Reklama

Jak ratownicy medyczni mogą się bronić? Były komandos o bezpieczeństwie w karetce

Tragiczne wydarzenie w Siedlcach, w wyniku którego zginął ratownik medyczny, otworzyło debatę o bezpieczeństwie pracy w tym zawodzie. O to, czy zapowiadane zmiany są wystarczające, ale także jak rozpoznawać zagrożenie podczas interwencji i wreszcie, jak się bronić, rozmawiamy z Łukaszem Sikorą, byłym komandosem i ratownikiem medycznym.

Agresja wobec ratowników to nie nowość?

Czy agresja wobec ratowników medycznych to “nowy problem”, czy wcześniej nie mówiło się o nim wystarczająco?

To nie jest nowy temat. Agresja wobec personelu medycznego istniała od dawna, ale mówi się o tym głośniej dopiero, gdy dochodzi do tragedii. Tak było i teraz – zginął ratownik medyczny i temat stał się medialny. Wcześniej to było marginalizowane. Śmierć człowieka zawsze budzi emocje, ale w naszym kraju dopiero, gdy stanie się coś dramatycznego, zaczynamy debatę. A przecież można było o tym mówić i działać wcześniej. - mówi Łukasz Sikora.

Reklama

Nie sposób nie wspomnieć, o tym, że ratownicy medyczni od lat apelowali o systemowe wsparcie psychologiczne, jednak tego wsparcia wciąż nie było. Jedną z inicjatyw był program rządowy psycholog dla medyka, który trwał około roku. Pisaliśmy o tym w poniższych materiałach:

Czy w takim razie musiało dojść do tragedii, żeby apel o wsparcie psychologiczne dla ratowników medycznych został wreszcie usłyszany?

Jak rozpoznawać zagrożenie? Komunikacja to tajna broń?

Czy można przewidzieć, że interwencja może być niebezpieczna?

Oczywiście nie zawsze. Wykonując ten zawód, trzeba być czujnym na 100%. Niestety, często jeździmy do wezwań, o których nie mamy pełnych informacji, a czasem są one po prostu błędne. Istnieją jednak pewne tzw. 'czerwone flagi'. Jeśli w zgłoszeniu pojawiają się informacje o alkoholu, substancjach psychoaktywnych czy zachowaniach agresywnych – trzeba założyć, że sytuacja może się zaostrzyć. Nie oszukujmy się, w Polsce dużo się pije, a agresja pod wpływem alkoholu jest normą - przestrzega Łukasz Sikora.

Reklama

Czy Pan, jako było komandos czuje się bezpieczniej?

Na pewno nawyki, których człowiek się nauczył w służbie wojskowej, które pozostają, pozwalają czasami łatwiej wyjść z pewnych opresji, ale oczywiście najlepiej by było do takich opresji w ogóle nie dopuszczać, ale trzeba by było po prostu całe życie zostać w domu, a to nie o to chodzi. Jednak trzeba przyznać, że to, jak się prezentujemy, komunikujemy, jak rozmawiamy z pacjentem, może być tzw. 'game changer'. Często można rozładować napiętą sytuację, zanim przerodzi się w fizyczną agresję i do niej nie dopuścić, albo zminimalizować to ryzyko. Czasem uśmiech, spokojny ton, odpowiednia mowa ciała – to może zadziałać. Oczywiście, nie zawsze się tak da, bo nie każdy pacjent reaguje na logiczne argumenty, ale warto próbować."

Komunikacja na linii medyk-pacjent powinna być wpisana w kształcenie zawodów medycznych. Jednak nie tylko komunikacja, Łukasz Sikora zwraca uwagę, że już na etapie kształcenia powinno być kompleksowe przygotowanie pod kątem psychicznym, czy fizycznym. 

Reklama

Duże zmiany w ratownictwie medycznym

Przypomnijmy, że Rada Ministrów zatwierdziła projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, mający usprawnić jego działanie. Wprowadza on m.in. trzyosobowe zespoły ratownicze, wsparcie psychologiczne dodatki za pracę w nocy, niedziele i święta oraz szkolenia z samoobrony i deeskalacji, które mają się odbywać nie rzadziej niż raz na 5 lat i będą finansowane ze środków publicznych.  

Czy większe zespoły poprawią bezpieczeństwo?

Jednym z nowych rozwiązań są trzyosobowe zespoły ratownicze. Czy to zwiększy bezpieczeństwo?

Reklama

To jest moim zdaniem jedna z najlepszych zmian. Zwiększy nie tylko bezpieczeństwo, ale i efektywność pracy. Jeden dodatkowy ratownik to mniej obciążenia na każdego członka zespołu. To lepsza organizacja pracy i większa szansa na uniknięcie groźnych sytuacji. We dwójkę jesteśmy bardziej narażeni, w trójkę już łatwiej się zabezpieczyć. Kolejnym elementem proponowanych zmian, który moim zdaniem jest niezwykle ważny i który może korzystnie wpłynąć na polepszenie warunków pracy ratowników medycznych, to są podwyżki.

Kamizelki nożoodporne – realna ochrona czy "gaszenie pożaru"?

Co Pan sądzi o pomyśle wprowadzenia kamizelek nożoodpornych dla ratowników?

To może być dobre rozwiązanie, ale tylko jeśli będzie przemyślane. Czy każdy ratownik dostanie indywidualnie dobraną kamizelkę, czy będzie jedna na zespół? Każdy ratownik może nosić inny rozmiar, być innej postury. Czy w praktyce będziemy je nosić w każdej sytuacji, czy tylko zakładać w sytuacji, która może być potencjalnie niebezpieczna? Bardziej jest to chwytliwe pod kątem uspokojenia opinii publicznej, bo to takie gaszenie pożarów, a jak to faktycznie wyjdzie? Z praktycznego punktu widzenia, na ten moment, bez ustalenia konkretów, to ja tego nie widzę.

Reklama

Czy ratownicy powinni mieć gaz pieprzowy?

A może zamiast kamizelek lub dodatkowo lepiej wyposażyć ratowników w gaz pieprzowy?

Gaz pieprzowy to narzędzie, które można łatwo przechowywać i używać w sytuacji zagrożenia, ale znowu – jeśli coś takiego wprowadzimy, to ratownicy muszą być przeszkoleni, jak i kiedy go używać. Bo to nie jest tak, że każdy z automatu będzie wiedział, jak to zrobić dobrze i bezpiecznie.

Samoobrona raz na pięć lat to absurd?

Szkolenia z samoobrony i deeskalacji dla ratowników raz na pięć lat. Czy to wystarczy?

Na pewno wprowadzenie szkoleń to dobre rozwiązanie, tylko czy ta częstotliwość raz na 5 lat jest wystarczająca? Jakąkolwiek czynność, jeśli wykonujesz raz na pięć lat, to tak naprawdę jej nie wykonujesz. Samoobrona to umiejętność, którą trzeba regularnie ćwiczyć, żeby miała sens. Poza tym szkolenie - szkoleniu nierówne – jeśli ma to być godzina teorii i parę ruchów na macie, to szkoda na to pieniędzy. Lepiej już te środki przeznaczyć na porządne przygotowanie, a nie na “odfajkowanie” szkolenia raz na kilka lat - komentuje Łukasz Sikora.

Reklama

Jakie techniki samoobrony warto, aby znał każdy ratownik?

Przede wszystkim zaczynamy od technik niwelowania ryzyka wystąpienia potrzeby użycia jakichkolwiek dalszych działań czyli deeskalacji, napięcia trudnej sytuacji. W sytuacji, gdy życie ratownika jest zagrożone, można próbować zastosować różne metody w zależności od świadomości sytuacyjnej, od tła taktycznego, gdzie dany scenariusz się wydarza, czy to jest mieszkanie, klatka schodowa, karetka. 

Należy przede wszystkim pamiętać, że kluczowym celem jest unikanie bezpośredniego kontaktu fizycznego z agresorem. Jeśli jednak dojdzie do takiej sytuacji, ratownik ma do dyspozycji różne środki – zarówno przyrządowe, jak i te wynikające z jego przygotowania fizycznego, psychicznego oraz doświadczenia w zakresie samoobrony. Łukasz Sikora podkreśla również ogromne znaczenie pracy zespołowej oraz efektywności powiększonych zespołów w takich sytuacjach.

Reklama

Niejednokrotnie jeśli będzie nas więcej, to przeciwnik nie będzie podejmował ataku. Jeśli już dochodzi do ataku fizycznego, to należy jak najszybciej zrobić wszystko, aby zniechęcić agresora do dalszego działania. Podstawowymi technikami samoobrony są, np. uderzenia w witalne części ciała, czyli krocze, krtań, oczy, czy różnego rodzaju dźwignie i jak najszybsze przerwanie kontaktu i nabranie dystansu i ucieczka. Bo ratownik nie ma za zadanie pacyfikować agresora, tylko ma jak najszybciej przerwać kontakt z przeciwnikiem i udać się w bezpieczne miejsce, czy to zamknąć się w karetce.

Dodatkowo warto, aby ratownicy przeszli szkolenia z obrony przed atakami nożem oraz stosowania improwizowanych środków ochrony, takich jak np. wykorzystanie torby medycznej, czy innych dostępnych środków do blokowania ciosów. Regularne ćwiczenia z zakresu samoobrony i reagowania w sytuacjach zagrożenia mogą znacząco zwiększyć bezpieczeństwo zespołów medycznych w terenie.

Reklama

Wyższe kary dla agresorów – czy to coś zmieni?

Zapowiedziane zostało także zaostrzenie kar za atak na ratownika. Czy to dobry kierunek?

Tak, to jest potrzebne. Musi być jasny przekaz, że atak na ratownika medycznego, czy w ogóle na medyka, to poważne przestępstwo, a nie coś, co można bagatelizować. Kluczowe jest jednak, żeby oprócz kar szła w parze edukacja społeczna – ludzie muszą zrozumieć, kim jesteśmy i po co tam jesteśmy - mówi Łukasz Sikora.

Co jeszcze mogłoby pomóc ratownikom medycznym?

Z rzeczy zaproponowanych w projekcie ustawy, które mogą korzystnie wpłynąć na polepszenie warunków pracy przede wszystkim lepsza organizacja systemu. Większe zespoły, lepiej przemyślane wydatki na ochronę zdrowia, a nie doraźne 'gaszenie pożarów'. I wreszcie świadomość, że ratownik to nie tylko ktoś, kto ratuje życie i zdrowie swoich pacjentów udzielając czynności ratunkowych, ale też człowiek, który ma prawo do bezpieczeństwa w pracy - podsumowuje Łukasz Sikora.

Reklama

Systemowe zmiany, szkolenia i odpowiednie wyposażenie mogą realnie wpłynąć na poprawę warunków pracy zespołów ratowniczych. Jak podkreśla Łukasz Sikora, kluczowe jest nie tylko doprecyzowanie nowych regulacji, ale także budowanie świadomości społecznej i kształcenie ratowników w zakresie samoobrony, deeskalacji konfliktów oraz komunikacji z pacjentami. W zawodzie, gdzie sekundy decydują o życiu, nie można pozwolić sobie na brak przygotowania – zarówno medycznego, jak i psychologicznego.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/02/2025 12:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości