Upadki na hulajnogach elektrycznych stają się coraz powszechniejszym problemem, a ich konsekwencje bywają dramatyczne. Lekarze z Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego (UDSK) w Białymstoku – jedynej specjalistycznej placówki pediatrycznej w województwie podlaskim – ostrzegają, że wypadki te skutkują nie tylko urazami kostno-stawowymi. Coraz częściej doprowadzają one do poważnych uszkodzeń mózgu, wątroby oraz innych narządów wewnętrznych.
W całym 2025 roku w szpitalu w Białymstoku by było 41 pacjentów po upadku na e-hulajnodze. Do połowy 2026 roku: już 56 poszkodowanych dzieci.
[news2282355]
Prof. Adam Hermanowicz, kierownik kliniki chirurgii i urologii dziecięcej UDSK, podczas konferencji prasowej wyliczał, jak niebezpieczne potrafią być skutki zderzeń i upadków:
- Konsekwencją upadku na e-hulajnodze oprócz najczęstszych urazów kończyn, otarć, drobnych złamań, mogą być także ciężkie urazy czaszkowo-mózgowe, złamania kości czaszki, krwiaki wewnątrz czaszki, stłuczenia mózgu, płuc, wątroby, śledziony.
Reklama
Leczenie tego typu obrażeń to dopiero początek długiej drogi do sprawności, która nie zawsze kończy się pełnym sukcesem. Zastępca kierownika kliniki, prof. Ewa Matuszczak, podkreśliła:
- Takie dziecko może później wymagać naprawdę długotrwałej lub wieloletniej rehabilitacji ze względu na zaburzenia funkcji neurologicznych. [...] leczenie może trwać latami, ale może skończyć się też trwałymi deficytami, np. ruchowymi czy poznawczymi, a dziecko będzie wymagać stałej opieki.
Jako drastyczny przykład podała pacjenta, który spędził w szpitalu pięć miesięcy i musiał przejść skomplikowane operacje z powodu urazu wątroby, śledziony oraz perforacji jelit.
Medycy apelują do użytkowników jednośladów o bezwzględne przestrzeganie przepisów i zakładanie kasków. Zwracają jednak uwagę, że nawet najlepsza ochrona głowy ma swoje limity.
- Nasza najważniejsza centrala, którą posiadamy, to jest nasza głowa, nasz mózg, więc kask jest obowiązkowy w tej chwili, nawet w świetle przepisów. Ale kask nie zastąpi zdrowego rozsądku – przypomina prof. Matuszczak, dodając, że przy bardzo dużych prędkościach, rzędu 80 km/h, kask może okazać się niewystarczający.
Choć świadomość rośnie i na ulicach widać coraz więcej osób w kaskach, lekarze wciąż przyjmują pacjentów w ciężkich stanach. Prof. Hermanowicz zauważa:
- Coraz więcej osób stosuje kaski, co niestety nie oznacza, że te urazy stały się lżejsze. Wczoraj na przykład był wypisany chłopak po bardzo ciężkim urazie czaszkowo-mózgowym, który jechał w kasku.
Lekarz dodał, że podczas wypadków kaski czasami po prostu spadają z głów, jednak z całą stanowczością podkreślił, że ich stosowanie na rowerze, hulajnodze czy rolkach po prostu ratuje życie.
W dyskusji nad bezpieczeństwem mikromobilności głos zabrał również Daniel Ołdziej z wydziału mechanicznego Politechniki Białostockiej. Zaznaczył, że hulajnoga to świetny i ekologiczny środek transportu miejskiego, pod warunkiem, że dostosujemy styl jazdy do panujących warunków. Należy uważać na zbyt dużą prędkość, nierówności chodnika, piasek, drobne kamyki czy nagle przebiegające zwierzęta.
- Wszystko jest dla ludzi, ale z głową, z zachowaniem wszystkich środków bezpieczeństwa, przede wszystkim z jazdą z użyciem kasków – podsumował Ołdziej.
Warto przypomnieć, że od 3 czerwca obowiązują nowe przepisy drogowe. Wprowadzają one obowiązek jazdy w kasku ochronnym dla wszystkich osób poniżej 16. roku życia poruszających się rowerami, rowerami elektrycznymi oraz hulajnogami elektrycznymi.
Z danych podlaskiej policji wynika, że w 2026 roku w regionie odnotowano dotychczas jeden wypadek z udziałem hulajnogi oraz 33 kolizje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze