Jak podaje Gazeta Wyborcza, wiceminister zdrowia, Marek Kos, wzbudza kontrowersje swoją ekspresową karierą naukową. Po objęciu stanowiska w 2024 roku opublikował aż dziewięć artykułów naukowych, co stanowi więcej niż przez całą dotychczasową karierę. Zaskakująco, wśród jego nowych prac pojawiły się publikacje z dziedziny immunologii, mimo że wcześniej skupiał się na epidemiologii. Jego publikacje, które wiążą się z dużymi kosztami wywołują pytania o tzw. „papiernie” – praktykę płatnych publikacji. Szybkie tempo procedury habilitacyjnej, z kolei, budzi wątpliwości o możliwym powiązaniu awansu naukowego z politycznymi znajomościami.
Wiceminister zdrowia, Marek Kos, zyskał rozgłos po objęciu stanowiska w 2024 roku, łącząc karierę polityczną z naukową. Choć wcześniej publikował wąsko specjalistyczne prace, jego dorobek naukowy rozkwitł niemal natychmiast po objęciu stanowiska. W ciągu ośmiu miesięcy opublikował aż dziewięć artykułów w bazie PubMed, więcej niż w ciągu całej dotychczasowej kariery. Wśród nowych prac pojawiły się publikacje w dziedzinie immunologii, co jest zaskakujące, biorąc pod uwagę jego wcześniejsze zainteresowania.
- Z kolejnych 15 lat nie ma ani jednego artykułu. Od roku 2017 do 2023 w PubMed są cztery pozycje. Sądząc po tytułach, Kosa interesowało głównie leczenie mieszkańców małych miejscowości. Napisał m.in. o „Urazach leczonych w szpitalu wśród mieszkańców miast i wsi wschodniej Polski", o „Epidemiologii udaru mózgu na podstawie doświadczeń z powiatu kraśnickiego", o „Trombolizie mózgu u mieszkańców wsi w wieku pow. 80 lat". Nic nie zapowiadało, że jako wiceminister zajmie się nagle immunologią. Ani że po objęciu stanowiska wiceministra w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy (od kwietnia do listopada) opublikuje aż dziewięć artykułów w bazie PubMed. Więcej niż w ciągu 22 lat wcześniejszej kariery - podaje Gazeta Wyborcza.
Reklama
W artykule Gazety Wyborczej wskazano, że wszystkie cztery czasopisma, w których publikował Kos (International Journal of Molecular Sciences, Cells, Journal of Clinical Medicine, Cancers) należą do wydawnictwa MPDI z Bazylei, założonego przez Chińczyka Shu-Kuna Lina. Czasopisma te posiadają wiele wysoko punktowanych tytułów i służą tzw. papierniom, czyli praktyce "pompowania" dorobku naukowego. Zostało zaznaczone, że jeśli autor zapłaci za artykuł, to ten bez względu na recenzje i tak zostanie opublikowany.
Ponadto, jak wynika z informacji GW, Uniwersytet Medyczny w Lublinie również zapłacił za publikację artykułów Kosa. Każdy artykuł kosztował uczelnię od 2,6 do 2,9 tys. franków szwajcarskich. W przeliczeniu cztery artykuły dotyczące immunologii kosztowały uczelnię 49 tys. zł, a za wszystkie artykuły Kosa opublikowane w zeszłym roku UM miał zapłacić ponad 110 tys. zł.
Kos złożył wniosek o nadanie mu stopnia doktora habilitowanego na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, opierając się na cyklu artykułów dotyczących immunopatogenezy raka żołądka.
- 18 listopada, a więc już nazajutrz po ukazaniu się ostatniego z artykułów o receptorach Toll-podobnych, Marek Kos złożył napisał wniosek o przeprowadzenie na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie postępowania w sprawie nadania mu stopnia doktora habilitowanego w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu - informuje Gazeta Wyborcza.
Reklama
Co ciekawe, jego wniosek został błyskawicznie rozpatrzony przez Radę Doskonałości Naukowej, w której zasiadają także osoby powiązane z jego publikacjami.
- Jej decyzję natychmiast przesłano do Lublina i już 19 grudnia, a więc miesiąc po złożeniu przez Kosa wniosku, Rada Dyscypliny Nauki Medyczne Uniwersytetu Medycznego w Lublinie podjęła uchwałę o powołaniu komisji habilitacyjnej - podaje dziennik.
Wątpliwości budzi szybkie tempo procedur habilitacyjnych, które w innych przypadkach trwają zazwyczaj znacznie dłużej. Marek Kos zaprzecza, jakoby procedury były przyspieszone przez znajomości, tłumacząc to zaangażowaniem w liczne projekty badawcze i naukowe.
Choć sam wiceminister zdrowia tłumaczy swoje zainteresowanie immunologią jako wynik fascynacji związku układu odpornościowego z karcynogenezą, wątpliwości budzi zarówno nagły wzrost liczby jego publikacji, jak i sposób, w jaki zarządzał swoim czasem, łącząc pracę wiceministra z badaniami naukowymi.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, zdaniem dr. hab. Marka Wrońskiego, który od lat bada nieuczciwość i korupcję w polskiej nauce, winą za obecny stan rzeczy w dużej mierze obarczona jest tzw. ustawa Gowina z 2018 roku.
Wroński podkreślił, że ustawa ta unieważniła dobrą i dokładną ustawę o stopniach i tytułach naukowych z 2003 roku, znacząco obniżając wymagania, a także likwidując obowiązek przedstawienia monografii. Z tego powodu, jak stwierdził, rozwinęły się tzw. papiernie, czyli praktyka dopisywania się do artykułów naukowych publikowanych w czasopismach, za które można zapłacić.
Jego zdaniem, Rada Doskonałości Naukowej, w porównaniu do wcześniejszej Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych, „zamyka oczy” i ignoruje jawne patologie awansowe w nauce.
Dr Wroński przewidział, że jeszcze dziesięć lat temu habilitacja Marka Kosa nie miałaby szans na zatwierdzenie, a teraz, mimo upublicznienia szczegółów tej sprawy, prawdopodobnie nikt nie podejmie żadnych działań, a Rada Dyscypliny wkrótce zatwierdzi nadanie mu stopnia doktora habilitowanego. Dodał, że jakość przyszłych kadr naukowych nie wzrośnie, ponieważ z „chorego drzewa” będą pochodzić „chore owoce”.
Artykuł Gazety Wyborczej można przeczytać tutaj: https://wyborcza.pl/7,75398,31695658,blyskawiczna-habilitacja-wiceministra-zdrowia-marka-kosa-to.html
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No i cała prawda wyszła z cienia. Tylko koryto się liczy a miało być inaczej. Ciekawe co na to Tusk? Nic bo koalicja się rozpadnie. A ministerka straci pupila. Takie są kadry PSL i Hołowni.
No i cała prawda wyszła z cienia. Tylko koryto się liczy a miało być inaczej. Ciekawe co na to Tusk? Nic bo koalicja się rozpadnie. A ministerka straci pupila. Takie są kadry PSL i Hołowni.