Pielęgniarki i położne z Przasnysza boją się utraty pracy. Szpital, który boryka się z długami, chce obniżyć ich pensje. Te, które się nie zgodzą, mogą zostać zwolnione. Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych stanowczo sprzeciwia się tym działaniom, podkreślając, że oszczędności nie powinny odbywać się kosztem personelu medycznego.
Szpital w Przasnyszu zmaga się z rosnącym zadłużeniem, dlatego dyrekcja postanowiła szukać oszczędności. Jednym z jej pomysłów jest obniżenie wynagrodzeń pielęgniarkom i położnym. Jeśli nie zaakceptują nowych warunków, mogą stracić pracę. Oficjalnie mowa jest o „zmianie warunków umowy”, a nie o zwolnieniach grupowych.
Problem dotyczy pielęgniarek i położnych, które po zatrudnieniu podniosły swoje kwalifikacje, zdobywając tytuł magistra lub specjalizację. Dyrekcja uznała, że takie wykształcenie nie jest wymagane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, więc można im płacić mniej. Redukcja wynagrodzeń może sięgnąć nawet 2–2,5 tys. zł brutto miesięcznie.
– To tak naprawdę będą obniżki wynagrodzenia dla prawie jednej trzeciej, no może jednej czwartej pielęgniarek. Będą to bardzo duże cięcia w wynagrodzeniach, bo będą sięgały od 2 do 2,5 tysiąca brutto – mówił Michał Szafarewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii Oddział Terenowy w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Przasnyszu.
Na sytuację zareagowała Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych. W poście na Instagramie wyraziła swoje wsparcie dla pielęgniarek z Przasnysza i stanowczo sprzeciwiła się działaniom dyrekcji.
- Wspieramy pielęgniarki i położne w przasnyskim szpitalu! Dlaczego za złe decyzje finansowe szpitala cierpieć mają członkowie naszego samorządu? Nie ma na to naszej zgody!
Prezeska Mariola Łodzińska podkreśliła, że pielęgniarki i położne są jedynymi pracownikami, których dotknęły te cięcia. Jej zdaniem, takie decyzje mogą mieć tragiczne skutki w przyszłości – w obliczu starzejącego się społeczeństwa i rosnącego zapotrzebowania na opiekę zdrowotną, osłabianie personelu pielęgniarskiego to skrajna nieodpowiedzialność.
W poście opublikowanym na Instagramie Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, możemy przeczytać:
- Jak wskazała obecna na miejscu Prezes NRPiP Mariola Łodzińska, szukając oszczędności, szpital obniża pensje pielęgniarkom i położnym – jedynym specjalistom w placówce, którzy doświadczają tej nieuzasadnionej decyzji. W dodatku, w kontekście obecnej sytuacji demograficznej, to działanie może mieć poważne konsekwencje w przyszłości! W obliczu starzejącego się społeczeństwa i rosnącego zapotrzebowania na usługi medyczne, taki krok wydaje się nie tylko skandaliczny, ale wręcz nierozważny. Takie działania mogą w dłuższej perspektywie prowadzić do poważnych problemów w opiece zdrowotnej.
Reklama
Przeciwko redukcji pensji wystąpił również Janusz Grzegorczyk, przewodniczący Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Ostrołęce. Przypomniał, że średni wiek pielęgniarki w Polsce to 53,6 roku. Zmniejszanie wynagrodzeń może zniechęcić młode osoby do wybierania tego zawodu, co w przyszłości doprowadzi do jeszcze większych braków kadrowych i zagrożenia dla pacjentów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze