Personel medyczny nie może odmówić pomocy uchodźcy tylko dlatego, że nie zna języka ukraińskiego. Grozi za to kara nakładana przez Rzecznika Praw Pacjenta. Placówka medyczna ma jednak doprowadzić do tego aby zgoda na leczenie była wyrażona przez Ukraińca świadomie.
Do jednej z warszawskich przychodni rodzinnych zgłaszali się w marcu uchodźcy z Ukrainy. Przychodzili, tłumaczyli jakie mają problemy, ale ani panie z recepcji, ani pielęgniarki ani także lekarz nie rozumieli ich. Bariera językowa okazała się dla niektórych nie do przeskoczenia
- Nas nikt nie uczył języka ukraińskiego. Dlatego my niektórych z tych pacjentów odsyłamy od nas i doradzamy, aby poszukali innej przychodni, w której ktoś z personelu będzie mówił w ich języku - mówi anonimowo pielęgniarka z tej przychodni oburzając się, że pacjenci z Ukrainy są roszczeniowi.
Nieznajomość języka nie usprawiedliwia
Pojawia się jednak pytanie, czy to klient jest roszczeniowy przybywając nierzadko ze stresem pourazowym do Polski, nie umiejąc się często poruszać w nowej rzeczywistości czy też przychodnia nie umie udzielić należytej pomocy? Zgodnie bowiem z ustawą z 12 marca b.r. pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym trwającym na terenie tego państwa, obywatel Ukrainy, którego pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny, jest uprawniony do opieki medycznej w Polsce na zasadach i w zakresie, w jakim przysługuje ona osobom objętym obowiązkowym lub dobrowolnym ubezpieczeniem zdrowotnym. Czyli oznacza to, że uchodźca ma na równi z ubezpieczonym w Polsce dostęp do opieki zdrowotnej. Skoro zatem polskiego pacjenta przychodnia może odesłać to czy może ukraińskiego?
- Narodowość lub obywatelstwo nie mogą być przesłankami do przyjmowania pacjentów poza kolejnością lub odsyłania ich. Przychodnia powinna dołożyć należytej staranności do tego aby porozumieć się z ukraińskim obywatelem- wskazuje Kinga Łuszczyńska z biura prasowego Rzecznika Praw Pacjenta.
Na podobne aspekty uwagę zwraca Radosław Tymiński, radca prawny specjalizujący się w prawie medycznym i obronie praw lekarzy
- Zrównanie praw Ukraińców z prawami świadczeniobiorców w polskim systemie ochrony zdrowia powoduje, że na przychodni ciąży obowiązek podjęcia wszelkich możliwych działań w celu udzielenia świadczenia zdrowotnego. Nie może być przyczyną odesłania pacjenta brak umiejętności językowych, ponieważ w takiej sytuacji uprawnienie pacjentów z Ukrainy mogłoby okazać się puste. Oczywiście nie oznacza to, że należy zatrudnić tłumacza. Trzeba jednak podjąć takie działania, które mieszczą się w aktualnych możliwościach przychodni - wskazuje Radosław Tymiński.
Wojewódzki Szpital im. Jana Pawła II w Przemyślu zatrudnił np. tłumaczkę ukraińska, która pomaga personelowi medycznemu w porozumiewaniu się z uchodźcami trafiającymi na SOR. To oczywiście dodatkowy koszt.
Inna sprawa jest taka, że aby personel medyczny mógł podjąć działania medyczne wobec potrzebującego tego pacjenta, ten ostatni musi wyrazić świadomą zgodę na leczenie.
- Z tym placówki medyczne mają problem. Tłumaczą nam to podczas kontroli. Nie rozumieją się z uchodźcami, a zgoda powinna być faktycznie świadomie wyrażona przez pacjenta- dodaje Kinga Łuszczyńska.
System od dawna zasilali Ukraińcy
Zatrudnienie tłumacza może być kosztowne dla placówki, ale być może personel przychodni jest w stanie korzystać z translatora bądź porozumieć się po angielsku. Do lekarza rodzinnego trafiają raczej nie zbyt skomplikowane przypadki.
- To głównie jakieś infekcje, zatrucia pokarmowe. Faktem jest, że Ukraińców już w Polsce i przed wojną sporo było, ściągali tu swoich bliskich jeszcze przed 24 lutego, niektórzy wiedzieli czego się spodziewać. W niektórych przychodniach kadrę już od jakiegoś czasu zasilają Ukraińcy. Ja w swoich przychodniach zatrudniam dwóch - mówi Michał Sutkowski, lekarz rodzinny i prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych.
A Ukraińcy, w ocenie niektórych pielęgniarek czy lekarzy, bywają wymagający, denerwują się, że ktoś ich nie rozumie, bo są w stresie, przywieźli ze sobą urazy psychiczne. Sama emigracja, gdy się nie zna języka danego kraju, nie wie jak poruszać się po urzędach, szpitalach, przychodniach, jest procesem niezwykle stresującym. Na pewno kumuluje się tym bardziej, że to ucieczka przed wojną. A stres towarzyszy emigrantowi nawet gdy wyjeżdża gdzieś, gdzie ma zapewnioną na miejscu pracę i mieszkanie. Sam już jednak zmiana, strach przed nieznanym wywołują lęki i emigrantów ekonomicznych. Dlatego oprócz procedur, warto pamiętać też o zwykłych ludzkich odruchach i tak ważnej w zawodzie medycznym... empatii.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!