Czy rząd prowadzi Polskę w stronę prywatyzacji publicznego systemu zdrowia? Tak twierdzą posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy chcieli, by Sejm wyraził stanowczy sprzeciw wobec rzekomych działań gabinetu Donalda Tuska w tym kierunku. Ich projekt uchwały został jednak odrzucony przez sejmową Komisję Zdrowia. Decyzję poparło 15 posłów, 9 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Jak podkreśliła przewodnicząca Komisji Zdrowia Marta Golbik (KO), Koalicja Obywatelska sama byłaby gotowa poprzeć sprzeciw wobec prywatyzacji służby zdrowia – gdyby projekt PiS rzeczywiście tego dotyczył.
– Ta uchwała jest oparta na kłamstwach – stwierdziła jednoznacznie.
Z kolei była minister zdrowia Katarzyna Sójka (PiS) przekonywała, że projekt wyraża „głęboki niepokój” związany z polityką rządu, która – jej zdaniem – skutkuje ograniczaniem dostępu do świadczeń medycznych. Szczególną uwagę zwróciła na planowane obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, co według niej zagraża stabilności finansowej NFZ.
Podobne argumenty podnosił Patryk Wicher (PiS), który ostrzegał, że wskutek niedofinansowania coraz częściej prywatne firmy przejmują prowadzenie oddziałów w publicznych szpitalach.
– Formalnie to nadal kontrakt publiczny, ale de facto oddział prowadzi prywatny podmiot – zauważył.
Do debaty włączyła się również Marcelina Zawisza (Razem), która choć nie poparła narracji PiS, również ostrzegła przed powolnym demontażem systemu publicznego. Jej zdaniem mechanizm jest prosty: najpierw skrajne niedofinansowanie, potem społeczne przyzwolenie na prywatyzację, a na końcu – podnoszenie kosztów i ograniczanie dostępności przez prywatnych usługodawców.
– Prywatyzacja systemu nie zawsze odbywa się przez ustawę. Często dokonuje się po cichu, z pełnym społecznym przyzwoleniem, gdy publiczny system przestaje działać – mówiła Zawisza. Dodała jednak, że nie poprze uchwały PiS, dopóki nie zostanie z niej usunięty zapis dotyczący odebrania świadczenia 800+ dzieciom obywateli Ukrainy niepracujących w Polsce. – Mówimy o sierotach i dzieciach pod opieką dziadków – zaznaczyła.
Strona rządowa odpiera zarzuty. Wiceminister zdrowia Marek Kos zapewnił, że obowiązuje ustawowa ścieżka wzrostu nakładów na ochronę zdrowia, które w 2027 roku mają osiągnąć co najmniej 7% PKB. Już teraz – jak podkreślił – dotacja podmiotowa dla NFZ została podwojona i wynosi ponad 23 mld zł. Kos zaznaczył, że Ministerstwo Zdrowia ma do dyspozycji dodatkowe instrumenty wspierające Fundusz.
W projekcie uchwały PiS zarzuca rządowi doprowadzenie do „głębokiego kryzysu” w służbie zdrowia, wskazując m.in. na brak finansowania nadwykonań, odwoływanie zabiegów i ograniczenie dostępności do świadczeń. Zgodnie z jego treścią, działania te mogą prowadzić do likwidacji powszechnego i bezpłatnego systemu ochrony zdrowia.
Posłowie PiS wzywali rząd do m.in.:
zapewnienia pełnego finansowania publicznej ochrony zdrowia,
przesunięcia środków z Telewizji Polskiej (w likwidacji) i świadczenia 800+ dla niepracujących obywateli Ukrainy,
przedstawienia kompleksowego planu naprawczego dla systemu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nagle prywatyzacja stala się czymś zlym. Zatem trzeba znacjonalizować prywatne gabinety lekarskie, rehabilitacyjne, prywatne kliniki. Wlaścicielom należy wypłacić odszkodowania. Tylko publiczna służba zdrowia. Nie możemy dopuścić żeby ktoś zarabiał na zdrowiu. Chyba że na kontrakcie w publicznym szpitalu.
Nagle prywatyzacja stala się czymś zlym. Zatem trzeba znacjonalizować prywatne gabinety lekarskie, rehabilitacyjne, prywatne kliniki. Wlaścicielom należy wypłacić odszkodowania. Tylko publiczna służba zdrowia. Nie możemy dopuścić żeby ktoś zarabiał na zdrowiu. Chyba że na kontrakcie w publicznym szpitalu.