Kolejny raz w Światowy Dzień Łuszczycy, prof. Joanna Narbutt Konsultant Krajowa w dziedzinie dermatologii i wenerologii zorganizowała spotkanie, które ma na celu podsumowanie ostatniego roku zmian w obrębie leczenia łuszczycy, kształtu programów lekowych oraz zwrócenie uwagi na potrzeby pacjentów z łuszczycą czy ŁZS. Co się zmieniło? Co idzie w dobrą stronę, a co nadal przysparza problemów?
Spotkanie z okazji Światowego Dnia Łuszczycy było okazją do wspólnego dermatologów i reumatologów omówienia aktualnej sytuacji chorych, którzy borykają się z łuszczycą lub jej następstwami jak łuszczycowe zapalenie stawów.
Dr hab. Witold Owczarek, profesor Wojskowego Instytutu Medycznego zwrócił uwagę na niebywały sukces ubiegłego roku - wzrost liczby osób leczonych w ramach programu, jednocześnie zwracając uwagę na konieczność uproszczenia niektórych zapisów tego programu.
Eksperci zwrócili uwagę na niemalże kompleksowe portfolio dostępnych terapii przeciwko łuszczycy, szeroki dostęp do leczenia biologicznego, które w leczeniu łuszczycy jest najskuteczniejsze i najlepiej sprawdza się w leczeniu najcięższych postaci tej choroby.
Prof. Joanna Narbutt podkreśliła wagę ograniczenia czasu leczenia chorych na łuszczycę do 96 tygodni.
Jest to ograniczenie, które dotyczy dermatologów i ich pacjentów. Zostało ono zniesione np. w reumatologii i w łuszczycowym zapaleniu stawów. My natomiast wciąż się z tym spotykamy. To jest blokada administracyjna niezrozumiała dla lekarzy i nieakceptowalna dla pacjentów. Jest to pewnego rodzaju stygmatyzowanie chorych na łuszczycę przez Ministerstwo Zdrowia.
Przerwanie po upływie 96 tygodni pacjentowi z łuszczycą skutecznego leczenia, który ma już praktycznie czystą skórę, do czasu kiedy ponownie dojdzie do pogorszenia i nasilenia objawów niczemu dobremu nie służy.
Dla chorych to jest koszmar. Uzyskał kontrolę nad chorobą, kontrolę nad własnym życiem, zaczął robić plany życiowe, żyć w komforcie i nagle zaczyna ze strachem czekać na wyrzucenie z programu - prof. Joanna Narbutt
To co uprzykrza życie pacjentom z łuszczycą, nie dotyczy pacjentów z ŁZS (łuszczycowym zapaleniem stawów) co potwierdził prof. Włodzimierz Samborski, prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego. Podkreślił on, że nigdzie na świecie na ma problemów ograniczeniem leczenia biologicznego dla chorych na łuszczycę do jakiegoś wyznaczonego czasu. To co istotne, w Polsce nie dotyczy to ograniczenie pacjentów z chorobami reumatologicznymi, w tym z łuszczycowym zapaleniem stawów.
Tu rodzi się pytanie, czy lepiej pacjentowi iść do dermatologa czy reumatologa – nie powinno to tak wyglądać.
Łuszczyca, jako choroba ogólnoustrojowa dotyczy nie tylko skóry, lecz obciąża też inne narządy – może zaatakować stawy i doprowadzić do rozwoju łuszczycowego zapalenia stawów (ŁZS). Skuteczność leczenia łuszczycy, przekłada się w dużym stopniu na ŁZS i to, na co zwrócili uwagę obecni eksperci ze strony reumatologów, to dostępność do nowoczesnych leków biologicznych - Inhibitorów interleukiny 23 (IL-23) dla chorych na ŁZS, dotychczas te leki są dostępne dla chorych na łuszczycę, dla potwierdzonego ŁZS i reumatologicznej ścieżki terapeutycznej – niestety nie.
Jak wskazała prof. Brygida Kwiatkowska, Konsultant Krajowa w dziedzinie reumatologii, jest to potrzeba dla pacjentów na już, na dziś. Leczenie skuteczne, hamujące rozwój choroby i pozwalające pomóc znacznej części pacjentów z ŁZS w sposób szybki i trwały.
To co eksperci zgodnie potwierdzali - szeroka dostępność do nowoczesnych, skutecznych leków. Bez administracyjnych ograniczneń – daje możliwość budowania indywidualnej ścieżki terapeutycznej i wspominanej indywidualizacji leczenia.
Pomaga zbudować kolejne linie leczenia, czy płynnej zmiany i doboru najbardziej efektywnej terapii dla danego pacjenta. Takie możliwości mają wpływ na opanowanie w skuteczny sposób chorób o podłożu immunologicznym – łuszczycy czy ŁZS.
/mch
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sama mam IL-23 plus dodatkowo przy moich problemach z plamami, swedzeniem i łuskami używam na skalp Psorisel a co ciała krem konopny z Cutis E. Obie marki mają produkty na wysokim poziomie!
Sa cudowne masci, ktore doslownie lecza. Moj lekarz mi je przepisywal, ale niestety juz nie przyjmuje z racji wieku (ponad 80 lat) i po udarze. Stracilam wiec madrego lekarza... Ale w skladzie tych masci, ktore mi przepisywal, byl olej konopny, ale nie tloczony na zimno z nasion, tylko z ekstrakcji kwiatow. Kupuje takie masci w Konopnej Farmacji Poznan i one mi pomagaja w 60%, gdy mam wysypke juz w pierwszych 3 dniach. Najlepsza jest masc konopna dr Retter 24% ale sprawdza sie tylko ta z hologramem na opakowaniu oryginalna receptura Do tego olej rycynowy bez trujacego heksanu - zawsze ten lekarz kazal mi na to zwracac uwage. Kapiele w soli z Morza Martwego - moja ulubiona sol to z olejem konopnym firmy Palacio. Suplementy diety, jak witamina D3, do tego MSM i Zhenlu San.
Sama mam IL-23 plus dodatkowo przy moich problemach z plamami, swedzeniem i łuskami używam na skalp Psorisel a co ciała krem konopny z Cutis E. Obie marki mają produkty na wysokim poziomie!
Sa cudowne masci, ktore doslownie lecza. Moj lekarz mi je przepisywal, ale niestety juz nie przyjmuje z racji wieku (ponad 80 lat) i po udarze. Stracilam wiec madrego lekarza... Ale w skladzie tych masci, ktore mi przepisywal, byl olej konopny, ale nie tloczony na zimno z nasion, tylko z ekstrakcji kwiatow. Kupuje takie masci w Konopnej Farmacji Poznan i one mi pomagaja w 60%, gdy mam wysypke juz w pierwszych 3 dniach. Najlepsza jest masc konopna dr Retter 24% ale sprawdza sie tylko ta z hologramem na opakowaniu oryginalna receptura Do tego olej rycynowy bez trujacego heksanu - zawsze ten lekarz kazal mi na to zwracac uwage. Kapiele w soli z Morza Martwego - moja ulubiona sol to z olejem konopnym firmy Palacio. Suplementy diety, jak witamina D3, do tego MSM i Zhenlu San.