Czy Polska – w obliczu lawiny uzależnień wśród nastolatków i narastającej katastrofy ekologicznej – zdecyduje się na ostateczne „nie” dla jednorazowych e-papierosów? Parlamentarna komisja środowiska po raz pierwszy tak szeroko i otwarcie pochyliła się nad kwestią, która dotyka zdrowia dzieci, środowiska naturalnego i państwowej suwerenności regulacyjnej. Wnioski są jednoznaczne: czas działać, zanim będziemy musieli gasić kolejne pożary – dosłownie i w przenośni.
Dane w kwestii zażywania elektronicznych papierosów przedstawione przez przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia brzmią jak ponury żart. W grupie wiekowej 13–15 lat w Polsce w 2022 roku aż 23,4 proc. dziewcząt i 21,2 proc. chłopców regularnie używało e-papierosy. Według WHO, Polska plasuje się na niechlubnym światowym podium pod względem liczby nieletnich, którzy sięgnęli po elektroniczne "inhalatory".
Co gorsza, młodzi często nie rozróżniają produktów z nikotyną od tych „smakowych”. Słodki zapach ukrywa nikotynowy haczyk. Dzieci w wieku szkolnym mają dostęp do tych produktów niemal bez żadnych barier – czy to w sklepikach, czy przez internet. Rodzice i nauczyciele nie nadążają, nie wiedzą, co ukrywają kolorowe długopisy w piórnikach.
Skala zjawiska jest przerażająca. Według szacunków komisji – na polski rynek trafia ponad 100 milionów jednorazowych e-papierosów rocznie. I prawie żaden z nich nie trafia do recyklingu. Zawierające nikotynę płyny, aromaty chemiczne i niewymienialne baterie litowo-jonowe – to wszystko trafia do lasów, rzek, miejskich koszy na śmieci lub... powoduje pożary w sortowniach odpadów.
Prezes Stowarzyszenia Polski Recykling, stawia sprawę jasno:
- Recyklingu nie ma. Nie ma technologii, nie ma zachęt, nie ma systemu zbiórki. Te produkty to środowiskowa bomba.
Reklama
Ministerstwo Zdrowia popiera zakaz sprzedaży papierosów elektronicznych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zwraca uwagę na konieczność przestrzegania przepisów o zużytym sprzęcie elektronicznym. Wydaje się, że Ministerstwo Finansów... robi najwięcej. Od 1 lipca 2025 jednorazowe e-papierosy mają zostać objęte akcyzą w wysokości 40 zł za sztukę – co ma niemal dwukrotnie podnieść ich cenę.
Ale – jak zauważyła przewodnicząca komisji Urszula Pasławska – ten proces „ciągnie się od miesięcy”, a pełna procedura (w tym notyfikacja w Komisji Europejskiej) może potrwać jeszcze dwa lata.
Największy paradoks e-papierosów? Produkty, które masowo trafiają do Polski, są... zakazane w Chinach. Niemal 90 proc. jednorazowych e-papierosów na polskim rynku pochodzi właśnie z Chin. Bez nadzoru jakościowego, bez ekologicznych certyfikatów, bez odpowiedzialności.
Filip Piotrowski z Fundacji Odzyskaj Środowisko ostrzega:
- To tykające bomby ekologiczne. Baterie, które się utleniają, uwalniają metale ciężkie. Ich obecność w wodach i glebie to cichy, ale bardzo realny dramat.
Francja już to zrobiła. Belgia i Holandia też. W Niemczech i Irlandii trwają prace nad pełnym zakazem. Polska deklaruje, że również chce pójść tą drogą. Ale czy zdąży, zanim kolejne pokolenie uzależni się od nikotyny, a kolejne tony trujących odpadów trafią do przyrody?
Rodzice, aktywiści, lekarze, urzędnicy, parlamentarzyści – wszyscy mówią jednym głosem. Tylko pytanie, kiedy głos ten stanie się decyzją polityczną, a nie jedynie przedmiotem debaty.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze