w Wielkiej Brytanii koordynatorzy wspierają pacjentów już w szpitalu, oferując informacje o rehabilitacji zawodowej.
Optymalny czas na powrót do pracy dla ozdrowieńców to sześć miesięcy, podczas gdy w Polsce proces ten trwa średnio 36 miesięcy. Po pięciu latach ryzyko długotrwałego bezrobocia znacznie wzrasta – dodaje dr Woźnica.
Pełny raport dostępny tutaj: Sytuacja osób po udarze mózgu w Polsce
29 października obchodzimy Światowy Dzień Udaru Mózgu, którego celem jest budowa powszechnej świadomości, dotyczącej skali i ryzyka tej jednej z „epidemii XXI wieku”.
Fundacja Udaru Mózgu we współpracy z gronem wybitnych ekspertów z dziedziny medycy, prawa i administracji oraz w partnerstwie z centrami rehabilitacji Origin Polska przygotowała specjalny raport, dotyczący największych problemów oraz potrzeb pacjentów po przebytym udarze. To pierwszy tego typu, bardzo merytoryczny i wielowymiarowy dokument opracowany w Polsce i jeden z nielicznych w Europie, który w sposób kompleksowy przedstawia wyzwania, z jakimi codziennie muszą się mierzyć osoby chore i ich opiekunowie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze