Reklama

Nowa organizacja pielęgniarek chce 4 grudnia zorganizować protest

Polityka Zdrowotna
17/11/2017 14:33

Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe działa dopiero od kilku miesięcy. I wbrew temu, z czym może się w pierwszej chwili kojarzyć nazwa, jego celem nie jest propagowanie cyfryzacji zdrowia. O okolicznościach powstania stowarzyszenia, akcji „jeden etat” i zastrzeżeniach do ministerialnej strategii na rzecz rozwoju pielęgniarstwa w Polsce rozmawiamy z Piotrem Romanowskim, sekretarzem i członkiem zarządu Stowarzyszenia Pielęgniarki Cyfrowe.

O nowej organizacji można było usłyszeć przy okazji zapowiedzianej na 4 grudnia akcji #jedenetat. Pielęgniarki i położne tego dnia miałyby udać się jedynie do swojego podstawowego miejsca pracy. Czy rzeczywiście jest szansa na to, że protest odbędzie się w zauważalnej z poziomu krajowego skali? To będzie zależeć od skali poparcia. Pomysłu protestu nie komentuje Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. W przekazanym nam komentarzu prezes Zofia Małas podkreśliła rolę zintegrowanych działań na rzecz naprawy systemu, ciągłej pracy przywracającej prestiż i szacunek oraz licznie podejmowanych w tym celu wysiłków ze strony Izby, Związku Zawodowego jak i Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego. Czy to oznacza, że żadna z uznanych organizacji nie poprze grudniowej akcji?

PZ: Co było impulsem do powstania Stowarzyszenia Pielęgniarki Cyfrowe?

Reklama

Piotr Romanowski: Historia powstania Pielęgniarek Cyfrowych sięga czerwca tego roku. Dostrzegliśmy wady rządowego projektu ustawy o najniższym wynagrodzeniu pracowników medycznych oraz zmiany w obywatelskim projekcie ww. ustawy, które w wyraźny sposób deprecjonowały zawód pielęgniarki i położnej. Katarzyna Kowalska - obecna prezes stowarzyszenia zapoczątkowała akcję protestacyjną, zbierając chętnych do wysyłania maili protestacyjnych do Związków Zawodowych Pielęgniarek i Położnych oraz władz Izb Pielęgniarek i Położnych. Propozycja rządowa oraz obywatelska, zaproponowana przez Związek Zawodowy zdawały się nie dostrzegać niestety wad ustawy - czyli zarobków pielęgniarki z wyższym magisterskim wykształceniem zrównanych z zarobkami pracowników o niższych kwalifikacjach. Również fakt braku w propozycji ustawy zróżnicowania w zarobkach w zależności od doświadczenia zawodowego, tak ważnego w zawodach medycznych, wywołał oddolny protest pielęgniarek i położnych. Tak narodziła się inicjatywa - Pielęgniarki Cyfrowe.

PZ: Skąd pomysł na nazwę? Czy będą Państwo działać także w obszarze rozwiązań cyfryzacji lub e-zdrowia, tak jakby ona wskazywała?

Reklama

Piotr Romanowski: Dlatego Cyfrowe, gdyż jedynym sposobem na zaangażowanie dużej grupy pielęgniarek w akcję protestacyjną był dostęp do cyfrowych źródeł komunikacji. To, by rozszerzyć działalność na inne aspekty pracy pielęgniarskiej na e-szkolenia, e-edukację, czy na zaangażowanie się w samoopiekę, czyli na pracę u podstaw z pacjentem, ustaliliśmy podczas zorganizowania pierwszego spotkania założycielskiego stowarzyszenia. Doszliśmy do etapu rejestracji, czyli prawnego usankcjonowania społecznej działalności. I tym jesteśmy. Organizacją non-profit, działającą na rzecz pielęgniarek i położnych - dbającą o pozytywny wizerunek, o szacunek dla ciężkiej pracy, ale też dla samych siebie. Chcemy odbudować prestiż zawodów, z dużym naciskiem na  poprawę warunków pracy oraz płacy. Chcemy pracować z organizacjami pacjenckimi, by nie zatracić tego, w jakim celu wykonujemy zawody medyczne. Chcemy być dobrze opłacalnymi specjalistami, pracującymi dla dobra pacjentów. Tylko tyle i aż tyle.

PZ: Państwa stowarzyszenie jest pomysłodawcą zaplanowanej na 4 grudnia coraz bardziej medialnej akcji „Jeden etat”. Jaki jest cel podjętej inicjatywy?

Reklama

Piotr Romanowski: Akcja 4 grudnia #jedenetat ma wskazać istotny problem zawodowy. Nasz zawód znika. Jest nas coraz mniej, a chybiona niedopracowana ustawa nie poprawia sytuacji zawodu na rynku. Z danych Business Insider  wynika, że w ciągu najbliższych 5 lat z zawodu, na zasłużoną emeryturę odejdzie 25 proc. pielęgniarek i położnych. Połowa z ok. 5 000 pielęgniarek, pielęgniarzy i położnych nie odbiera nawet dyplomów po zakończeniu ciężkich 5-letnich magisterskich studiów. Reszta już w czasie studiów uczy się języków obcych z myślą o kontynuacji zawodu poza granicami Polski. Tylko dzięki pracy ponadnormatywnej, umowom cywilnym, kontraktom, wykonywanym dodatkowo obok pracy etatowej, dyrektorzy szpitali, przychodni, placówek ochrony zdrowia, są w stanie zapewnić ciągłość świadczeń zdrowotnych. A jesteśmy zawodem, bez którego nie wyobrażamy sobie ochrony zdrowia w Polsce. Tymczasem  brak przestrzeganych norm zatrudnienia oraz słabe zarobki powodują zapaść polskiego pielęgniarstwa. 

PZ: Z jakim odbiorem spotyka się inicjatywa? Czy mają Państwo przewidywania, ile osób może wziąć udział w tym dniu i ostatecznie zdecydować się przyjść do pracy jedynie w podstawowym miejscu zatrudnienia?

Reklama

Piotr Romanowski: Ciężko określić, ile osób dołączy do oddolnej akcji, do której agitacja przebiega jedynie w mediach cyfrowych, ostatnio również poprzez portale branżowe.

PZ: Czy wystąpili Państwo z prośbą o poparcie grudniowej inicjatywy do NIPiP, OZZPiP lub innych organów?

Piotr Romanowski: Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych zostały poinformowane o akcji. Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Ostatnie pismo wysłaliśmy wczoraj - czekamy i liczymy, że Związek stanie po stronie pielęgniarek i położnych. A przynajmniej zajmie jakieś stanowisko. Proszę pamiętać, że my nie jesteśmy związkiem zawodowym, mamy swoje cele, zbieżne w wielu miejscach ze stanowiskami Związku czy Izb Pielęgniarskich. Mamy te same cele. Ale to my pracujemy bezpośrednio z pacjentem, to my odczuwamy bezpośrednio skutki ustawowego bubla. Nie opuszczamy pacjentów. Mamy jeszcze siłę i ochotę pracować w zawodzie, ale jest nas coraz mniej.

Reklama

PZ: Na czym polegają Państwa zastrzeżenia do prac zespołu działającego na rzecz strategii dla rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa?

Piotr Romanowski: Z chwilą, gdy nasze stowarzyszenie dowiedziało się o przedłużeniu terminu zakończenia prac zespołu, zebraliśmy informacje o jego aktywności. Powstało pięć podzespołów, pracą których kierował wyznaczony koordynator - każdy zajmował się innym tematem. Mając dostęp, poprzez jawne informacje na stronach Ministerstwa Zdrowia do maili koordynatorów każdego z podzespołów, poprosiliśmy o możliwość zapoznania się z dotychczasowymi efektami prac owych zespołów. Odpowiedział nam jeden z koordynatorów, a nawet nie on, tylko Pani Dorota Zinkowska - Radca Ministra. Niestety w piśmie nie znaleźliśmy żadnych informacji o działaniach zespołu ponadto, co już wiedzieliśmy o organizacji pracy i powstałych podzespołach. Bardzo szybko zorganizowaliśmy swój zespół, podzieliliśmy się zadaniami i opracowaliśmy własny projekt rozwiązań, osobistą diagnozę problemów, nad którymi ministerialny zespół naszym zdaniem powinien się pochylić.

Reklama

 

Rozmawiała Anna Grela

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości