Zbigniew Ziobro znajduje się na Węgrzech i nie ma zamiaru wracać do Polski. Prokuratura chce jego zatrzymania i aresztowania. Tłumaczymy, jakie możliwości leczenia będzie miał były minister sprawiedliwości, jeżeli plany śledczych zostaną zrealizowane.
Szef MSZ Radosław Sikorski na platformie X właśnie ogłosił:
„Na wniosek Prokuratury Krajowej unieważniłem paszport dyplomatyczny Zbigniewa Z.”
Chodzi oczywiście o Zbigniewa Ziobrę, posła klubu PiS, byłego ministra sprawiedliwości (2015–2023), w przypadku którego Sejm zgodził się na uchylenie immunitetu, zatrzymanie i aresztowanie.
Decyzja Sikorskiego ma szczególne znaczenie w obliczu tego, że Ziobro przebywa na Węgrzech i nie ma zamiaru wracać do Polski. Bo tu czeka na niego Prokuratura Krajowa chcąca przedstawić politykowi 26 zarzutów.
„Zarzuty dotyczą szeregu działań podejmowanych w latach 2017–2023 przez Zbigniewa Z. jako ministra sprawiedliwości w związku z zarządzaniem i nadzorem nad Funduszem Sprawiedliwości, w tym przekraczania uprawnień i niedopełniania obowiązków służbowych, ręcznego sterowania konkursami, dopuszczania do zawierania umów przez osoby nieuprawnione, tolerowania przyznawania środków organizacjom niespełniającym wymogów formalnych oraz ukrywania dokumentów. Działania te miały na celu osiąganie korzyści politycznych i majątkowych oraz godziły w interes publiczny” – tłumaczyła Prokuratura Krajowa.
Najpoważniejszy i najgłośniejszy zarzut dotyczy założenia i kierowania grupą przestępczą.
Reklama
Politycy PiS, broniący Ziobry, argumentują, że nie było żadnej grupy przestępczej, że na pieniądzach z Funduszu Sprawiedliwości ani Ziobro, ani inni politycy nie skorzystali, a środki wydawano np. na system Pegasus albo Koła Gospodyń Wiejskich czy Ochotnicze Straże Pożarne. Dokładna analiza Ministerstwa Sprawiedliwości wykazała, że w dużej mierze dotacje trafiały do okręgów wyborczych, z których do parlamentu startowali kandydaci Solidarnej Polski, czyli ugrupowania Ziobry.
Obrońcy byłego ministra sprawiedliwości mówią także o jego stanie zdrowia, który ma uniemożliwiać aresztowanie.
Pierwsze informacje o tym, że Zbigniew Ziobro poważnie choruje, pojawiły się w grudniu 2023 roku. Kilka miesięcy później, w marcu 2024 r., pojawiło się publiczne potwierdzenie, że chodzi o nowotwór. Wtedy właśnie zmarła wieloletnia dyrektor Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, Elżbieta Starosławska. Żegnając ją w internetowym wpisie, Ziobro przepraszał za nieobecność na pogrzebie. Tłumaczył to stanem zdrowia i jednocześnie ujawnił:
„Nigdy nie zapomnę tego, co zrobiła dla mnie i tysięcy pacjentów Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli. Jak się poświęcała, aby pomagać w walce o nasze życie. Była lekarzem onkologiem, który mimo ogromnej wiedzy i doświadczenia nieustannie zgłębiał najnowsze osiągnięcia światowej medycyny. To dzięki niej moja walka daje mi dziś nadzieję (...)”.
ReklamaOperacja Zbigniewa Ziobry
Potem, gdy leczył się już za granicą, relacjonował, że walczy „ze śmiertelną chorobą nowotworu złośliwego przełyku z przerzutami do części żołądka”. Donosił także, że przeszedł skomplikowaną, 8-godzinną operację usunięcia większości przełyku i części żołądka.
Gdy Prokuratura Krajowa występowała do Sejmu o odebranie Ziobrze immunitetu i wyrażenie zgody na jego aresztowanie (o czym finalnie zdecyduje sąd), tłumaczyła:
Prokurator przed sformułowaniem wniosku uzyskał opinię biegłego z dziedziny onkologii, z której wynika, że stan zdrowia posła pozwala na przeprowadzenie czynności procesowych z jego udziałem, przy zachowaniu określonego tempa czynności, a także, że nie zachodzą obecnie podstawy z art. 259 § 1 k.p.k., jako przesłanki negatywnej do zastosowania tymczasowego aresztowania, o ile stan zdrowia Zbigniewa Ziobro pozostanie niezmienny.
I tu pojawia się pewien problem. Powstały pytania o to, kto wydał opinię i jak ocenił sytuację zdrowotną, skoro byłego ministra nie było w Polsce.
Po takich pytaniach sprawę zaczęła wyjaśniać Naczelna Izba Lekarska, która skierowała ją do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Chodzi o zweryfikowanie sytuacji i sprawdzenie, czy istnieją podstawy do skierowania jej do sądu dyscyplinarnego.
Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy NIL, zaznaczał, że faktycznie nie zawsze obecność pacjenta jest konieczna.
Organy orzekające o stanie zdrowia, takie jak ZUS czy komisje ds. niepełnosprawności, często opierają się wyłącznie na dokumentacji medycznej, choć w niektórych przypadkach konieczne jest także osobiste badanie pacjenta - tłumaczył.
Prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, tłumaczy nam:
W razie zatrzymania podejrzanego Zbigniewa Z. zostanie on przebadany przez odpowiedniego lekarza w celu ustalenia jego aktualnego stanu zdrowia oraz konieczności i możliwości leczenia w warunkach izolacji.
Zostanie wówczas wydana opinia biegłego lekarza, z której ma wynikać, czy stan zdrowia podejrzanego pozwala na zastosowanie tymczasowego aresztowania. Jeżeli biegły orzeknie, że byłoby to niebezpieczne dla zdrowia lub życia, prokurator odstąpi od aresztowania.
Sąd może powołać biegłego, ale nie musi, może poprzestać na opinii uzyskanej przez prokuratora – zaznacza prokurator Nowak.
I kwituje:
Oczywiście badania są możliwe tylko po zatrzymaniu podejrzanego.
Jeżeli zamiary prokuratury dojdą do skutku i były szef resortu sprawiedliwości zostanie zatrzymany, a następnie aresztowany, to jak będzie wyglądało jego leczenie „za kratkami”?
Te sprawy reguluje zasadniczo Kodeks karny wykonawczy.
Zgodnie z art. 115 cytowanej wykładni prawnej świadczenia zdrowotne udzielane są przede wszystkim przez zakłady opieki zdrowotnej dla osób pozbawionych wolności. We wszystkich jednostkach penitencjarnych w Polsce utworzono podmioty lecznicze, których działalność medyczną sankcjonuje statut nadany przez Ministra Sprawiedliwości – wyjaśnia nam Centralny Zarząd Służby Więziennej.
Są od tej zasady wyjątki. Gdy leczenia nie można prowadzić w zamknięciu, gdy brak „możliwości realizacji procedur medycznych”, w grę wchodzą „pozawięzienne zakłady opieki zdrowotnej, współdziałające ze służbą zdrowia w zakładach karnych”.
Zasady działania i współpracy szpitali z zakładami karnymi określają, we właściwym rozporządzeniu, minister sprawiedliwości wraz z ministrem zdrowia.
Mowa o:
„Zapewnieniu świadczeń zdrowotnych osobom pozbawionym wolności, gdy konieczne jest w szczególności natychmiastowe udzielenie świadczenia zdrowotnego ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia osoby pozbawionej wolności, przeprowadzenie specjalistycznego badania, leczenia lub rehabilitacji osoby pozbawionej wolności, a także zapewnienie świadczenia zdrowotnego osobie pozbawionej wolności korzystającej z przepustki lub czasowego zezwolenia na opuszczenie zakładu karnego lub aresztu śledczego”.
ReklamaCo jednak z tak poważną kwestią jak leczenie onkologiczne? Centralny Zarząd Służby Więziennej zaznacza:
„Jeśli chodzi o opiekę onkologiczną, osadzeni mają zagwarantowany dostęp do diagnostyki, leczenia i rehabilitacji onkologicznej. W przypadkach wymagających specjalistycznej terapii, jak chemioterapia czy radioterapia, leczenie odbywa się w wyspecjalizowanych placówkach cywilnych, z którymi współpracuje więzienna służba zdrowia”.
I dodaje:
„Warto podkreślić, że każda osoba pozbawiona wolności ma prawo do bezpłatnej opieki medycznej, niezależnie od statusu ubezpieczenia. Służba Więzienna konsekwentnie rozwija system opieki zdrowotnej, dostosowując go do rosnących potrzeb i zapewniając osadzonym właściwe warunki leczenia – zarówno w zakresie chorób somatycznych, jak i psychicznych czy onkologicznych”.
Reklama
Rozporządzenie, o którym mowa, to aktualizowany co kilka lat dokument z 2012 roku. Czytamy w nim, że o tym, czy aresztowany lub osadzony ma być leczony poza zakładem karnym, decyduje „kierownik podmiotu leczniczego lub lekarz podmiotu leczniczego, lub lekarz dentysta podmiotu leczniczego właściwego dla miejsca osadzenia osoby pozbawionej wolności (…)”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze