W Polsce średnio co czterdzieści minut kolejna osoba dowiaduje się, że choruje na nowotwór krwi. O swojej diagnozie nowotworu złośliwego szpiku kostnego dowiedziałem się w 2014 roku. To była trudna chwila zarówno dla mnie jak i dla moich bliskich – mówi doktor Krzysztof Sobkowiak, urolog i androlog kliniczny.
Anna Ginał: Jak lekarz patrzy na swoje wyniki?
Krzysztof Sobkowiak: Początkowo choroba nie dawała żadnych objawów klinicznych. Zaniepokoiły mnie jednak wyniki badań okresowych, więc zgłosiłem się do lekarza hematologa. Moje obawy wynikały również z tego, że w 2012 roku z powodu białaczki zmarł mój ojciec. Nie przypuszczałem wtedy, że sam jestem chory. Czułem się zdrowy, intensywnie uprawiałem sport, a moja żona była w ciąży. Diagnostyka hematologiczna miała mnie upewnić, że jestem zdrowy. Niestety, okazało się inaczej. Przekazanie złych wieści jest zawsze trudne, zarówno dla pacjenta, jak i dla lekarza. Ponieważ jestem lekarzem specjalistą, urologiem pracującym w Oddziale Urologii i Onkologii Urologicznej w Pile, wielokrotnie prowadziłem takie rozmowy z moimi pacjentami.
AG: Lekarze też chorują. Niby to oczywiste, ale mamy przecież do czynienia z obrazem lekarza, który nieustannie niesie pomoc, a sam tej pomocy nie potrzebuje, jest "na posterunku", gotowy do działania.
To prawda, że lekarze także chorują i potrzebują wsparcia, opieki medycznej. Moje doświadczenie uczy mnie, że ważne jest, aby nie ignorować własnego zdrowia. Regularne badania okresowe, zdrowy tryb życia są niezbędnymi elementami fundamentalnej troski o własne zdrowie i życie. Lekarze bardzo ciężko pracują, poświęcając swój czas dla pacjentów w szpitalach, w poradniach, dyżurując w dzień i w nocy, w dni powszednie i w święta. Musimy jednak pamiętać, że równie istotne jest dbanie o własne zdrowie. Moje przesłanie dla innych medyków, którzy zmagają się z poważną chorobą, to nie bójcie się prosić o pomoc, zarówno w aspekcie medycznym, jak i emocjonalnym.
AG: Wrócił Pan właśnie do przyjmowania pacjentów. Czy są sprawy, do których podchodzi Pan dzisiaj inaczej?
Powrót do pracy po transplantacji szpiku kostnego był dla mnie wyjątkowym momentem. Czekałem na to aż czternaście miesięcy. Od początku miałem silną motywację do powrotu do zdrowia. Żona i córka dawały mi siłę do walki o zdrowie i życie. Cały czas byłem pewien, że proces mojego leczenia zakończy się sukcesem. Jestem teraz bardziej świadomy zdrowia, zarówno swojego, jak i pacjentów. Rozumiem teraz, jak istotne jest wsparcie i zrozumienie w procesie leczenia. Dzięki własnym doświadczeniom jestem bardziej empatycznym lekarzem. Mogę bardziej efektywnie wspierać pacjentów w ich trudnej drodze do zdrowia. Moje doświadczenie jako pacjenta i jako lekarza pozwala mi lepiej komunikować się z osobami chorującymi. Pomagam im zrozumieć i podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące swojego leczenia. Cały proces sprawił, że bardziej doceniam życie i zdrowie.
AG: Stał się Pan również bardziej aktywny w sieci. Jest w tym konkrety cel?
Od czterech lat prowadzę kanał na YouTube „UroPortal Krzysztof Sobkowiak urolog”, na którym umieszczam treści edukacyjne dla pacjentów urologicznych oraz namawiam do badań profilaktycznych. Przygotowałem również dwa filmy na temat rejestracji potencjalnych dawców komórek macierzystych do transplantacji szpiku. Jeden z filmów powstał we współpracy z Przemysławem Skowronem, dziennikarzem radia RMF FM. Współpracuję z Fundacją DKMS. Mam nadzieję, że dzięki mojemu przykładowi kolejne osoby zarejestrują się w bazie potencjalnych dawców szpiku. W ten sposób kolejni pacjenci uzyskają szansę na zdrowie i dalsze życie.
Rozmawiała Anna Ginał
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze