Rozmowa z dr Dorotą Rzepniewską, specjalistką z zakresu psychiatrii, psychoterapeutką, pełnomocniczką ds. zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów w Śląskiej Izbie Lekarskiej w Katowicach. O przemęczeniu lekarzy, wypaleniu zawodowym i konieczności dbania o swój dobrostan psychiczny.
Przychodzi lekarz do lekarza… Tak chciałam rozpocząć tę rozmowę, ale zamiast tego będzie cytat. „Mój kolega z roku niedawno odszedł z powodu skutecznej próby samobójczej. Lekarka to też człowiek. Też mam jedno życie a moje dzieci mają jedną mamę” – napisała na portalu LinkedIn, Agnieszka Graczyk-Szuster, znana też jako Doktor od Serca. Jaka jest Pani zdaniem sytuacja lekarzy?
Podczas moich dyżurów w Śląskiej Izbie Lekarskiej słyszę od lekarzy, że zaraz „rzucą to wszystko w diabły” bo nie mają siły. Mają za to narastające stany lękowe, nerwicowe. Rozmawiałam ostatnio z doświadczonym chirurgiem szczękowym. Trafił do mnie i powiedział, że ma problem ze znieczuleniem pacjenta. Był przerażony. Okazało się, że ma objawy nerwicowe. Musimy jasno i otwarcie powiedzieć: lekarze to ludzie. Żadni bogowie, herosi, siłacze. Nic z tych rzeczy.
Ale my chcemy postrzegać lekarzy jako wszechmocnych. Nam, pacjentom, daje to poczucie bezpieczeństwa. Chcemy tych bogów, cudotwórców i bohaterów.
Tak, a takie podejście dla lekarzy oznacza ogromną presję i jeszcze większy stres. Te emocje muszą gdzieś znaleźć ujście. Zaczyna się bezsenność, nerwowość, poszukiwanie środków, które przywrócą spokój. Wielu specjalistów powtarza pacjentom, że profilaktyka i wczesne wykrycie choroby ma kluczowe znaczenie. Ja to odwrócę: gdy lekarz w porę zgłosi się po pomoc w obliczu zaburzeń lękowych, depresyjnych, reakcji sytuacyjnych, zespołu wypalenia – możemy udzielić mu skutecznej pomocy, wesprzeć i razem poszukać najkorzystniejszego rozwiązania.
Bywa, że wstyd przed środowiskiem, przed tym, że pacjenci dowiedzą się o problemie jest silniejszy?
Niestety. Podam przykład lekarki, która cierpiała z powodu zaburzeń o charakterze nerwowym. Jej stan zdrowia psychicznego budził niepokój, ale po pomoc zgłosiła się zbyt późno. W trakcie pracy w szpitalnym oddziale ratunkowym doświadczyła objawów psychotycznych, w trakcie reanimacji pacjenta. Świadkami tej sytuacji byli jej współpracownicy i inni pacjenci. Przeszła terapię, na szczęście udało jej się wrócić do pracy, ale już w zupełnie innym miejscu. Doświadczyła stygmatyzacji.
Co można zrobić, aby pomóc skutecznie lekarzowi, który zauważa, że nie ma już takiej motywacji do pracy, że traci sens, że to wszystko zaczyna zmierzać w złym kierunku?
Zdarza się, że lekarze pytają o to, czy jeśli cierpią z powodu bezsenności, nieustannego napięcia, stresu, lęku, który zaczyna ich przytłaczać to już jest ten moment, aby poprosić o specjalistyczne wsparcie. Odpowiadam: tak. Nie warto zwlekać. Cena odkładania kwestii własnego zdrowia psychicznego na dalszy plan może być bardzo wysoka.
Rozmawiała Anna Ginał
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze