Medycy, którzy zdecydują się pracować tylko w obszarze publicznej ochrony zdrowia będą premiowani finansowo- zapowiedział szef MZ Adam Niedzielski. Jest to konieczne, kiedy prywatne placówki "zdecydowania przepłacają" i windują stawki, za jakie pracują lekarze.
Wraz z każdym rokiem od pierwszego przypadku COVID-19 w Polsce, rząd stara uniezależnić się od prywatnego sektora ochrony zdrowia. Jeszcze w październiku 2020 r. oczekiwano od prywatnych placówek deklaracji w celu stworzenia "potężnej bazy" zabezpieczenia przed pandemią, a od lekarzy pracy ponad normę, w kilku miejscach, by tylko załatać braki kadrowe w regionach.
Dziś, lekarze ganieni są za "pogoń za pieniędzmi" i pracę na kilku etatach, a skoro uczyli się na państwowych uczelniach, to powinni pracować w publicznej ochronie zdrowia. Więcej pisalismy o tym tutaj:
Z kolei placówki prywatne "nie sprawdziły się i cały ciężar leczenia pacjentów z COVID-19 spoczął na szpitalach publicznych", a gdy resort zaręcza, że pandemia "COVID-19 nie będzie stanowić już problemu" szef MZ poszedł o krok dalej i zarzuca prywatnej opiece bycie pasożytem dla systemu. To sektor prywatny ma wyciągać z rynku z lekarzy po zawyżonych stawkach, przy okazji zawyżając kwoty za świadczenia medyczne.
Chodzi o wypowiedź Adama Niedzielskiego opublikowaną w rozmowie z Polską Agencją Prasową z 24. stycznia, w której to mówił o publicznym i prywatnym sektorze ochrony zdrowia. W jego ocenie, na rynku ochrony zdrowia zrodziła się niezdrowa konkurencja, którą prowokuje prywatny sektor zdrowia. W jego ocenie, placówki prywatne jedynie czerpią korzyści z inwestycji publicznych w obszarze zdrowia i zabierają medyków z rynku pracy za nieadekwatne wynagrodzenia.
"W tej chwili faktycznie mamy do czynienia z dopełnieniem publicznego sektora opieki zdrowotnej przez sektor prywatny, ale tworzy to niejednokrotnie niezdrowe warunki konkurencji między tymi dwoma systemami" – wskazał minister zdrowia Adam Niedzielski w rozmowie z PAP.
Jak mówił szef MZ, efektem tej konkurencji jest zaburzona presja w obszarze wynagrodzeń personelu medycznego. Prywatne placówki medyczne mają "przepłacać" i windować stawki wynagrodzeń lekarzy, pielęgniarek, psychologów czy fizjoterapeutów.
"Widać pewnego rodzaju nakręcanie spirali. Sektor prywatny, by zapewnić szybszą dostępność, co ma być jego walorem, zdecydowanie +przepłaca+ windując stawki, za jakie pracują medycy" – wskazał.
"Wyśrubowane stawki wyciągają z systemu publicznego specjalistów, windując nie tylko ich wynagrodzenia, ale także ceny usług. Jeżeli chcemy pozostania specjalistów w publicznej ochronie zdrowia musimy mieć płace konkurencyjne. Notoryczna walka o płace nie podnosi natomiast jakości świadczonych usług" – dodał.
Jak zaznaczył w rozmowie z PAP, odpowiedzią na braki kadrowe ma być systematycznie zwiększana liczba miejsc na studiach medycznych. Co więcej resort zdrowia chce wyrównywać nierówności płacowe, które w ocenie ministra, spowodowane są konkurencją między prywatną o publiczną ochroną zdrowia. Ma to się odbywać poprzez premie finansowe dla medyków, którzy zdecydują się na pracę tylko w publicznym sektorze ochrony zdrowia.
"Dojrzewamy już do takiego rozwiązania - szerokiego i kompleksowego. Będziemy chcieli przyznać preferencje wynagrodzeniową dla medyków, którzy zadeklarują wyłączność pracy w jednym, publicznym miejscu. Taki jest kierunek planowanych zmian. Oczywiście ten kierunek musi być skonfrontowany z realiami budżetowymi" – zaznaczył minister Niedzielski.
Reklama
"Sektor prywatny nie inwestuje w kształcenie medyków, w ich rozwój, a tylko konsumuje to, co wygenerowano za pomocą publicznych środków. A na koniec pacjent i tak najczęściej trafia z prywatnego gabinetu do publicznego szpitala" – zaznaczył minister zdrowia Adam Niedzielski.
Minister podkreślił, że publiczny system jest reformowany i w wielu obszarach "można między bajki włożyć opowieści, że sektor prywatny zapewnia szybszy dostęp do specjalisty". "Słyszymy coraz częściej, że dziś dostanie się do specjalisty na tzw. prywatny abonament trwa dłużej niż wówczas, gdy korzystamy z wyszukiwarki NFZ" - dodał.
Na komentarz do wypowiedzi ministra zdrowia szybko zareagowali przedstawiciele prywatnej ochrony zdrowia, którzy zaskoczeni są wypowiedzią szefa MZ i domagają się od ministra cofnięcia wypowiedzianych przez niego słów.
- Zastanawiam się, jak mam rozumieć te słowa, ponieważ my Polacy jesteśmy w większości kształceni w sektorze publicznym, który jest finansowany z pieniędzy publicznych. Są to: informatycy, lekarze, nauczyciele, prawnicy – czy my mamy wszyscy rozumieć po tych słowach, które pan powiedział, że jeżeli te osoby pracują w sektorze prywatnym to jest to naganne - pyta w opublikowanym na social mediach nagraniu prezes Grupy LuxMed, Anna Rulkiewicz.
Reklama
Myślę, że istotne jest opierać się o fakty i bardzo proszę pana ministra, żeby pan upublicznił dane z Narodowego Funduszu Zdrowia, skąd są skierowania do szpitali, z jakich podmiotów są skierowania do szpitali publicznych w 2022 roku, w skali całego kraju - wskazała Anna Rulkiewicz.
Odnosząc się do inwestowania w szkolenie kadry medycznej, wskazała, że publiczne placówki, także współpracują z uczelniami.
- (...) mamy miejsca rezydenckie, tworzymy studia podyplomowe dla lekarzy, dla pielęgniarek, pracujemy z uczelniami. Chcemy robić jak najwięcej i gotowi jesteśmy do współfinansowania, ale po raz kolejny nie ma dialogu - dodała.
Reklama
źródło: PAP, twitter
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Minister Niedzielski ma racje. Prywatny sektor nie tylko winduje stawki, ale także przyczynia się do patologii w branży medycznej. Chcesz rodzić w prywatnym szpitalu za grubą kasę, a i tak każą podpisać zgodę na przewiezienie do państwowego szpitala w razie komplikacji. Lekarz niczym nie rózni się od innegos pecjalisty, każdy z nas kończył studia i jest dobry w tym co robi w Polsce pokutuje mit , ze t jest jakas klasa wyzsza, a tak naparwdę zawód jak kazdy inny.
Minister Niedzielski ma racje. Prywatny sektor nie tylko winduje stawki, ale także przyczynia się do patologii w branży medycznej. Chcesz rodzić w prywatnym szpitalu za grubą kasę, a i tak każą podpisać zgodę na przewiezienie do państwowego szpitala w razie komplikacji. Lekarz niczym nie rózni się od innegos pecjalisty, każdy z nas kończył studia i jest dobry w tym co robi w Polsce pokutuje mit , ze t jest jakas klasa wyzsza, a tak naparwdę zawód jak kazdy inny.