Na jakim etapie są prace nad wspólnym negocjowaniem cen leków przez państw V4+ (m.in. Grupy Wyszehradzkiej)? Jakich grup leków będą dotyczyć jeśli chodzi o zakresy schorzeń oraz etap wprowadzania terapii na rynek? Ile terapii i firm trafi na początek do pilotażowych negocjacji? O tym w najnowszym odcinku programu Kuracja mówi nam wiceminister zdrowia Marcin Czech.
Rozmowa z Marcinem Czechem, wiceministrem zdrowia
(nagranie wideo)
Aleksandra Kurowska: Panie Ministrze, były zapowiedzi, że Grupa Wyszehradzka będzie zabiegać o to, by taniej kupować leki. Miały powstać wspólne mechanizmy, które pozwalałyby negocjować w większym zakresie ceny. Na czym polega ten pomysł, na jakim jest etapie? Wiem, że był Pan niedawno na jednym ze spotkań w tej sprawie.
Marcin Czech: Tak, byłem. Tak naprawdę to nie jest Grupa Wyszehradzka w czystej formie, nazywamy to V4+, V4 dlatego, że trzon rzeczywiście stanowią kraje z Grupy Wyszehradzkiej, czyli Węgry, Słowacja i Polska oraz Czesi, którzy mają status obserwatora i w związku z tym są w tej grupie i byli na tym spotkaniu. Oficjalnie jednak nie są częścią tego memorandum of understanding, które zostało podpisane jeszcze przez pana ministra Radziwiłła. Oprócz tego w grupie mamy Litwę i przez pewien czas była w niej Chorwacja, która uczestniczyła w większości prac, natomiast w tej chwili zdecydowała się na dołączenie do innej grupy obejmującej państwa Europy Południowej.
Nadrzędnym celem działań tej grupy jest stworzenie warunków do tego, aby można było wspólnie negocjować ceny dla tych wszystkich rynków, które wymieniłem. Prace trwają już od wielu wielu miesięcy, nie jest to proste wyzwanie. Środowisko prawne w tych różnych krajach jest zupełnie inaczej ukształtowane, w innym tempie toczą się procesy refundacyjne. One są troszeczkę inaczej zrealizowane. Mimo, że wszystkich nas dotyczy dyrektywa przejrzystości, to mamy innych płatników, inne miejsca, w których podejmowane są decyzje. W inny sposób zorganizowane są negocjacje, w związku z czym jest to olbrzymi wysiłek harmonizacyjny, który jest wykonywany przez członków grupy. Cały ten zespół krajów wykonał olbrzymią pracę i procesy są bardzo zaawansowane.
Aleksandra Kurowska: Czego miałyby dotyczyć te wspólne negocjacje, czy wszystkich leków, czy na wybrane grupy schorzeń? Mówiło się np. o lekach onkologicznych. I czy to dotyczyłyby leków, które już są refundowane, czy tych, których nowe cząsteczki są rejestrowane przez europejską agencję i dopiero będą zabiegać w poszczególnych krajach o refundację?
Marcin Czech: Pani redaktor, ta inicjatywa nie dotyczy wszystkich leków. Ma dotyczyć wybranych leków i wybraliśmy sobie trzy główne grupy tych produktów, które najbardziej by nas interesowały. To są leki sieroce, czyli te, które stosowane są w chorobach rzadkich i ultrarzadkich. Jak wiemy ich ceny są bardzo wysokie, a instrumentami farmakoekonomicznymi trudniej je oceniać, ze względu na wspomniane wysokie ceny, małe populacje i wiele innych czynników. Leki onkologiczne, tak jak pani redaktor powiedziała, również znajdują się w spektrum zainteresowania i trzecia grupa, to te, które stanowią bardzo duże obciążenie dla budżetu płatników w tych państwach. To są takie główne obszary, główne grupy leków, którymi się interesujemy.
Komitet sterujący tej inicjatywy długo zastanawiał się nad tym, które leki powinny być wyselekcjonowane do pilotażowych dyskusji. Wiąże mnie częściowo tajemnica, ale mogę powiedzieć, że będą to leki we wskazaniach onkologicznych i będą to leki, które są w procesach ubiegania się o refundacje na samym początku lub też otrzymały rejestrację ze strony Europejskiej Agencji Leków, i będą wchodziły na ścieżkę uzyskania refundacji. Mamy wybrane jedno wskazanie onkologiczne i myślę, że nie zdradzę wielkiej tajemnicy jeśli powiem że są to trzy leki trzech różnych producentów, o których będziemy chcieli rozmawiać w formie pilotażu.
Aleksandra Kurowska: Czyli te leki nie są w ogóle w tej chwili refundowane?
Marcin Czech: Te leki nie są refundowane. Tak jak powiedziałem, te leki są na różnych etapach. Zespół analityczny działający w ramach naszej grupy dokonał wstępnych analiz HTA tych leków, w oparciu o dokumenty, które dostępne są w sferze publicznej. Jest więc bardzo silne wsparcie merytoryczne pięciu krajów, które w tym uczestniczą.
Aleksandra Kurowska: A jak będzie w takiej sytuacji wspólnych negocjacji wyglądała kwestia RSS, czyli umów, które zawierają obecnie poszczególne rządy, dzięki którym ceny części leków nie są jawne. Czy byłby to jeden RSS na kilka państw, żeby ta firma mogła ukryć cenę…
Marcin Czech: Pani redaktor, musimy zrobić krok wstecz. W tej chwili nasze pierwsze interakcje z producentami będą dotyczyły tego, w jaki sposób zorganizować proces. Pierwsze interakcje miały miejsce, rozmawiamy o tym, jak najlepiej zorganizować ten proces. Obie strony zainteresowane są jak najsprawniejszym i jak najszybszym dostępem do rynku dla tych leków.
Pewnie w perspektywie kilku miesięcy, czy może roku, dwóch, będziemy starali się dodać horizon scaling do tych działań, czyli patrzeć, jakie leki są rejestrowane i jakie potencjalnie mogą znaleźć się w systemach refundacyjnych. Firmy farmaceutyczne musza mieć też wykreowane pewne zachęty do pójścia tą drogą, a nie indywidualnymi drogami ścieżek refundacyjnych w poszczególnych krajach.
Jeśli chodzi o instrumenty podziału ryzyka, to na dziś nie mamy podjętej ostatecznej decyzji, natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby negocjować ceny wspólnie i na poziomie krajowym pogłębić jeszcze instrumentami podziału ryzyka. Ale o tym dopiero będziemy dyskutować. Na razie chcielibyśmy zapewnić przedsiębiorstwom farmaceutycznym na tyle atrakcyjny proces, aby nie czuły się zagrożone, że dostaną refundację później i aby były zainteresowane tym większym pakietem oraz docelowo łatwiejszymi negocjacjami. Chcielibyśmy mieć wspólny zespół negocjacyjny dla wszystkich krajów.
Aleksandra Kurowska: Podsumowując, co zyskałyby firmy i czy miałyby obowiązek brać udział w tych negocjacjach w ramach grupy, czy będą miały wybór, czy wybierają krajowe czy centralne negocjacje? Co z kolei zyskają pacjenci dzięki takiemu rozwiązaniu?
Marcin Czech: Dobrze, zacznijmy od pacjentów, oni w tym całym równaniu są najważniejsi. Mamy nadzieję, że pacjenci uzyskają szybszy dostęp do leków. Jeżeli będziemy skuteczni w naszych negocjacjach, wtedy większa grupa chorych będzie mogła otrzymać takie leczenie. To jest chyba najważniejsze.
Co zyska budżet? Mamy nadzieję, że trochę niższe ceny. To jednoczesne wejście leku na wiele rynków, a również krok w kierunku bardziej równego dostępu i jednoczasowego dostępu do leków dla obywateli krajów członkowskich UE, co z kolei jest coraz częściej podnoszonym tematem na poziomie samej Unii.
Co zyskają firmy? Docelowo, kiedy ten proces zostanie odpowiednio zaplanowany i wdrożony, a mamy taki cel, sposób dojścia do rynku tą drogą będzie szybszy i sprawniejszy. Oczywiście będzie też dotyczył większej liczby pacjentów niż procesy krajowe. To wymaga jeszcze bardzo wiele pracy. I pewnie ten pierwszy pilotażowy proces, a może nawet dwa, trzy, takie nie będą. Musimy się po prostu tego nauczyć, ale potem mamy nadzieję, że będzie to coś, co przyciągnie producentów.
To nie jest jedyna inicjatywa tego typu w zakresie wspólnych negocjacji cen. Kraje Europy Południowej też mają takie stowarzyszenie, do którego właśnie przeszła Chorwacja, są tam m.in. Włosi, Malta. Kraje wokół basenu Morza Śródziemnego. Oni nawet, z tego co wiem, maja plany wspólnych zakupów. My na razie nie rozmawialiśmy o takim rozwiązaniu.
Warto powiedzieć o inicjatywie Benelux A, to jest inicjatywa krajów Beneluksu i Austria. Ostatnio dowiedziałem się, że dołącza do nich Irlandia. Są już o krok dalej, ponieważ przeprowadzili pierwsze negocjacje z firmą farmaceutyczną, producentem leku na schorzenie rzadkie. Proces ten dotyczył dwóch krajów z tej grupy, Belgii i Holandii i zakończył się pewnym rozstrzygnięciem. Zostało to już więc niejako przećwiczone.
Spodziewam się, że takich inicjatyw będzie więcej, słyszałem o inicjatywie krajów skandynawskich. Zawsze kluczem, jak się wydaje, jest PKB, produkt krajowy brutto przeznaczany na obywatela i też przeznaczany na ochronę zdrowia oraz siła nabywcza tych krajów.
Stąd Grupa Wyszehradzka jednoczy państwa, które dochód na obywatela mają mniej więcej podobny.
Dziękujemy za rozmowę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!