Reklama

Norbert Pietrykowski, Polska 2050: „Farmaceuta to nie sprzedawca, to zawód medyczny”

Czy w Polsce naprawdę brakuje aptek? Dlaczego młodzi ludzie nie chcą już studiować farmacji? I co musimy zrobić, żeby aptekarz przestał być tylko sprzedawcą suplementów, a znów stał się zaufanym doradcą pacjenta? O przyszłości farmaceutów, chaosie w danych i kulisach prac zespołu aptecznego rozmawiamy z dr. Norbertem Pietrykowskim – posłem na Sejm i przewodniczącym Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych. To rozmowa o przyszłości systemu, w którym pierwszym kontaktem pacjenta z ochroną zdrowia nie musi być lekarz.

Białe plamy kontra nadmiar aptek – jak wygląda rzeczywistość?

Panie pośle, rozpoczął pan pracę w nowo powołanym Parlamentarnym Zespole ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych. Czy po pierwszym i drugim już spotkaniu można mówić o konkretach?

Na razie się poznajemy. Ale – jak to powiedziałem podczas posiedzenia – jak się poznamy, to inaczej się rozmawia. I dobrze, że udało się zebrać tak wiele środowisk, bo już wiem, na jakich okopują się terenach. Zamiast konfliktów szukamy punktów wspólnych. Pierwsze spotkanie odbyło się w spokojnej atmosferze, bez emocjonalnych spięć. Nie było „trzaskania drzwiami”, co mnie bardzo cieszy. Drugie było już bardziej burzliwe, ale udało nam się uniknąć nieprzyjemnych sytuacji.

Jednym z problemów, który podnosi się w debacie publicznej, są tzw. białe plamy – czyli regiony kraju, gdzie nie ma żadnej apteki. Jaka jest faktyczna skala problemu?

Słyszeliśmy na spotkaniu Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych, że 500 gmin nie ma dostępu do aptek. Ale – i tu warto być ostrożnym – Związek Aptekarzy Pracodawców Aptek Polskich twierdzi, że te dane są przesadzone. Może nie 500, a 400. No już nie kłóćmy się o liczbę, ale faktem jest, że takie miejsca istnieją. Trzeba to rzetelnie zweryfikować. Z jednej strony mamy dane o białych plamach, a z drugiej – Polska ma najwyższy współczynnik liczby aptek przypadających na mieszkańca w Europie. To pokazuje, że problemem nie jest liczba aptek, lecz ich rozmieszczenie i funkcja.

Reklama

Szczepienia w aptekach już działają – teraz czas na więcej

Funkcja apteki? Co pan ma na myśli?

Mówię o tym, by przywrócić aptece funkcję zdrowotną. Nie może być tak, że apteka to tylko punkt sprzedaży leków i suplementów. Apteka ma funkcjonować jako punkt medyczny – miejsce, gdzie pacjent może uzyskać pierwszą poradę farmaceutyczną, zaszczepić się, skonsultować z fachowcem. Farmaceuci już dziś robią wymazy, konsultują dawkowanie i dobór leków, czasem wiedzą więcej o pacjencie niż lekarz. Ale nadal brakuje im formalnych uprawnień i wsparcia finansowego.

Czyli chodzi o większe kompetencje farmaceutów?

Tak, ale nie wszędzie. Na przykład w punktach aptecznych nie powinno być takich działań, bo tam mamy do czynienia tylko z podstawową sprzedażą leków. Natomiast apteki prowadzone przez farmaceutów powinny mieć rozszerzone kompetencje – szczepienia, recepty farmaceutyczne, profilaktykę chorób cywilizacyjnych. To się już dzieje. Szczepienia w aptekach? Łatwiej, szybciej, bezpieczniej. Oficjalnie mówi o tym folder Naczelnej Izby Aptekarskiej – można go znaleźć w aptekach. Nie tylko szczepienia przeciwko COVID-19, ale również meningokokom, pneumokokom – w aptekach oferuje się 27 szczepionek. I to już są realne nasze działania.

Reklama

Zatem szczepienia w aptekach są już faktem?

Oczywiście. To nie jest coś na papierze. To się dzieje. Ale warto, żeby to nie było tylko rozwiązanie doraźne. Marzy mi się, żeby farmaceuta był tym pierwszym ogniwem w spotkaniu z pacjentem. Dziś pacjent, żeby się zaszczepić, musi przejść trzy wizyty: u lekarza po receptę, w aptece po lek i z powrotem u lekarza lub pielęgniarki, żeby się zaszczepić. To absurd. A teraz wszystko będzie można załatwić w aptece. I to działa.

Farmaceuci od dawna apelują o te zmiany. Co stoi na przeszkodzie, by je przyspieszyć?

Moim zdaniem – brak zdecydowania i chęci ze strony decydentów, ale też samych środowisk. Dlatego powołaliśmy ww. zespół apteczny, by wspólnie, bez podziałów na kilka organizacji, wypracować jedno stanowisko i pójść z nim do Komisji Zdrowia. Chciałbym, żeby ta praca zespołu przyniosła efekt jak najszybciej.

Reklama

Farmaceuta traci prestiż – młodzi rezygnują z zawodu

A jak pan ocenia obecną kondycję zawodu farmaceuty?

Martwi mnie to, co słyszę od dziekanów wydziałów farmacji, że liczba chętnych na te studia się jest coraz mniejsza. To niepokojące. Farmaceuta traci status zawodu zaufania. Dlaczego? Bo zawód przestał być atrakcyjny – dzisiejszy farmaceuta, a ten, który kończył studia 25 lat temu, to są dwa światy. Kiedyś farmaceuta był autorytetem. Dziś często sprowadza się jego rolę do sprzedawcy. Ale jak pokazuje przykład mojej znajomej farmaceutki – są pacjenci, którzy wciąż ją traktują jak lekarza. I dobrze – aptekarz też lekarz.

Jak wygląda sytuacja farmaceutów w innych krajach Europy?

W Niemczech, Wielkiej Brytanii, Belgii – farmaceuci są pełnoprawnymi uczestnikami systemu ochrony zdrowia. Mają większą autonomię, prowadzą profilaktykę, realizują recepty, szczepienia, doradzają w zakresie terapii. W Polsce to dopiero raczkuje. Ale skoro mamy już receptę farmaceutyczną, szczepienia, konsultacje – to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku. Potrzebne jest jeszcze finansowanie. Bo za każdą receptą powinna iść zapłata.

Reklama

Co można zrobić, by zatrzymać dalszy spadek znaczenia farmacji?

Musimy pomóc aptekom przetrwać. Dziś muszą zarabiać na suplementach diety i wyrobach medycznych. A to nie jest zdrowy model. Apteka to nie Biedronka – nie może polegać tylko na cenach. Mniejsze apteki nie mają szans w wojnie cenowej z sieciami. Dlatego chcemy dać im szersze uprawnienia zdrowotne, dzięki którym będą mogły nie tylko przetrwać, ale odzyskać prestiż.

Co dalej? Zespół szykuje konkretne propozycje

Proszę opowiedzieć, jakie działania planuje pan jako przewodniczący Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego?

Będziemy spotykać się w mniejszych grupach roboczych. Każda wypracuje konkretne propozycje. A potem z tym „lecimy do Komisji Zdrowia”. Mam jeszcze z tyłu głowy ustawę o zawodzie diagnosty laboratoryjnego i fizyka medycznego – też ważne. Ale najpierw apteki. Bo mamy dramatycznie niską wyszczepialność – tylko 5 proc. Polaków zaszczepiło się przeciwko grypie w ostatnim sezonie. To tragedia. Farmaceuci mogą to zmienić. Trzeba im tylko dać szansę i narzędzia.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/05/2025 10:30
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sorry - niezalogowany 2025-05-19 19:33:05

    Jestem farmaceuta z 8 letnim stażem pracy, kursami, podyplomówka i zarabiam 4 tys mniej niż pielęgniarka z takim samym stażem i wymiarem pracy jak ja. Pracuje też w soboty i rzeczy do ogarnięcia jest ogrom . Aktualnie planuje weekendowo pielęgniarstwo. Tego zawodu nie da się uratować. Radze uciekać wszystkim bo prywaciarze i sieci ani magistrom ani technikom godnie zarobić raczej nigdy nie dadzą. Tak na prawdę nie brakuje też osób do pracy. Sieci chcą nowych żeby tych aktualnych nie szanować i nie płacić. Rotacja jest duża a pensje bardzo złe.braki kadrowe nikogo w aptece nie interesują bo masz robić za trzech .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości