Badania przeprowadzone w USA wskazują, że kontakt z 22 rodzajami pestycydów, może zwiększać ryzyko zachorowania na raka prostaty. Cztery z tych substancji mogą również podnosić ryzyko śmierci z powodu tej choroby – donosi czasopismo medyczne „Cancer”.
Rak prostaty to jeden z najczęstszych nowotworów, który dotyka mężczyzn w Polsce. Każdego roku diagnozuje się około 20 tysięcy nowych przypadków. Dobrą wiadomością jest to, że raka prostaty można skutecznie leczyć – ale kluczowe jest, aby wykryć go jak najwcześniej.
W ostatnich latach liczba zachorowań gwałtownie wzrosła. Między 2019 a 2023 rokiem, odnotowano aż 24-procentowy wzrost przypadków raka prostaty, co jest najwyższym wzrostem wśród wszystkich typów nowotworów.
Zespół naukowców ze Stanford University zbadał wpływ 295 pestycydów na ryzyko zachorowania na raka prostaty, analizując dane z różnych hrabstw w USA. Ponieważ rak prostaty rozwija się powoli, uwzględniono opóźnienie między narażeniem na pestycydy a diagnozą – badano więc wpływ substancji sprzed 10-18 lat.
Wyniki pokazały, że kontakt z 22 pestycydami, może zwiększać ryzyko zachorowania na raka prostaty. Wśród nich jest herbicyd 2,4-D (kwas 2,4-dichlorofenoksyoctowy), który jest również stosowany w Polsce. To środek używany do zwalczania chwastów i jest jednym z popularniejszych herbicydów na świecie. Oprócz niego, z rakiem prostaty powiązano jeszcze inne herbicydy, fungicydy, insektycydy oraz jeden fumigant, stosowany do odkażania gleby.
Co więcej, cztery z tych pestycydów zwiększają nie tylko ryzyko zachorowania, ale także ryzyko zgonu z powodu raka prostaty. Należą do nich trzy herbicydy: trifluralin, kloransulam (który nie jest dopuszczony do użytku w Polsce), diflufenzopyr (również nie jest stosowany w Polsce) oraz insektycyd tiametoksam.
Naukowcy ze Stanford University School of Medicine zaznaczyli, że z czterech pestycydów powiązanych z ryzykiem raka prostaty, jedynie trifluralin jest uznawany przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska (EPA) za potencjalnie rakotwórczy. Pozostałe trzy środki są klasyfikowane jako „prawdopodobnie nierakotwórcze” lub mają dowody na „brak działania rakotwórczego”.
Główny autor badania, Simon John Christoph Soerensen, zwraca uwagę, że wyniki mogą pomóc wyjaśnić, dlaczego w różnych regionach USA, występują różnice w liczbie zachorowań na raka prostaty oraz w śmiertelności z jego powodu. Jeśli dalsze badania potwierdzą ten związek, możliwe będzie opracowanie skuteczniejszych metod ochrony zdrowia mężczyzn przed tym nowotworem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze