Reklama

Eliza Działach: Brakuje spójności w postrzeganiu koordynacji onkologicznej

Dzisiaj opiek koordynowanych w polskim systemie ochrony zdrowia mamy już kilka, jednak tą pierwszą, która weszła w 2015 roku, była opieka koordynowana w onkologii. O tym, czy od tego czasu coś w tej koordynacji się zmieniło oraz czy wprowadzenie Krajowej Sieci Onkologicznej przyniesie pożądane przez środowisko zmiany, politykazdrowotna.com rozmawia z Elizą Działach, prezes ON - KO Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Koordynatorów Opieki Onkologicznej.

Koordynacja leczenia w opiece onkologicznej weszła w 2015 roku wraz z szybką ścieżką onkologiczną. Co od tego czasu do dzisiaj, czyli po prawie 9 latach, zmieniło się w tej kwestii? 

Tak naprawdę formalnie od tego czasu niewiele się zmieniło, oprócz tego, że w miejscach, gdzie był pilotaż Krajowej Sieci Onkologicznej, to funkcja koordynatora została wzmocniona o kwestie dotyczącą właściwej opieki nad pacjentem. Dotyczyła ona zmian momentu wejścia koordynatora. Wcześniej w pakiecie onkologicznym pojawiał się on dopiero w momencie leczenia, a teraz jest już od etapu diagnostyki, czyli od wtedy, kiedy pacjent ma właściwie pierwszą styczność z jednostką ochrony zdrowia. Przez to jednak, że pilotaż nie obejmował całej Polski, rola koordynacji wzmocniła się tylko w niektórych miejscach. W innych zmiany nastąpiły wraz z wejściem ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej lub pozostają na tym samym poziomie, na jakim pracowano od 2015 roku, kiedy po raz pierwszy pojawiła się w systemie.

Reklama

A czy jak Krajowa Sieć Onkologiczna wejdzie w pełnym wymiarze, w całym kraju, to faktycznie wprowadzi jakiekolwiek zmiany w koordynacji procesu leczenia? Czy należałoby się jeszcze pochylić nad tym, aby mocniej prawnie ją ugruntować?

Myślę, że warto pochylić się nad tym, żeby zachować pewną spójność w postrzeganiu koordynacji. Pilotaż Krajowej Sieci Onkologicznej dotyczył monitoringu procesu diagnostyki i leczenia wybranych nowotworów, więc nie obejmował on wszystkich rozpoznań onkologicznych. Chociaż wiadomo, że sama idea KSO wymusiła na jednostkach, w których pilotaż był prowadzony, przeorganizowanie tych kwestii. Natomiast oprócz samego pakietu onkologicznego mamy także kwestie organizacji unitów narządowych w najbardziej popularnych nowotworach. Na ten moment mamy w polskim systemie ochrony zdrowia uregulowane 2 unity - piersiowy i jelitowy, w których mamy właściwie 2 koordynatorów opiekujących się pacjentem. Jednym z nich jest lekarz prowadzący diagnostykę i leczenie pacjenta, a drugim koordynator organizacyjny, którym według ustawy powinna być albo pielęgniarka ze specjalizacją i stażem w onkologii, albo osoba, która jest w trakcie specjalizacji, po kursie onkologicznym lub taka, która spełnia wymagania formalne, czyli jest w stanie mieć doświadczenie i kompetencje do pełnienia funkcji koordynatora organizacyjnego. Brakuje spójności w postrzeganiu koordynacji onkologicznej. W myśl ustawy o KSO, która pierwotnie weszła, definicją koordynatora onkologicznego była osoba zatrudniona w podmiocie medycznym. Nie było określone ani jakie powinna posiadać kompetencje, wykształcenie, ani też jaki zakres obowiązków powinna mieć - to są braki, które powinny zostać uregulowane.

Reklama

Wspomniała Pani o tym, jak w ustawie o Krajowej Sieci Onkologicznej jest zdefiniowany koordynator. Czy według Pani ta definicja jest wystarczająca?

Myślę, że ta definicja nie do końca jest wystarczająca. O ile w ustawie już zostało to określone, ważne jest, aby do końca zdefiniować pełny zakres koordynacji i samego koordynatora - od kompetencji do zakresu obowiązków. Takie ogólne postrzeganie tej roli dalej daje dużą elastyczność pracodawcom. Dlatego też właściwie niewiele to zmieni dla samych koordynatorów.

Reklama

Walczyła Pani o to, żeby koordynatorzy zostali kolejnym zawodem medycznym. Jednak poprzednie kierownictwo resortu zdrowia nie widziało takiej potrzeby. Czy liczy Pani na to, że minister Leszczyna będzie bardziej przychylna, aby pochylić się nad tą sprawą? 

Aktualnie jesteśmy w takim momencie, kiedy dużo mówimy o koordynatorach, więc na pewno dialog w tej kwestii będziemy prowadzić, żeby rzeczywiście pokazać, jak bardzo istotne są te kwestie. Należy jednak podkreślić, że nam nie chodzi o usankcjonowanie zawodu koordynatora onkologicznego, tylko koordynatora ogółem. W systemie mamy już trochę opiek koordynowanych, jednak w większości z nich zakres obowiązków koordynatora postrzegany jest inaczej. Dlatego mamy nadzieję, że nasz głos zostanie tutaj dostrzeżony przez nowe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia i wypracujemy jednolite standardy postępowania w koordynowanych opiekach. W krajach zachodnich koordynator jest zawodem medycznym, dlatego mamy nadzieję, że w naszym systemie także dojrzejemy do tego, aby tak usankcjonować koordynatorów medycznych.

Reklama

A gdyby faktycznie udało się to zrobić, to w jaki sposób według Pani osoby, które chcą zostać koordynatorami, miałyby się kształcić? Czy należałoby wymagać od nich studiów medycznych, tak samo jak od lekarzy? Czy może ta ścieżka edukacyjna powinna wyglądać inaczej?

Przez lata kształciliśmy specjalistów zdrowia publicznego, którzy są w naszym systemie i myślę, że lepiej lub gorzej potrafią się w nim odnaleźć. Dlatego tutaj widziałabym potencjał ich wykorzystania, ale także pokrewnych, medycznych kierunków. Warto dodać, że na Śląskim Uniwersytecie Medycznym otworzył się kierunek koordynator medyczny o 2 specjalnościach. Pod względem podstawy programowej i zdobywanej wiedzy jest on praktycznie identyczny co takie same kierunki prowadzone w krajach Europy Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych. Oprócz kompetencji twardych, koordynator powinien też posiadać pewne  kompetencje miękkie, które też można nabyć poprzez system kształcenia.  Dlatego myślę, że pewne narzędzia edukacyjne już mamy, z których warto skorzystać, ale także baza ta jest dalej budowana poprzez zawiązywanie się w wielu miejscach studiów podyplomowych czy kursów doszkalających. Póki co wąsko, bo tylko dla samej koordynacji onkologicznej, natomiast sukcesywnie będzie się ona poszerzać, aby móc kształcić wszystkich koordynatorów jednolicie.

Reklama

Wspomniała Pani, że to, co się zmieniło w koordynacji opieki onkologicznej od 2015 roku, to m.in. to, że koordynator towarzyszy pacjentowi już od poziomu diagnostyki. Jednak czy koordynator faktycznie pojawia się na tym etapie? 

W wielu jednostkach rzeczywiście zaczęto stosować te zapisy, żeby koordynator był obecny przy pacjencie od samego początku procesu diagnostyczno - terapeutycznego i wiem, że jest to bardzo dobrze odbierane przez pacjentów. System ten jednak nie jest idealny, nie ma odgórnych uregulowań, jak taki proces koordynacji powinien przebiegać, nie jest to kontrolowane, dlatego są też miejsca, gdzie problem jest widoczny. 

Reklama

A co ze świadomością samych pacjentów na temat istnienia koordynatorów? Czy ona jest większa?

W wielu miejscach niewiele się zmieniło. Często słyszę od osób współpracujących z pacjentami, np. organizacji pacjenckich, że dalej pacjenci sygnalizują, że ta koordynacja w wielu obszarach gdzieś umyka, pacjent nie do końca zna koordynatora lub po prostu nie ma z nim odpowiedniego kontaktu. Więc mimo tego, że wiele w tej materii zostało już zrobione, wiele pozostaje do zmiany. Nie da się jednak naprawić całego systemu i wszystkich miejsc w jeden dzień, natomiast zawsze dobre praktyki idą odgórnie. Myślę, że w wielu miejscach sytuacja się poprawi, jeśli właśnie odgórnie zostanie pokazane, że ci koordynatorzy są w systemie. I nie będzie miało na to wpływu, czy KSO wejdzie w takiej formie, w jakiej pierwotnie miała, czy na zupełnie innych zasadach. Aczkolwiek muszę też przyznać, że widzę, jak ten dostęp do koordynatorów powoli zaczyna się poprawiać. Koordynatorzy w wielu miejscach starają się pokazać, że są, dzięki czemu stopień opieki nad pacjentem jest coraz lepszy. 

Reklama

A czy odpowiednia koordynacja procesu leczenia onkologicznego może np. wpłynąć na większą terminowość diagnostyki wstępnej i pogłębionej w ramach szybkiej ścieżki onkologicznej? Czy w ogóle to, że ta terminowość coraz bardziej spada, wiąże się z problemami z koordynacją w systemie? 

Nadzór nad całym procesem diagnostyki jest jednym z zadań koordynatorów, jednak są pewne rzeczy, których sami nie przeskoczymy. Mowa tutaj np. o odczuwalnych brakach kadrowych i sukcesywnie zwiększającej się liczbie nowych chorych, których trzeba diagnozować. W tym momencie my, jako koordynatorzy, nawet gdybyśmy chcieli przyspieszyć pewne procedury, to napotykamy się na problemy niezależne od nas. Czasami na pełny zakres badań trzeba poczekać, wszystko też zależy czy dana jednostka ma pełny profil diagnostyki na miejscu czy jest zależna od podwykonawców. Oczywiście staramy się stanąć na wysokości zadania i usprawniać ten proces prosząc o szybszą terminowość. Zależy nam wszystkim na utrzymaniu wysokiej jakości opieki onkologicznej.

Reklama

 

Polecamy także:

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości