Reklama

Największa zmora polskiego pacjenta cały czas trwa

Polityka Zdrowotna
05/03/2021 09:25

Mimo, że NFZ zniósł rok temu limity na wizyty u czterech specjalistów, kolejki nadal pozostały. Niektórym placówkom medycznym bardziej opłaca się oferować pacjentom komercyjne wizyty aniżeli te finansowane przez Fundusz, bo ten ma niekonkurencyjne wyceny.

Endokrynolog, ortopeda, neurolog i kardiolog- na wizyty u tych czterech specjalistów NFZ zniósł rok temu limity. Co w praktyce oznacza, że przychodnie specjalistyczne, poradnie przyszpitalne, mogły zacząć przyjmować pacjentów bez ograniczeń bo Fundusz zaczął płacić za wszystkie. Rok funkcjonowania tego rozwiązania, który był wprawdzie pandemiczny ale jednak poradnie przyjmowały chorych, choćby w ramach zdalnych konsultacji, obnaża, że w niektórych przypadkach zniesienie limitów niewiele dało. Rzecz się ma tak w endokrynologii, gdzie chory chcąc dostać się do poradni musi czekać pół roku. 

 

Reklama

Szybciej prywatnie

Polityka Zdrowotna sprawdziła jak to wygląda w praktyce. Otóż np. do szpitala gienkologiczno-położniczego św. Zofii w Warszawie na pierwszorazową wizytę trzeba poczekać do sierpnia 2021.Pracownicy szpitala odbierając telefon tłumaczą, że mają jednego endokrynologa, który w dodatku robi jeszcze specjalizację i rzadko bywa. Szpital św. Zofii działa jednak w formie spółki sp. z o.o. i swobodnie świadczy usługi komercyjne, więc za ok. 250 zł oferuje wizytę u specjalisty, w tym endokrynologa. Na komercyjną wizytę jest w stanie przyjąć pacjenta o kilka miesięcy szybciej. Polityka Zdrowotna zapytała więc kierownictwo szpitala dlaczego endokrynolog nie może także szybciej przyjmować pacjenta w ramach NFZ, skoro ten za każdą wizytę i tak zapłaci

Reklama

- Mamy kontrakt z NFZ na świadczenia z zakresu poradni ginekologiczno-położniczej, ale to świadczenia limitowane. W tej właśnie poradni zatrudniamy lekarza ginekologa-położnika z dodatkową specjalizacją endokrynologia. Lekarz ten przyjmuje zatem w ramach kontraktu z Funduszem w poradni ginekologiczno-położniczej, która jest ograniczona limitem - wyjaśnia Agnieszka Gibalska-Dembek, rzecznik prasowy szpitala św. Zofii w Warszawie. 

 

NFZ bodźcuje świadczeniodawców

Krótko mówiąc, szpital nie otworzył oddzielnej poradni endokrynologicznej. Być może nie opłaca mu się tu. Pacjent też nie wie jak poruszać się w tym systemie, bo nie ma standardów jakości leczenia, oddzielenia świadczeń publicznych od prywatnych

Reklama

-Naszym priorytetem od kilku lat były świadczenia zabiegowe realizowane przez poradnie specjalistyczne, wizyty pierwszorazowe oraz te u „deficytowych” specjalistów, jak na przykład endokrynolog, czego wyrazem była także zapłata za tzw. nadwykonania w przypadku tych specjalności, czyli świadczenia zrealizowane ponad wartość umowy - wskazuje Agnieszka Pachciarz, dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ.  Podkreśla, że do specjalisty może być trudniej dostać się pacjentom, którzy próbują umówić się na pierwszą wizytę. Niektóre poradnie chętniej przyjmują tych, których już znają, bo terapia może wówczas sprowadzić się do wystawiania zdalnie recept. 

Niekonkurencyjny publiczny system

Reklama

Problem z endokrynologami polega też na tym, że jest ich niewielu bo zaledwie 1500 w całym kraju. Na ostatnią, jesienną sesję naboru na rezydentury Ministerstwo Zdrowia ogłosiło zaledwie 9 miejsc specjalizacyjnych na cały kraj. Co więcej, dostęp do tej specjalizacji był latami blokowany przez konsultantów wojewódzkich czy krajowych. Efekt jest tak, że w miastach powiatowych w ogóle nie ma endokrynologów, bo ci przyjmują tylko w dużych metropoliach.

Im się często nie opłaca pracować dla NFZ, bo publiczny płatnik jest niekonkurencyjny. Znoszenie limitów na dostęp do specjalistów nic nie da dopóki świadczenia, w tym endokrynologiczne, nie będą lepiej wycenione - wskazuje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Reklama

A kolejki jak były, tak są. Choć nieco krócej niż kilka miesięcy trzeba czekać do neurologa. Według portalu kolejkowego NFZ: terminyleczenia.nfz.gov.pl, np. do Niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej "MEDYK" w Gdańsku, można dostać się już na początku kwietnia. W Krakowie do poradni ortopedycznej do kilku miejsc można dostać się już w marcu tego roku.

- Ale ja nie zauważam, np. żeby do naszej poradni ortopedycznej był mniejsze kolejki po zniesieniu limitów. Społeczeństwo jest coraz starsze, jest coraz więcej urazów- zauważa Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpital w Makowie Mazowieckim. 

Reklama

Rząd od kilku lat zapowiada urealnienie wyceny świadczeń, w tym wizyt u specjalistów, ale nic z tego nie wychodzi. Wycenami gruntowanie miała się zająć Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, jednak prace te nie idą tak sprawnie, jak byśmy tego oczekiwali. 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości