Eozynofile to rodzaj białych krwinek, które odgrywają kluczową rolę w układzie odpornościowym, szczególnie w odpowiedzi na infekcje pasożytnicze oraz w procesach alergicznych i zapalnych. Jednak ich nadmierna produkcja wpływa na rozwój innych schorzeń. Jak się je leczy?
Eozynofile są rodzajem białych ciałek krwi. Zawierają w cytoplazmie ziarnistości (granule) barwiące się na różowo-czerwono w barwieniu eozyną (stąd ich nazwa). Są zaangażowane w procesy zapalne związane z alergiami, takie jak astma, atopowe zapalenie skóry i alergiczny nieżyt nosa. Uwalniają mediatory zapalne, takie jak leukotrieny i cytokiny, które przyczyniają się do objawów alergicznych. Nieprawidłowości w produkcji eozynofilii może wykryć zwykła morfologia z rozmazem.
- Zawsze mamy podany procentowy rozkład, ale liczy się wartość bezwzględna. Jeżeli mamy pięć tysięcy białych ciałek krwi, a będziemy mieli 5 proc. eozynofilii to wartość bezwzględna będzie zupełnie inna niż kiedy będziemy mieli 15 tysięcy leukocytów i innych białych ciałek krwi, a eozynofili też będzie 5 proc. W wartości bezwzględnej oznacza to, że będzie ich trzy razy więcej, to już jest niepokojące – mówił prof. Bolesław Samoliński, Prezes Fundacji Instytut Promocji Zdrowia Publicznego, Kierownik Katedry Zdrowia Publicznego i Środowiskowego oraz Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych i Alergologii WUM podczas panelu pod tytułem: Choroby napędzane przez eozynofile – perspektywa alergologa, laryngologa i chorego. Jak można pomóc pacjentowi, aby pozostał aktywny na rynku pracy? Debata odbyła się w ramach Kongresu Zdrowie 360.
Dużo się mówi od niedawna o eozynofilach. Dlaczego mamy patrzeć na nie z uwagą?
- Bo są to komórki toksyczne – wyjaśnia prof. Samoliński. - Zostały wytworzone w naturze po to, by nas chronić przed pasożytami. W historii ludzkości dla noworodzącego się dziecka większym zagrożeniem niż wirusy i bakterie były pasożyty. Dlatego organizm nauczył się wytwarzać mechanizm, który chroni go przed pasożytem. Później w życiu dojrzałym ta produkcja komórek eozynofilowych się uspokaja i jeśli nie ma pasożytów, nie jest tych komórek potrzebnych zbyt wiele– dodaje prof. Samoliński.
Naturalny mechanizm przeciwpasożytniczy to doskonałe narzędzie, jednak w dzisiejszych czasach… mało potrzebny naszemu organizmowi.
- Dziś mamy 4 osoby na 1000, które mogą mieć pasożyty, więc można powiedzieć, że wyeliminowaliśmy to zagrożenie – mówi prof. Samoliński.
Jednak organizm pozostawił możliwość aktywowania tego mechanizmu w odpowiedzi na zagrożenie. Eozynofile pozostają składową częścią układu odpornościowego, gotowe by zadziałać w każdej chwili.
- Tam, gdzie jest coś w organizmie, na co powinny zareagować, gromadzą się i produkują białka, mające na celu zniszczenie przeciwnika. Dawniej był to pasożyt, dziś już go nie mamy, a eozynofile nadal się gromadzą. Najczęściej w układzie dróg oddechowych, powodując uszkodzenie nabłonka dróg oddechowych i w związku z tym prowadzi to do ciężkich procesów zapalnych. Najczęstszą chorobą, która wytworzyła się we współczesnym świecie jest alergia. Elementem składowym alergii są właśnie zapalenia eozynofilowe – tłumaczy prof. Samoliński.
Sami jesteśmy sobie winni jako ludzkość. Alergia jest bowiem chorobą wywołaną zmienionymi warunkami środowiskowymi i naszym stylem życia. Zanieczyszczenie powietrza, sterylność w naszych domach, stosowanie dużej ilości substancji chemicznych to tylko niektóre spośród czynników, przyczyniających się do powstawania mechanizmów alergicznych.
- Między rokiem 1928 a 2024 alergia się powiększyła pięćdziesięciokrotnie – mówi prof. Samoliński. – Dawniej to było poniżej jednego procenta w populacji szwajcarskiej, a dziś blisko połowa Polaków ma cechy alergii, różne postacie. U podłoża stanów zapalnych, które występują w alergii, komórki eozynofilowe odgrywają bardzo znaczącą rolę. Ponieważ w odpowiedzi alergicznej mamy reakcję wczesną i późną. Wczesna jest zależna od białek odpornościowych, a późna od gromadzenia komórek eozynofilowych – dodaje ekspert.
- Co druga osoba w Polsce ma alergie i to jest pierwszy przyczynek do tego, by badać eozynofile – dodaje prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna kierownik II Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii UM w Łodzi.
Wyzwaniem jest kontrola nad procesem związanym z eozynofilami. Jeśli są produkowane w za dużej ilości, dochodzi do zapalenia w układzie oddechowym, które przenosi się na inne narządy. A mniejsze i większe zapalenia ciągnące się latami będą wpływały na skrócenie życia, co podkreśla prof. Kuna. Badania pokazują bowiem, że choroby napędzane przez eozynofile, zwiększają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, udarów, wylewów, demencji.
Choroby eozynofilowe to przede wszystkim alergia, ale wśród nich są też choroby, które cechują się niezwykle wysokimi poziomami eozynofilii. Przewlekłe zapalenie zatok z polipowatością i eozynofilią, astma oskrzelowa eozynofilowa, astma alergiczna, w której są eozynofile, atopowe zapalenie skóry, które często przebiega z niezwykle wysoką eozynofilią – to tylko niektóre z nich. Ale są szczególne choroby - Zespół hypereozynofilowy (tzw. HES) i eGPA (eozynofilowa ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń), z którymi zmaga się kilkaset osób w Polsce, a więc kwalifikowane są jako choroby rzadkie.
Problemem w rozpoznawaniu chorób napędzanych eozynofilami jest niska świadomość wśród pacjentów i lekarzy rodzinnych, dotycząca dużego znaczenia morfologii.
- Ważne, by robić morfologię z rozmazem. Jeżeli w rozmazie mamy powyżej 5 proc. eozynofilii, to większość lekarzy zwróci na to uwagę – zaznacza dr n. med. Magdalena Arcimowicz - Katedra i Klinika Otorynolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi Wydział Lekarski Warszawski Uniwersytet Medyczny.
Szczególnym przypadkiem chorób z podwyższonym poziomem eozynofilii są zapalenia dróg oddechowych z polipowatością.
- Pacjenci przychodzą do nas z powodu nawracających przewlekłych stanów zapalnych w górnych drogach oddechowych. Występują u nich również polipy nosa. To, co jest charakterystyczne dla nich to jest zatkany nos i zaburzenia węchu – wymienia dr Arcimowicz. – Jeśli są takie objawy to trzeba pacjenta diagnozować pod kątem przewlekłego zapalenia zatok z polipami, a oznacza to, że taki chory w 50 proc. przepadków będzie miał również współistniejąca astmę oskrzelową. Jeżeli od lat ma te dwie choroby i jeśli dodatkowo miał epizod alergicznego nieżytu nosa, trzeba zwrócić uwagę na eozynofile. Być może przeszedł już z fazy tzw. prodromalnej, czyli alergicznej w eGPA, która może trwać latami. Czasem choroba ta jest rozpoznawana w pierwszym roku trwania, a czasem diagnozę stawia się po 20 latach – dodaje ekspertka.
Jak podkreśla ekspertka, eGPA i HES to choroby dotykające wielu narządów, tam, gdzie komórka eozynofilowa uszkadza nie tylko drogi oddechowe, ale także serce (uszkodzenie mięśnia sercowego, zapalenie osierdzia). To skłania pacjentów do poszukiwania pomocy u innych specjalistów.
- Wieloletni przebieg takich chorób z polipami i astmą oskrzelową opóźnia rozpoznanie chorób rzadkich eozynofilowych – podkreśla dr Arcimowicz.
Jak podkreśla dr Arcimowicz, pacjenta trzeba uświadomić, że będzie chorował całe życie. Potrzebne mu jest też dostępne leczenie. Operacja wycięcia polipów jest często tylko jednym z etapów leczenia. Potem należy stosować leki zmniejszające stan zapalny, czego wielu pacjentów nie robi. Jedni nie zwracają na nie uwagi, innym lekarz takiego leczenia w ogóle nie zaleca – mówi prof. Arcimowicz.
- Choruję już 14 lat – mówi Kinga Misztal, członkini zarządu Stowarzyszenia Vasculitis. – Moja historia nie jest bardzo dramatyczna, ale poronienia, zakażenie serca i obecnie astma – wszystko przeszłam. Ja miałam ogromne szczęście, bo zostałam zdiagnozowana w ciągu pół roku. Przez 12 lat byłam leczona sterydoterapią. Te sterydy nazywałam moimi narkotykami, bo jeśli nie wzięłam ich przez pół godziny, od razu to odczuwałam. Codziennie przez 12 lat garść leków rano, garść wieczorem. Sterydy systemowe wyniszczają bardzo organizm, więc oprócz nich brałam również magnez, potas, omeprazol itd. W wyniku działania sterydów pojawiała się niedoczynność tarczycy, nadciśnienie tętnicze, mam początki zaćmy posterydowej, osteopenię. Przez 12 lat to leczenie mnie wyniszczało – wspomina Kinga Misztal.
Podstawą leczenia są glikokortykosteroidy. To są leki, które wpływają na eozynofile, powodują ich zanikanie z krwi i tkanek, dzięki nim komórki te nie powstają tak licznie w szpiku i mają skrócony czas przeżycia w organizmie. Niestety te leki mają liczne działania niepożądane, które doprowadzają pacjentów do dalszych chorób. A są to między innymi: cukrzyca, osteoporoza, różnego typu miopatie, ponadto uszkadzają wzrok, bo prowadzą do jaskry i zaćmy, powodują otyłość, która utrudnia pacjentowi życie, są również przyczyną źle gojących się ran. Również obniżają odporność przeciwwirusową i przeciwbakteryjną, czasem prowadząc do rozwoju sepsy. Wywołują też zaburzenia zakrzepowo-zatorowe. Zatem same leki są groźne. Aby ograniczyć ich skutki uboczne i poprawić skuteczność stosuje się także leki immunosupresyjne i immunomodulujące, w szczególności cyklofosfamid w eGPA, również obarczony poważnymi działaniami niepożądanymi.
- Każda wstawka sterydów systemowych z powodu powikłań skraca życie – podkreśla prof. Kuna.
Pani Kinga dwa lata temu dostała lek biologiczny. Nie na eGPA, bo to zespół różnych chorób. Na eGPA nie ma programu lekowego. Ten lek pani Kinga otrzymała na astmę.
- Dla mnie to nowe życie. Już nie biorę sterydów. Jestem tylko na leku, który otrzymuje raz na osiem tygodni – mówi Kinga Misztal.
- Mamy teraz leki, które w sposób swoisty blokują mnożenie eozynofilii, ale zachowują pewien ich poziom, konieczny do normalnego funkcjonowania. Gdy wyłączymy te eozynofile, to choroba wchodzi w remisję. Trwa tak długo, jak długo bierze się lek. Dzięki temu nie ma zaostrzeń, chora osoba może pracować i normalnie funkcjonować – wymienia prof. Kuna. – Musimy dbać o to, żeby ludzie mogli pracować mimo choroby, zwłaszcza gdy choroba dotyka młodych ludzi – dodaje specjalista.
- W przypadku polipów nadal nie mamy programu lekowego, który umożliwiałby tym pacjentom korzystanie z tej najnowocześniejszej terapii. eGPA to kilkanaście przypadków w populacji. Polipy są bardzo częste. Dla powszechnych chorób eozynofilowych terapie biologiczne mogą być rozwiązaniem paradoksalnie tańszym niż obciążenie systemu opieką nad chorym – zaznacza dr Arcimowicz.
Przedstawiciel MZ przekonuje jednak, że leki biologiczne w leczeniu rzadkich chorób eozynofilowych są dostępne, tylko w ramach innych programów lekowych.
- Od 1 kwietnia jest program lekowy dedykowany polipom nosa – mówi Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora, Departament Polityki Lekowej i Farmacji, Ministerstwo Zdrowia. – Mepolizumab, druga cząsteczka, jest w procesie refundacyjnym i może znaleźć się w programie po podjęciu odpowiednich decyzji. Dostęp do stosowania tych leków jest bardzo szeroki, choć konkretnie w eGPA i HES go nie ma, ale na to są procesy refundacyjne, ale to są wnioski złożone niedawno i jeszcze nie zdążyliśmy tego przeprocedować – dodał przedstawiciel ministerstwa zdrowia.
Zapewnił jednocześnie, że dostęp do leków w bardziej popularnych chorobach eozynofilowych jest szeroki. Dodał, że wszelkie rzadkie i ultrarzadkie choroby eozynofilowe „wpadają w różne programy lekowe”, więc pacjenci mają możliwość leczenia nimi. Tak jak jest to w przypadku Kingi Misztal, która lekiem biologicznym nie leczy eGPA, ale astmę w ramach programu lekowego. Leczy się preparatem, który łagodzi również przebieg eGPA.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze