Reklama

Minister Gliński na konferencji w Ministerstwie Zdrowia

Na dzisiejszej konferencji prasowej w Ministerstwie Zdrowia, obok ministry Katarzyny Sójki pojawił się reprezentant rządu Zjednoczonej Prawicy. Nie chodzi nam jednak o wiceministra zdrowia Marcina Martyniaka, a o wicepremiera i ministra kultury - Piotra Glińskiego, który raczej specjalistą od zdrowia nie jest. Dlaczego więc pojawił się na tym briefingu?

 

Konferencja w resorcie zdrowia z udziałem Ministra Kultury

 

Dzisiaj konferencja prasowa w Ministerstwie Zdrowia poświęcona była informacji o alokacji środków z Funduszu Medycznego dla dwóch warszawskich szpitali  pediatrycznych - Instytutu Matki i Dziecka oraz Instytutu - Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka. 

Udział w niej, ze względów oczywistych, wzięła minister Katarzyna Sójka, szefowa Kancelarii Prezydenta RP - Grażyna Ignaczak - Bandych, wiceminister Marcin Martyniak, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka - Tomasz Maciejewski oraz dosyć nietypowy gość - wicepremier oraz minister kultury i szkolnictwa wyższego Piotr Gliński.

Reklama

Obecność wicepremiera Glińskiego o tyle dziwi, ponieważ nie ma on nic wspólnego ze zdrowiem (może oprócz tego, że jak każdy Polak, jest czasami pacjentem lub jego bliscy potrzebują pomocy lekarskiej). Szef resortu kultury skończył studia ekonomiczne, uzyskał stopień doktora na podstawie pracy "Ekonomiczne uwarunkowania stylu życia. Rodziny miejskie w Polsce w latach siedemdziesiątych", a następnie napisał habilitację o ruchu społecznym Zielonych. 

Odkąd zasiada w parlamencie, również nie zajmuje się zdrowiem, tylko kulturą. Od 2015 r. roku trzyma tekę ministra kultury i stanowisko wiceprezesa Rady Ministrów. Skąd więc znalazł się na briefingu na Miodowej?

Reklama

 

Minister Kultury ważniejszy na konferencji medycznej niż dyrektor szpitala?

 

Prawdopodobnie wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego dostał zaproszenie na konferencję do ministerstwa zdrowia (albo ktoś kazał takie zaproszenie do niego wystosować), ponieważ temat dotyczył warszawskich placówek. Piotr Gliński natomiast jest jedynką na liście wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w stolicy, więc miał idealną okazję, żeby bez wykładania dodatkowych pieniędzy z budżetu komitetu wyborczego, zrobić sobie promocję w ramach kampanii wyborczej. 

W czasie briefingu dostał głos jako trzeci, zaraz po szefowej Kancelarii Prezydenta RP. Jego wystąpienie trwało dwa razy dłużej niż wystąpienie Tomasza Maciejewskiego, który wypowiadał się dopiero po wicepremierze. Z punktu widzenia tematu konferencji głos dyrektora Instytutu Matki i Dziecka był ważniejszy, ponieważ mówił on o tym, na co planuje przeznaczyć przyznane z Funduszu Medycznego środki. Nie dostał jednak wystarczającej przestrzeni, żeby to zrobić, o czym świadczy nawet fakt, że to Piotr Gliński stał przy jednej z głównych mównic, a nie dyrektor szpitala pediatrycznego w Warszawie. Tomasz Maciejewski musiał zadowolić się mikrofonem na statywie, umieszczonym z boku trzeciego podium. 

Reklama

 

Minister Gliński robi kampanie na temacie, na którym się nie zna

 

Podczas swojego wystąpienia na konferencji w ministerstwie zdrowia Piotr Gliński opowiadał o tym, jak dużo rząd Zjednoczonej Prawicy zrobił dla ochrony zdrowia. Skupił się przede wszystkim na wzroście finansowania, który był według niego możliwy dzięki uszczelnieniu budżetu państwa.

- Polskie państwo działa i dzięki uszczelnieniu budżetu, dzięki temu, że polskie państwo jest efektywne, możemy przeznaczać w tym roku na ochronę zdrowia rekordowe zupełnie sumy. Wzrost nakładów na ochronę zdrowia przypomnijmy nastąpił z poziomu 77 mld do 170 mld zł. I to jest wielkie osiągnięcie nas wszystkich, ale przede wszystkim sprawnego rządu, który uszczelniwszy budżet, przeznacza te olbrzymie środki, 6,5% dochodu na ochronę zdrowia - mówił w czasie briefingu prasowego wicepremier. 

Reklama

I chociaż prawdą jest, że nominalnie na ochronę zdrowia przeznacza się więcej, to w stosunku do PKB nakłady na zdrowie maleją. Powtarzaliśmy to niejednokrotnie, niejednokrotnie mówili o tym ekonomiści, a wykonanie ustawy "6 proc. PKB na zdrowie" monitoruje Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej. 

Minister kultury mówił też, jak dzięki rządom PiS-u odbudowuje się w Polsce kadra medyczna, oraz że zwiększa się liczba osób rozpoczynających studia medyczne. Nie mijał się przy tym z prawdą, ale pominął kilka istotnych czynników, które tak naprawdę wpływają na funkcjonowanie ochrony zdrowia w kraju. 

Reklama

Średnia liczba lekarzy w Polsce jest już taka, jak w innych krajach UE. Na 1000 osób w Polsce przypada 4 lekarzy, co jest wynikiem wyższym niż w krajach OECD. Problemem są jednak warunki pracy, pensje, szacunek, a raczej jego brak, do zawodu czy deficytowe specjalizacje. 

Jeśli chodzi natomiast o kształcenie medyczne, to liczba zwiększanych od lat limitów przyjęć na studia lekarskie nie idzie w parze z liczbą miejsc na specjalizacje. Również w ostatnim czasie kierunki lekarskie otworzyły się na uczelniach, które nie mają odpowiedniego zaplecza do nauki medycyny, a także kadry. Odbije się to na jakości ochrony zdrowia, na której niby tak zależy PiS-owi. 

Reklama

Gliński nie zapomniał również wspomnieć o opiece psychologicznej i psychiatrycznej, na którą nakłady rosną, ale sytuacja nadal jest dramatyczna. 

Minister kultury chwalił się, że pieniądze z budżetu państwa płyną do szkół, aby te mogły zapewnić uczniom pomoc psychologiczną. Prawda jest jednak taka, że o wiele więcej w tej sprawie robią samorządy, w tym np. samorząd warszawski.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości