Komisja Zdrowia w pierwszym czytaniu poparła rządowy projekt, który „przywraca” zakaz sprzedaży napojów energetyzujących osobom poniżej 18. roku życia i uszczelnia wymogi oznakowania. Dyskusję szybko zdominowały dwa wątki: jak egzekwować przepisy poza murami szkoły oraz co zrobić z narastającą falą wypalenia i agresji wobec personelu medycznego. Wrócił też temat alkoholizacji, zamykanych izb wytrzeźwień i bezpieczeństwa na SOR-ach.
Nowelizację, po unijnej notyfikacji i upływie okresu „standstill” (wstrzymania krajowych prac do czasu zakończenia konsultacji), uzasadniało Ministerstwo Zdrowia. Projekt ponownie wprowadza zakaz sprzedaży napojów z kofeiną powyżej 150 mg/l lub z tauryną osobom niepełnoletnim, zakazuje sprzedaży w szkołach i przez automaty oraz nakazuje wyraźne oznakowanie produktu jako „napój energetyczny/energetyzujący”.
Z sali płynęły pytania, co dalej: czy resort rozważy ostrzeżenia graficzne jak na wyrobach tytoniowych, jak rynek poradzi sobie z wymianą etykiet i jak informować rodziców oraz sprzedawców? Głos Ministerstwa doprecyzowała dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego, Anna Baumann-Popczyk, podkreślając fundament regulacji: obowiązek czytelnego, trwałego oznakowania i zakaz sprzedaży nieletnim.
Pojawił się też wątek szkoły i realnej egzekucji. Jak zareagować, gdy uczeń ma już „energetyk” w ręku? Przedstawicielka resortu Anna Baumann-Popczyk studziła oczekiwania:
Nauczyciel sprawuje opiekę na terenie szkoły powinien zwrócić uwagę, że uczeń nie powinien tego napoju spożywać. Na razie chcemy zobaczyć efekt wejścia przepisów w życie.
Część posłów apelowała, by nie zatrzymywać się na „technicznym” przeniesieniu przepisów, tylko pilnować realnego ograniczania dostępności i obchodzenia zakazu przez rówieśników czy dorosłych. Zwracano uwagę, że rozdział karny projektu przewiduje sankcje zamiast politycznej przepychanki potrzeba skutecznej egzekucji. Poseł Wicher akcentował obchodzenie przepisów przez młodych ludzi:
Młodzież wykorzystuje starszych kolegów, którzy im kupują energetyki. Powinna być sankcja za dostarczanie takich napojów nieletnim, analogicznie jak z alkoholem.
Związek Miast Polskich, jak podkreślał Marek Wójcik, poparł rozwiązania, ale apelował o realne wdrożenie:
Potrzebna jest kampania informacyjna i mechanizmy kontroli, by handel rozumiał, że sprzedaż nieletnim nie ujdzie bezkarnie. Jednostki oświatowe sobie poradzą; problemem będzie egzekwowanie w punktach sprzedaży.
W drugiej części posiedzenia wybrzmiały emocje i konkrety. Resort przypomniał interwencyjne działania z okresu pandemii i potrzebę „projektowania środowiska pracy”, a nie tylko doraźnego łagodzenia skutków. Mariusz Klencki z Ministerstwa Zdrowia mówił o współpracy z policją:
Policja rozpoczęła szkolenia z technik deeskalacyjnych dla pracowników systemu ochrony zdrowia, a ratownicy szkolą policjantów z pierwszej pomocy.
Wskazał też na utrzymywaną linię wsparcia dla pracowników.
Ze strony organizacji społecznych padły twarde liczby i doświadczenia z praktyki. Urszula Szybowicz, prezeska Fundacji „Nie Widać Po Mnie”, mówiła:
W 2023 r. zrealizowaliśmy prawie 8000 konsultacji psychologicznych i psychoterapeutycznych dla medyków i studentów kierunków medycznych. Od października 685 konsultacji w trybie ciągłym, do 18 godzin na dobę. Medycy wolą pomoc spoza własnego szpitala, nie chcą spotykać w gabinecie kogoś, z kim pracują na dyżurze.
Reklama
Grzegorz Wrona z Naczelnej Rady Lekarskiej mówił o szkoleniach z kompetencji miękkich i reagowania na agresję:
Cieszymy się, że organy ścigania szybciej reagują, ale chcielibyśmy zupełnie innych zachowań ze strony pacjentów (...) Twardych danych nie mamy; z naszego doświadczenia niemal 100 proc. takich czynów wiąże się ze środkami psychoaktywnymi.
Z miejsc dla posłów poselskich padały pytania o ciągłość programów wsparcia po COVID-19, o agresję wobec personelu na SOR-ach i w zespołach wyjazdowych, a także o formalny paradoks: „wypalenie zawodowe” nie jest dziś samoistną podstawą do zwolnienia lekarskiego, więc lekarze często sięgają po rozpoznania z kręgu zaburzeń adaptacyjnych lub depresyjnych, co bywa stygmatyzujące i spóźnione.
Dyskusja wielokrotnie wracała do alkoholu. Samorządowcy i posłowie pytali, czy utrzymywanie lekarza w każdej izbie wytrzeźwień jest zasadne i finansowo możliwe, skoro to często „połowa budżetu placówki”. Padała propozycja, by wstępnej oceny stanu (triażu) mógł dokonywać ratownik medyczny lub pielęgniarka z odpowiednimi uprawnieniami, a pacjent w stanie zagrożenia życia trafiał od razu na SOR albo OIT.
Przedstawiciel Związku Miast Polskich prosił o wsparcie windykacji opłat za pobyt oraz o elastyczniejsze modele organizacyjne np. jedną izbę wspólną dla kilku powiatów, współfinansowaną z „korkowego”. Zwracano uwagę, że zamykanie izb wytrzeźwień spycha problem na SOR-y i oddziały psychiatryczne, które nie są przygotowane do monitorowania osób z bardzo wysokim stężeniem alkoholu.
W finale dyskusji Komisja, bez sprzeciwu, przyjęła projekt nowelizacji w całości i wybrała sprawozdawczynię. W części dotyczącej kadr medycznych padła prośba o kontynuację prac i, co ważniejsze, o spojrzenie szerzej niż przez pryzmat wynagrodzeń: organizacja pracy, kompetencje miękkie w kształceniu, systemowe wsparcie psychologiczne, realne bezpieczeństwo personelu oraz uczciwa rozmowa o alkoholu w przestrzeni publicznej.
Resort zapowiedział też, że czeka na wyniki ogólnoeuropejskiego badania WHO/KE wśród lekarzy i pielęgniarek, aby zobaczyć „gdzie jesteśmy na mapie” i jakie rozwiązania mają sens w polskich warunkach.
Jeśli Sejm domknie proces legislacyjny, sprzedawcy, automaty i szkoły dostaną jasny sygnał: napoje z wysoką zawartością kofeiny lub tauryny nie są dla nieletnich. Etykieta ma mówić wprost, bez możliwości „migania się” od odpowiedzialności. Efekt? Na starcie najważniejsze będą informacja i egzekucja.
To rozwiązanie popieramy, ale błagamy o kampanię i kontrole - apelował przedstawiciel samorządu Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
Ta komisja pokazała dwie twarze zdrowia publicznego. Pierwsza techniczna, pełna przypisów o notyfikacji i numeracji artykułów. Druga ludzka: zmęczone pielęgniarki, lekarze uciekający z SOR-ów, ratownicy po szkoleniach z deeskalacji, dyżury na psychiatrii z pacjentami, którzy właściwie powinni być monitorowani gdzie indziej. Nowelizacja „energetyków” to krok konieczny, ale o sile systemu zdecyduje coś więcej: czy zaczniemy konsekwentnie chronić tych, którzy mają chronić nas.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze