Polacy nie wiążą swoich wyborów żywieniowych z wpływem na stan środowiska, ale są skłonni zmienić dietę w trosce o zdrowie – wynika z raportu „Talerz przyszłości” opracowanego przez Interdyscyplinarne Centrum Analiz i Współpracy Żywność dla Przyszłości, zaprezentowanego podczas IV Szczytu Klimatycznego TOGETAIR, który odbywa się w Warszawie.
Interdyscyplinarne Centrum Analiz i Współpracy Żywność dla Przyszłości to platforma badawczo-ekspercka, która łączy wiedzę z dziedziny zdrowia i prawidłowego żywienia z troską o środowisko i bezpieczeństwo żywnościowe.
– Musimy zmieniać naszą dietę, by była ona bardziej bezpieczna dla nas, dla naszego zdrowia i dla środowiska i by było jej wystarczająco. Ale też byśmy nie mieli takiej epidemii otyłości, co jest drugą stroną złego odżywiania się – powiedział dr hab. inż. Zbigniew Karaczun, jeden z członków-założycieli think tanku „Żywność dla Przyszłości”, specjalizujący się w tematyce ochrony środowiska, klimatu, sozologii, polityki ekologicznej.
Wśród założycieli zespołu badawczego są także prof. dr hab. Ewelina Hallmann, zajmująca się naukami rolniczymi, szczególnie w zakresie technologii żywności i żywienia, przede wszystkim żywności ekologicznej oraz Monika Borycka, badaczka trendów, analityczka innowacji i specjalistka w zakresie studiów nad przyszłością. Konsultantką merytoryczną jest dr Katarzyna Wolnicka, ekspertka w zakresie żywności i żywienia.
To co jemy warunkuje nasze zdrowie
Raport „Talerz przyszłości” obrazuje wpływ obecnych i przyszłych wyborów żywieniowych, jakie każdego dnia dokonują konsumenci, na ich zdrowie i kondycję planety.
- Jak pokazuje raport nawyki żywieniowe Polaków znacząco odbiegają od aktualnych krajowych zaleceń zdrowego żywienia oraz założeń korzystnej dla zdrowia i środowiska diety planetarnej. Poziom świadomości i chęć zmian w tym zakresie również nie napawają optymizmem – komentuje wyniki raportu dr Katarzyna Wolnicka.
Zmiany w polskiej diecie są konieczne, co naukowcy zgodnie podkreślają, gdyż z nieprawidłową dietą wiąże się m.in. ryzyko chorób układu krążenia, cukrzycy typu 2, niektórych nowotworów oraz otyłości. Szacuje się, że jeśli utrzymają się obecne trendy, do 2035 r. 51% światowej populacji (czyli ponad 4 miliardy ludzi) będzie żyć z nadwagą lub otyłością, a 1 na 4 osoby (prawie 2 miliardy) będzie miała otyłość. Niestety Polska plasuje się w czołówce krajów, w których dynamika przyrostu masy ciała jest wysoka. Szacuje się, że na nadciśnienie tętnicze choruje blisko 10 milionów dorosłych Polaków – prawie 1/3 dorosłej populacji naszego kraju. Na cukrzycę typu 2 cierpi ok. 3 miliony dorosłych. Najczęstszą przyczyną śmiertelności w Polsce są choroby układu krążenia i nowotwory.
Co nas motywuje do zmiany diety?
Głównym motywatorem do wprowadzenia zmian w diecie jest troska o zdrowie. Taki powód podaje 56% dorosłych respondentów. Na drugim miejscu są uwarunkowania ekonomiczne – konieczność zmniejszenia wydatków (45%), a na trzecim dostępność produktów (30%). Troskę o środowisko wskazuje 22% respondentów.
Jaki sposób żywienia polecają specjaliści?
Rekomendowana zgodnie przez ekspertów dieta planetarna jest dietą fleksitariańską. Zakłada zmniejszenie o połowę spożycia czerwonego mięsa i cukru oraz podwojenie spożycia owoców, warzyw i nasion roślin strączkowych. Zastosowanie tej diety może zapobiec nawet 11,6 miliona przedwczesnych zgonów na świecie, gdyż zmniejsza ryzyko chorób, m.in. dietozależnych, przynosząc jednocześnie korzyści dla planety.
– Warto zwracać także uwagę na źródła produktów wykorzystywanych w przetwórstwie spożywczym. Powinniśmy wybierać te lokalne, sezonowe, pochodzące np. z gospodarstw regeneratywnych czy ekologicznych, m.in. dlatego, że ich produkcja nie wpływa negatywnie na stan środowiska – dodaje prof. Ewelina Hallmann.
- Aby nasza dieta przyszłości była dla nas dobra i utrzymywała nas w zdrowiu musi być różnorodna. Powinniśmy jeść więcej owoców i warzyw, szczególnie zielonych. O tym mówi się od lat, ale nadal za mało. Skupiamy się na mięsie jako tym dobru luksusowym, który 30 lat temu był towarem deficytowym i zakodowaliśmy sobie, że niemal każdy posiłek musi być z tym składnikiem. Po latach deficytów, zachłysnęliśmy się obfitością i to się odbiło na nas zdrowotnie. Mamy problem z otyłością, mamy wzrost zachorowań na cukrzycę, na choroby dietozależne. Odbiło się też na większej degradacji środowiska. Teraz naszym zadaniem jest edukować, jakie konsekwencje ma nadmierna konsumpcja mięsa, słodyczy, cukru i białych mocno przetworzonych produktów zbożowych. Dla naszego zdrowia - mówi prof. Ewelina Hallmann.
Owady jadalne i mięso z laboratorium są nieuniknione
Zdaniem naukowców prędzej czy później będziemy musieli zacząć pozyskiwać białko z innego źródła niż mięso zwierząt hodowlanych. Jak bumerang wraca więc kwestia tzw. mięsa komórkowego oraz owadów jadalnych, ale także pozyskiwania białka z roślin i popularyzacji spożywania warzyw strączkowych. Mięso komórkowe na poziomie deklaracji ma więcej zwolenników wśród młodych osób, natomiast owady wciąż spotykają się z oporem w społecznym odbiorze.
- Musimy przestać mówić o robakach, a zacząć mówić o owadach jadalnych. Od razu to brzmi inaczej i ma inne konotacje. Trzeba też powoli i stopniowo edukować konsumentów, że jest to bezpieczne źródło białka. Pamiętajmy, że my już jemy substancje, pochodzące od owadów, np. koszenila jest substancją, służącą do barwienia produktów na różowo lub czerwono. Jest stosowana od lat - mówi prof. Hallmann.
Reklama
- Czasem ktoś mi zarzuca, że ludzie nie mają soków trawiennych do trawienia tego typu białka. Wtedy odpowiadam, że taki człowiek ma dwóję z biochemii, ponieważ wszyscy trawimy białko w ten sam sposób. Musimy znaleźć nowe źródła białka, zarówno roślinnego, jak i zwierzęcego. Żywność z laboratorium prędzej czy później pojawi się na naszych stołach. Dlatego lepiej, by niekompetentne osoby nie mówiły o żywności, bo nic dobrego nie wnoszą – konkluduje prof. Hallmann.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze