Co czwarty dorosły Polak zmaga się z zaburzeniem psychicznym. Jednak wśród lekarzy problem jest poważniejszy. Podczas konferencji prasowej w Senacie RP pt. „Zdrowie psychiczne polskich Medyków i Medyczek: dziś i jutro” Magdalena Flaga-Łuczkiewicz, psychiatra, pełnomocnik ds. zdrowia psychicznego lekarzy i lekarzy dentystów OIL w Warszawie oraz NIL – przedstawiła przejmujący obraz kryzysu zdrowia psychicznego wśród medyków. Opisała systemowe przyczyny i potrzebne zmiany.
Zgodnie z badaniem EZOP II, aż 25 proc. Polaków między 18. a 64. rokiem życia doświadcza przynajmniej jednego zaburzenia psychicznego. To wyniki dla ogółu populacji, jak podkreśla psychiatra Magdalena Flaga-Łuczkiewicz. Łatwo policzyć, że średnio co 4. z nas ma zaburzenia psychiczne. Jednak w populacjach szczególnie obciążonych stresem – jak lekarze – odsetek ten jest znacznie wyższy. Flaga-Łuczkiewicz nie podała konkretnego procentu, ale wyraźnie zaznaczyła:
– Wśród lekarzy jest tylko gorzej – i nie ma w tym nic zabawnego.
Reklama
Z kolei wg raportu przygotowanego przez Instytut Psychologii PAN, co czwarta osoba spełnia kryteria depresji, o czym więcej przeczytasz tutaj
Osoby wybierające kierunki medyczne często mają określone cechy osobowości, które są jednocześnie ich zasobem i źródłem ryzyka, są to: neurotyczność (skłonność do intensywnego przeżywania lęku, smutku i stresu), perfekcjonizm (wysoka samodyscyplina, nieustanne dążenie do doskonałości, kosztem odpoczynku i równowagi psychicznej), doświadczenia z dzieciństwa (nadreprezentacja osób z tzw. wounded healer syndrome (syndrom zranionego uzdrowiciela), czyli wychowanych w rodzinach z problemami zdrowotnymi lub emocjonalnymi.
– To są osoby, które od najmłodszych lat uczą się opiekować innymi – ale nikt ich nie nauczył opiekować się sobą – zauważyła prelegentka.
W trakcie studiów i stażu młodzi lekarze uczą się jednego: masz pomijać siebie, bo zdrowie innych jest ważniejsze. Jak to wygląda wg Flagi-Łuczkiewicz? Wystarczy 2 tygodnie nieobecności, by nie zaliczyć roku. Istnieje przymus chodzenia na zajęcia mimo choroby. Brak jest na studiach medycznych przestrzeni na zadbanie o własne zdrowie psychiczne. To tylko wzmacnia niezdrowe przekonanie: – Nie możesz się załamać. Jeśli coś jest nie tak, to twoja wina – jesteś za słaby.
Flaga-Łuczkiewicz stanowczo podkreślała: wypalenie to nie problem jednostki, a rezultat m.in. złych warunków pracy. I to nie tylko nadmiaru obowiązków, ale też niedopasowania psychologicznego. Co oznacza wg specjalistki owo „niedopasowanie”? Ekspertka podkreśliła, że wypalenie zawodowe nie wynika ze „złych” cech osobowości, braku wsparcia psychologicznego czy innych indywidualnych deficytów. Jej zdaniem, źródłem wypalenia jest przede wszystkim brak dopasowania między pracownikiem a miejscem pracy. To niedopasowanie może mieć różne wymiary – od najprostszych, takich jak zaburzona równowaga między pracą a odpoczynkiem, po głębsze różnice w potrzebach i wartościach. Zwróciła uwagę, że każdy człowiek ma inny układ nerwowy – niektórzy są bardziej wrażliwi na bodźce, a jeszcze inni potrzebują nieustannej stymulacji i ruchu. Konflikt między osobowością lekarza a wymaganiami środowiska pracy bywa bardzo uciążliwy i stresogenny, np. osoby bardzo wrażliwe trafiające do hałaśliwego SOR-u, po prostu się tam nie odnajdą. To, jak mówiła, się nie zmienia – tacy po prostu jesteśmy. Dlatego tak istotne jest, by wartości obowiązujące w miejscu pracy były spójne z tymi, które wyznaje sam pracownik. Jeśli tak nie jest, to nawet najlepsze warunki nie wystarczą, by czuł się on w pracy dobrze.
Zaznaczyła również, że wynagrodzenie ma znaczenie – i nie chodzi tylko o kwestie finansowe. Równie ważne są poczucie uznania, możliwości rozwoju, świadomość bycia dostrzeżonym i docenionym. Wskazała także na wagę wspólnotowości – czyli poczucia przynależności do zespołu, pracy w miejscu, gdzie panuje dobra atmosfera, bez konfliktów, dyskryminacji czy poczucia marginalizacji. Wszystkie te elementy, według niej, mają bezpośredni wpływ na to, czy wypalenie zawodowe się pojawi, czy nie.
Ciekawym zjawiskiem, według Magdaleny Flagi-Łuczkiewicz, są na niektórych uniwersytetach medycznych zajęcia dotyczące radzenia sobie ze stresem i profilaktyki wypalenia zawodowego. Jednak kłopot w tym, że ich przekaz często sprowadza się do tego: żeby uniknąć wypalenia, trzeba nauczyć się kontrolować stres, zachowywać równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, wysypiać się, zdrowo odżywiać, być aktywnym fizycznie i pielęgnować relacje. I choć wszystkie te elementy są istotne, podkreśla ekspertka, to nie rozwiązują całego systemowego problemu.
– Jeśli pracuję w miejscu, które mi nie służy, to choćbym cały weekend spędziła na jodze, zdrowym jedzeniu i spotkaniach z bliskimi, to po powrocie w poniedziałek do tej samej pracy niewiele się zmieni – tłumaczyła Magdalena Flaga-Łuczkiewicz.
Reklama
W polskim systemie kształcenia lekarzy wiele zapisanych na papierze rozwiązań nie ma realnego przełożenia na praktykę. Jednym z nich jest mentoring. Choć teoretycznie każdy rezydent ma swojego opiekuna specjalizacji, w praktyce – jak wskazuje Magdalena Flaga-Łuczkiewicz – brakuje realnego, empatycznego wsparcia. Młodzi lekarze, szczególnie w trudnych momentach, takich jak śmierć pacjenta – a w psychiatrii klasycznym przypadkiem jest samobójstwo – często zostają sami. W idealnym modelu funkcjonowałaby relacja mistrz–uczeń, w której starszy kolega po fachu oferuje nie tylko wiedzę, ale też zrozumienie, empatię i zwykłe: „Też tak się czułem – da się to przeżyć”.
Wybór specjalizacji nie kończy wyzwań. Gdy młode lekarki wchodzą na ścieżki uznawane stereotypowo za „męskie” – chirurgię, ortopedię – napotykają dodatkowe bariery. Często muszą mierzyć się z niechęcią ze strony starszych kolegów, którzy niechętnie dzielą się przestrzenią zawodową. Dodatkowo, planując rodzinę, młode kobiety w medycynie doświadczają silnego konfliktu między życiem prywatnym a zawodowym. Jak pokazały badania, ta presja jest na tyle silna, że młode lekarki są wyraźnie w gorszym stanie psychicznym niż ich rówieśniczki spoza zawodu. To grupa wymagająca szczególnego wsparcia, podkreślała Magdalena Flaga-Łuczkiewicz.
Kolejną problematyczną grupą są lekarze z niepełnosprawnościami. Choć technicznie mogą wykonywać zawód – np. psychiatrzy czy radiolodzy nie muszą być fizycznie sprawni w tradycyjnym sensie – często napotykają na przeszkody systemowe i społeczne. Znane są przypadki, gdy lekarz poruszający się na wózku był otwarcie podważany jako „niewystarczająco sprawny” do wykonywania zawodu. Podobnie dzieje się z lekarzami należącymi do mniejszości narodowościowych, seksualnych czy płciowych. Mikroagresje, jawna dyskryminacja i hierarchiczna struktura sprawiają, że wielu z nich nie czuje, że może się bronić. Strach przed zablokowaniem specjalizacji często paraliżuje i zmusza do milczenia.
Flaga-Łuczkiewicz zwraca też uwagę na trudności, z jakimi mierzą się lekarze w wieku emerytalnym.
– Mnóstwo lekarzy w wieku emerytalnym dalej pracuje, ale oni też się mierzą z różnymi trudnościami, np. stresem wynikającym z informatyzacji – przyznała Magdalena Flaga-Łuczkiewicz.
Choć wielu z nich nadal pracuje, wprowadzanie e-recept, e-zwolnień, podpis profile zaufanym i wykorzystywanie w codziennej praktyce innych cyfrowych rozwiązań bywa dla nich barierą nie do przejścia. W wyniku tego część lekarzy po prostu zrezygnowała z pracy, nie mogąc odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
– Nie chodzi o to, żeby ich wysłać na kurs komputerowy – mówiła prelegentka. – Potrzeba raczej systemowego zrozumienia, że ich doświadczenie i wiedza są cenne, że warto ich wspierać w adaptacji do nowych warunków – dodała.
Reklama
W jednym z omawianych przez ekspertkę badań aż 50 proc. respondentów zadeklarowało, że korzystało z pomocy psychologicznej. To pozornie optymistyczna statystyka, a Flaga-Łuczkiewicz przestrzega: to efekt samowyboru – na takie badania chętniej odpowiadają osoby już zainteresowane tematem zdrowia psychicznego. Prawdziwą zagadką pozostają ci, którzy nie wzięli udziału: czy nie czuli potrzeby. Czy może uważają, że pomoc i tak im nie pomoże.
Trudność w sięganiu po pomoc ma też źródło w samej tożsamości zawodowej. „Lekarz ma być idealny” – to przekonanie, które wielu z nich internalizuje już na studiach. Odczuwanie depresji, wypalenia, lęku – nie wpisuje się w ten model. „To nie choroba, to słabość” – ten stereotyp działa jak kaganiec. Mimo coraz większej otwartości społeczeństwa na temat zdrowia psychicznego wśród lekarzy wciąż brakuje głosów „z wnętrza systemu”, które mówiłyby otwarcie o depresji czy terapii. Gdy jednak już się pojawiają, niosą ze sobą wielką wartość – ale też ryzyko. Wielu lekarzy obawia się reakcji środowiska, utraty zaufania czy nawet problemów z karierą.
Na poziomie systemowym brakuje wsparcia. Ustawa o zawodzie psychoterapeuty i psychologa nie została uchwalona od 30 lat, podkreślała Flaga-Łuczkiewicz. To oznacza, że pacjent – również lekarz – musi sam zweryfikować, czy specjalista, do którego się zgłasza, ma odpowiednie kwalifikacje. Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie prowadzi pionierski program, w którym każdy lekarz może skorzystać z 10 darmowych sesji psychoterapii. Program trwa już 5 lat i obejmuje również konsultacje online. Niestety, to wyjątek, a nie reguła – w innych izbach dopiero rodzą się podobne inicjatywy. Pomoc oferują również organizacje pozarządowe, jak Fundacja „Nie widać po mnie”, które próbują łatać dziury w systemie.
Z prelekcji Magdaleny Flagi-Łuczkiewicz płynie wyraźny wniosek: nie wystarczy skierować lekarzy na terapię. Potrzebna jest zmiana kultury – tak w środowisku medycznym, jak i w społecznym postrzeganiu tego zawodu. Lekarz to też człowiek – z wątpliwościami, kryzysami, potrzebą wsparcia i odpoczynku. A zdrowy lekarz to lepszy lekarz – dla siebie, pacjentów i całego systemu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze