Reklama

Ratownicy medyczni na skraju? Apel o systemowe wsparcie psychologiczne

W którymś momencie pojawia się sięganie po alkohol, jako próba ucieczki przed tą traumą, którą przynosimy z pracy, pojawiają się problemy w kontakcie z rodziną, brak wspólnego języka, brak cierpliwości, czy czasu, żeby rozmawiać, no bo „co Ty masz mi do powiedzenia, jak dzisiaj na moich rękach człowiek umarł” (...) Przychodzi moment, kiedy jesteśmy naprawdę już bezradni i kiedy tej pomocy potrzebujemy, a jeśli jej nie dostaniemy, to za chwilę nas w tym systemie nie będzie - mówi prof. Robert Gałązkowski, szef Mobilnej Grupy Medycznej Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Codzienne dramaty, styczność ze śmiercią i nieustanny stres – oto rzeczywistość ratowników medycznych. Wciąż jednak brakuje systemowych rozwiązań, które zapewniłyby im odpowiednie wsparcie psychologiczne.

Jak wygląda praca ratowników medycznych?

Wyobraźmy sobie scenę: ratownik medyczny ląduje na miejscu wypadku, gdzie walczył o życie potrąconego dziecka, podczas gdy obok cierpią jego rodzice. Dr Marcin Podgórski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który udzielał pomocy w tym zdarzeniu, przyznaje, że mimo ogromnego doświadczenia, to emocje, które się w takich chwilach czuje, szczególnie gdy pacjenta nie udaje się uratować, są ogromnie przytłaczające. 

Reklama

Ten obraz tej rodziny, która przeżywała potężną tragedię i kryzys, wywołały u mnie też taką refleksję nad tym, czy można zrobić coś więcej. Zadzwoniłem wtedy do naszej pani psychoterapeutki zapytać, co możemy jeszcze zrobić - wspomina dr Podgórski.

Wspomniana rodzina otrzymała wsparcie właśnie dzięki zaangażowaniu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, jednak takich sytuacji jest znacznie więcej, a rozwiązań systemowych wciąż brakuje. Tym, co okazuje się kluczowe jest natychmiastowa pomoc psychologiczna – zarówno dla pacjentów, jak i dla samych ratowników. W Stanach Zjednoczonych, praca psychologów wspierających medyków jest standardem. Tymczasem w Polsce system ten nie istnieje.

Reklama

Prof. Gałązkowski przypomina o badaniach przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych (w latach 80-tych), które jasno pokazują, że nieudzielenie odpowiedniego wsparcia psychologicznego w perspektywie kilku, kilkunastu lat może prowadzić do eskalacji trudności – począwszy od sięgania po alkohol, poprzez konflikty rodzinne, aż po poważne uzależnienia, dlatego w USA system wsparcia psychologicznego dla ratowników jest rozbudowany i działa sprawniej.

Reklama

W którymś momencie pojawia się sięganie po alkohol, jako próba ucieczki przed tą traumą, którą przynosimy z pracy, pojawiają się problemy w kontakcie z rodziną, brak wspólnego języka, brak cierpliwości, czy czasu, żeby rozmawiać, no bo „co Ty masz mi do powiedzenia, jak dzisiaj na moich rękach człowiek umarł”. Później się pojawiają narkotyki, hazard, rozbite małżeństwa, i to są też koszty funkcjonowania w systemie ratownictwa medycznego - alarmuje prof. Gałązkowski

Brak wniosków po pandemii – system pozostawia ratowników samych sobie

Pandemia COVID-19 uwypukliła niewydolność systemu ochrony zdrowia także w zakresie wsparcia psychologicznego dla pracowników medycznych. 

Reklama

To były dramatyczne miesiące, gdzie każdy z nas radził sobie, jak mógł. To wsparcie psychologiczne, diagnoza psychologiczna, terapia, dalej są elementem elitarnym dla ludzi pracujących w systemie. Cały czas nie ma rozwiązania systemowego, cały czas udajemy, że my sobie z tym problemem poradzimy, bo jesteśmy twardzi, ale wiecie, doskonale co się dzieje w naszych głowach. Wiecie jak to jest jak serce czasami przyspiesza, jak jest takie uczucie niepokoju w środku, bo tak naprawdę zostałem sam i nie wiem, co z tym zrobić - przyznaje prof. Gałązkowski. 

Mimo licznych apeli i debat, nie wyciągnięto z tego doświadczenia odpowiednich wniosków. Wiele osób pracujących w ochronie zdrowia zostało  pozostawionych samym sobie, bez możliwości wsparcia.

Reklama

Profesor Gałązkowski podkreśla, że wsparcie psychologiczne w zawodach medycznych powinno być powszechnie dostępne, a nie traktowane jako „usługa elitarna” dla nielicznych. 

Nie jesteśmy ze stali – codzienne obcowanie z chorobą, śmiercią, a czasem i agresją otoczenia, wpływa na nas wszystkich - podsumowuje.

Czas na systemowe zmiany – czy Ministerstwo Zdrowia w końcu usłyszy medyków?

Prof. Gałązkowski apeluje o wprowadzenie systemowych rozwiązań w zakresie wsparcia psychologicznego. Wyraził swoje rozczarowanie, że mimo upływu lat i wielu konferencji, osoby pracujące w systemie ratownictwa medycznego nadal pozostają bez odpowiedniego wsparcia. Podkreślił również, że dostęp do pomocy powinien być zapewniony każdemu, kto na co dzień pracuje w środowisku medycznym.

Reklama

Każda śmierć, każde obcowanie z ciężką chorobą, z tymi emocjami, które są u pacjentów, które występują u rodzin pacjentów, to nie jest tak, że jesteśmy ze skały, jesteśmy z marmuru i nie przyjmujemy tego, nie reagujemy na to. Każdy z nas to przyjmuje, jeden lepiej, drugi gorzej, próbujemy sobie z tym radzić, ale przychodzi moment, kiedy jesteśmy naprawdę już bezradni i kiedy tej pomocy potrzebujemy, bo jeśli jej nie dostaniemy, to za chwilę nas w tym systemie nie będzie

 - podsumowuje prof. Gałązkowski i dodaje:

Reklama

Ja mam żal o to, że cały czas nie pochylamy się poważnie nad formą wsparcia dla ludzi systemu ratownictwa medycznego, dla ludzi systemu ochrony zdrowia. Jeśli człowiek, jest “czyszczony z problemów”, że tak powiem, to jest człowiekiem, który potrafi się uśmiechać, a człowiek, który brnie w problemy, który nie potrafi sobie poradzić z tą traumą, którą ma sobie, staje się zamknięty i często nieprzyjemny. To są zdarzenia przyczynowo-skutkowe. I ludzie, którzy podają przykłady z innych systemów ochrony zdrowia, że tam lekarz, pielęgniarka,ratownik jest uśmiechnięty, musi wiedzieć, że tam cały zespół psychologów pracuje na tym, żeby tych medyków na bieżąco “czyścić” z trudności, z którymi się mierzą.

Profesor Gałązkowski nawiązuje do systemu, który funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych. 

Reklama

Będąc na stażu w Nowym Jorku, zobaczyliśmy z Marcinem karetkę powracającą z nieudanej reanimacji noworodka. Medycy byli na trzy godziny wyłączeni i nad nimi pracowali psycholodzy. To było przerobienie tego, co przed chwilą przeżyli. Oni w tym dniu już nie zostali dopuszczeni do pracy w karetce, bo istniało ryzyko, że w pewnym momencie się pogubią, zrobią coś nie tak, a w ogóle to poszli do domu “zaopatrzeni”, żeby odpoczęli po tym wszystkim, żeby do siebie doszli. To jest to, do czego powinniśmy zmierzać,  to jest to o co powinniśmy walczyć i to jest to, o czym powinniśmy mówić i co powinniśmy  nagłaśniać 

- mówił prof. Gałązkowski i zaapelował do zebranych ratowników medycznych oraz przedstawicieli mediów: 

Reklama

Idźcie i głoście, że domagamy się takiego systemu, chcemy żeby nam ktoś pomógł, bo trzeba wołać o pomoc, bo jak nie wołamy, to znaczy, że jest źle.

Bez systemu wsparcia psychologicznego, medycy są narażeni m.in. na ryzyko wypalenia, które prędzej czy później może doprowadzić do braku kadr w systemie ochrony zdrowia. Warto wsłuchać się w głos ratowników medycznych, to apel, który może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa nas wszystkich.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości