„E-zwolnienia w tej chwili nie są szczytem marzeń lekarzy. Dopóki system e-ZLA jest tak skonstruowany, że wszelkie jego awarie obciążą lekarza, nie jest to system, na który powinniśmy się godzić”- ocenia Joanna Szeląg, lekarz rodzinny i ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Lekarze nie kryją, że elektroniczne zwolnienia – w obecnie proponowanym kształcie i wprowadzane systemem przygotowanym przez ZUS - nie są szczytem ich marzeń. Głos w sprawie odpowiedzialności spadającej na lekarzy zabrała – Joanna Szeląg z Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Federacji Porozumienie Zielonogórskie
- Komuś czasem zawiesza się eWUŚ? Kto wtedy zbiera oświadczenia pacjentów? NFZ? Nie, zbierają lekarze, bo jeśli okaże się, że pacjent nie wyświetlał się na zielono, to konsekwencje zawieszonego systemu poniesie lekarz, a nie NFZ czy pacjent. Dokładnie tak samo jest z e-ZLA. Gdy system się zawiesi, to ja muszę wystawić zwolnienie offline - papierowo. Pracownik ZUS-u powie, że powinnam przewidująco wydrukować sobie puste druki, żeby wypisać je ręcznie. Potem, gdy odzyskam dostęp, mam je wprowadzić do systemu- wskazuje lekarka i dodaje, że nowe rozwiązanie przerzuci odpowiedzialność przepisywania druków z papieru na wersję elektroniczną z urzędników ZUS na lekarzy.
Po czyjej stronie odpowiedzialność?
Ekspertka wskazuje, że środowisko lekarzy oczekuje, że nowy system, w przypadku pojawienia się awarii, obciąży ZUS i jego urzędników, a nie zapracowanych lekarzy.
- To powinien być problem ZUS nie nasz. Ja w takim momencie powinnam mieć możliwość wystawienia zwolnienia ręcznie, a urzędnik tak jak obecnie powinien je wprowadzić do systemu – argumentuje lekarka.
Jej zdaniem e-ZLA nie są „wygodą i luksusem”, a także nie stanowią ułatwienia pracy. W ocenie Joanny Szeląg elektroniczne zwolnienia to nic innego jak wygodny „bat” na lekarzy oraz pacjentów, którzy będą mogli być lepiej kontrolowani
-Kontrolezwolnień protestujących pielęgniarek w całej Polsce pokazały, że wcale nie muszą być merytoryczne. Mogą być po prostu represyjne. Jeśli chcą mi w tych warunkach stworzyć "luksus" pisania e-ZLA, bez możliwości wystawienia papierowo, to ja chcę mieć luksus 5-gwiazdkowy- oceniła ekspertka FPZ.
Kluczowe problemy z siecią?
Zdaniem Joanny Szeląg luksus – jakiego oczekują lekarzy- mogłyby zapewnić niezawodny system i LTE w każdej wiosce- tak by lekarze nie musieli się martwić, że Internet słabo działa. Jeśli takiej opcji nie ma ZUS powinien pozostawić medykom opcję wystawiania papierowych druków ZLA,które będą dalej obsługiwane przez pracowników ZUS.
- To, że e-ZLA działają m.in. w aplikacjach, z wygodnym podpisem, zawdzięczamy upartej pracy ekspertów Porozumienia Zielonogórskiego i temu, że lekarze rodzinni nie pisali e-ZLA w źle działającym portalu ZUS. (…). W tej chwili e-ZLA jest wygodne do momentu, gdy nie zawiesi się system, działa Internet lub właśnie strona nie jest serwisowana. Obecnie system jest średnio wydolny przy obciążeniu niewiele ponad 40 proc. Jak będzie pracował przy 100 proc.?- pyta retorycznie lekarka
Jej zdaniem przedsmak cyfryzacji w innych obszarach życia publicznego społeczeństwo miało okazję przetestować przy okazji rejestracji Inspektora Ochrony Danych czy CEPiK. Problemy w gabinetach lekarskich regularnie stwarza również system weryfikacji ubezpieczenia eWUŚ.
- Może więc warto zrozumieć, że nas to nie satysfakcjonuje?– wskazuje Joanna Szeląg.
Polecamy również:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!