Reklama

Lekarze nie chcą być chirurgami

Polityka Zdrowotna
08/04/2022 13:01

W szpitalach dramatycznie zaczyna brakować chirurgów. Absolwenci medycyny nie wybierają tej specjalizacji, bo jest wymagająca, obciążona dyżurami i wiąże się z odpowiedzialnością. Także wyższe kary za błędy medyczne, jakie mogą się zdarzać przy zabiegach, nie zachęcają młodych do wstępowania na tę ścieżkę kariery. 

Jak podaje portal rybnik.com.pl na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku wypowiedzenie złożyło aż pięciu lekarzy łącznie z ordynatorem. Medycy mają dość nadmiernego obciążenia pracą i ciągłej niepewności. Wcześniej w placówce wypowiedzenia złożyli chirurdzy.

Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że w Polsce jest czynnych zawodowo 8,9 tysiąca chirurgów ogólnych. Biorąc pod uwagę obecne potrzeby placówek medycznych oraz liczbę zabiegów, jakie się przeprowadza, jest to za mało. Podczas ostatnich naborów na rezydentury z chirurgii ogólnej, nieobsadzonych zostało 400 miejsc.

Reklama

Lepiej być radiologiem i pracować zdalnie

- Chirurgia ogólna jest wymagającą specjalizacją zabiegową. My mamy dziś w ogóle kryzys w zakresie tych specjalizacji. Odpowiedzialność jest duża i jeszcze trzeba pracować w zespole. Tymczasem młodzież woli sobie wybrać dziś wąską specjalizację, dobrze opłacaną, gdzie można samodzielnie pracować robiąc np. badania ultrasonograficzne, opisując zdjęcia jako radiolog. Nie trzeba się wówczas martwić o ogólny dobrostan pacjenta i jego samopoczucie po operacji, bo się go nawet nie widzi - wskazuje Krzysztof Madej, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i chirurg ogólny. Dodaje też, że ponieważ chirurgów jest mało, to nie ma kto kształcić adeptów tej specjalizacji. 

Reklama

Młodzi nie chcą być chirurgami, mimo, że chirurgia ogólna jest specjalizacją priorytetową, podobnie jak interna czy pediatria. Przedstawiciele starszego pokolenia lekarzy specjalizujących się w tych dziedzinach pracowali kiedyś ponad normy kodeksu pracy, brali dodatkowe dyżury, gdy była taka potrzeba. Byli także dostępni pod telefonami na wypadek, gdyby pacjent przywieziony z wypadku wymagał zabiegu operacyjnego. Młodzi lekarze bardziej sobie cenią zachowanie balansu pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym i są bardziej chętni specjalizować się w endokrynologii czy dermatologii, gdzie przyjmuje się głównie pacjenta w gabinecie. 

-Deficyty kadrowe wśród chirurgów doprowadzają do ogromnej liczby dyżurów i przemęczenia lekarzy. Młodzi też nie chcą pracować w trybie dyżurowym oraz dodatkowo brać sobie na głowę pracę urzędniczą, zastanawiając się jak opisać za pomocą kodu przeprowadzoną operację, jaka to jest procedura i jak sprawozdać ją do NFZ - wskazuje Krzysztof Madej.

Reklama

Rozdrobnienie oddziałów chirurgicznych 

Inna sprawa jest taka, że eksperci podkreślają, że doszło do olbrzymiego rozdrobnienia kadry chirurgów związanego z wręcz nienaturalnie dużą liczbą oddziałów chirurgii w Polsce. Dziś, aby szpital, także powiatowy, znalazł się w sieci szpitali, musi wykazać, że dysponuje oddziałem chirurgicznym. Tyle, że w rzeczywistości, na tych oddziałach leżą często pacjenci kwalifikujący się na interny lub ZOL-e.

– Cóż z tego, że oddziały chirurgii są w szpitalach powiatowych, skoro tam się robi 5 zabiegów na krzyż? Po co utrzymywać taką fikcję? Tyle, że u nas wielu dyrektorów szpitali czy starostów boi się po prostu zlikwidować oddział, bo przy wyborach samorządowych może się to zemścić. Tak utrzymuje się fikcję. Czy nie lepiej byłoby aby szpitale w regionie ze sobą faktycznie współpracowały? Skoro jeden ma chirurgię ogólną, to być może ten położony o 5 km dalej nie musi jej prowadzić? W rezultacie odbywa się wyniszczająca finansowo dla szpitala walka o kadrę - wskazuje Marian Paszko, prezes Szpitala Niepublicznego w Zamościu.

Reklama

Niektórzy wskazują, że przyszłością jest łączenie oddziałów chirurgii w większych szpitalach, gdyż wówczas zabezpiecza się kadrę, poprawia efektywność pracy, jakość wyników leczenia i bezpieczeństwo pacjentów. Tą drogą idą kraje Europy Zachodniej. W Polsce miała temu służyć reforma szpitali przygotowana przez rząd. Jednak prawdopodobnie, ze względu na wojnę na Ukrainie oraz zbliżające się wybory parlamentarne, zmiany te nie będą w najbliższym czasie wprowadzane, tym bardziej że mogłyby się wiązać z likwidacją części szpitali lub oddziałów. 

Minister sprawiedliwości zniechęca

Reklama

Poza tym młodych lekarzy do kroczenia ścieżką specjalizacji w chirurgii nie zachęca też otoczka prawna. Zabiegi i operacje chirurgiczne to działania, z którymi szczególnie wiąże się ryzyko błędów medycznych, a minister sprawiedliwości zapowiada zaostrzenie kar. Batalia o podwyższenie kar za nieumyślne spowodowanie śmierci trwa już od 2019 roku. Ministerstwo Sprawiedliwości konsekwentnie wraca do tego pomysłu, uzasadniając, że obecny wymiar kary - 5 lat pozbawienia wolności jest za niski. Lekarze z kolei boją się, że po zmianach prawnych będą częściej karani. Ryzyko jest tym większe, gdy weźmie się pod uwagę, że mają nadzorować pracę kolegów z Ukrainy.

Chodzi o słynny już art. 155 kodeksu karnego dotyczący właśnie nieumyślnego spowodowania śmierci, który jest podstawą w sprawach dotyczących błędów lekarskich. Minimalny wymiar kary - zgodnie z procedowaną w Sejmie nowelą - zwiększy się z 3 do 6 miesięcy, a maksymalny z 5 do 8 lat pozbawienia wolności. Projektodawca uzasadnia zmiany tym, że obecna sankcja nie przystaje do "abstrakcyjnego bezprawia tego typu czynu, umiejscowienia życia w hierarchii dóbr prawnych oraz nie spełnia należycie funkcji prewencyjnej i sprawiedliwościowej kary". Minister sprawiedliwości już niejednokrotnie chciał podwyższyć kary w tym zakresie. 

Reklama

To może to wywołać jednak efekt mrożący, polegający na tym, że jeśli medyk będzie miał wykonać trudną operację, nie będzie chciał ryzykować i się jej nie podejmie.

- Zaostrzenie odpowiedzialności absolutnie nie zmniejszy liczby błędów, tylko zwiększy ryzyko ich tuszowania oraz znacząco negatywnie wpłynie na wybór ryzykownych specjalizacji. Zamiast majstrować przy regułach odpowiedzialności należy budować przejrzysty system jakościowy, obejmujący wykrywanie błędów oraz uczenie się na ich podstawie. Taki system jest od lat w powodzeniem stosowany w lotnictwie - wskazuje Oskar Luty, adwokat i specjalista od prawa medycznego z kancelarii Firefield.

Reklama

Chirurgia ogólna tak samo jak i interna są podstawowymi dziedzinami medycyny, tymczasem chętnych na nie jest coraz  mniej. Potrzebne są ze strony rządu raczej zachęty, a nie "odstraszacze".  

 

Polecamy także:

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości