W nocy z wtorku na środę rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Premier Donald Tusk poinformował, że obiekty zostały zestrzelone, a służby prowadzą poszukiwania szczątków. Choć tym razem nie odnotowano ofiar, takie zdarzenia pokazują, jak łatwo zagrożenie militarne staje się także wyzwaniem dla zdrowia publicznego i jak ważne jest rozwijanie w Polsce medycyny pola walki.
We wtorek w nocy doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło, że w reakcji poderwano polskie i natowskie myśliwce, a obiekty zostały zestrzelone. Premier Donald Tusk poinformował, że służby poszukują szczątków, z których jeden odnaleziono w Czosnówce na Lubelszczyźnie.
Zamknięto przestrzeń powietrzną nad lotniskami w Rzeszowie, Lublinie, Warszawie-Okęciu i Modlinie.
– Obiekty zostały zestrzelone. Służby poszukują szczątków – przekazał premier.
Reklama
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że drony mogły stanowić bezpośrednie zagrożenie.
Choć tym razem nie odnotowano ofiar, sytuacja pokazuje, jak łatwo zdrowie publiczne może znaleźć się w centrum ryzyka.
Na godzinę 8:00 premier Donald Tusk wezwał ministrów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa na specjalne posiedzenie.
– Trwa spotkanie premiera Donalda Tuska z ministrami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa. Premier zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów na godzinę 8.00 – poinformował rzecznik rządu Adam Szłapka.
Reklama
Jako pierwsze o obecności rosyjskich dronów nad Polską informowały media ukraińskie. Doniesienia szybko potwierdziły polskie władze, apelując do mieszkańców o zachowanie ostrożności. Hasło „Zostańcie w domach” obiegło media społecznościowe w czasie nocnego alarmu.
Przypomnijmy, że podczas niedawnego Forum Ekonomicznego w Karpaczu gen. broni prof. Grzegorz Gielerak ogłosił powstanie projektu Krajowego Centrum Medycyny Taktycznej. To inicjatywa, która ma przygotować kadrę medyczną – od ratowników po lekarzy – do działania w warunkach zagrożeń wojennych i kryzysowych.
– Ideą projektu jest zbudowanie ogólnopolskiego systemu kształcenia w zakresie medycyny taktycznej. Obejmie on wszystkie poziomy kadry medycznej – podkreślił dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.
Prof. Gielerak zwrócił uwagę, że w Polsce zidentyfikowano już 12–15 ośrodków akademickich, które posiadają potencjał do natychmiastowego rozpoczęcia szkoleń w tym obszarze, m.in. dzięki rozwiniętej medycynie symulacyjnej.
Ważnym elementem przygotowań jest także współpraca z Ministerstwem Zdrowia w zakresie przystosowania wybranych szpitali do roli zaplecza medycznego dla Sił Zbrojnych RP.
– Chodzi m.in. o odpowiednie zasoby leków, zabezpieczenia fizyczne i personel zdolny do działania w warunkach wojennych – zaznaczył prof. Gielerak.
Jak dodają eksperci, budowa sieci szpitali przygotowanych na sytuacje masowego zagrożenia zdrowotnego może mieć kluczowe znaczenie w przypadku konfliktu zbrojnego, ale także innych kryzysów – od katastrof technologicznych po sytuacje podobne do nocnego incydentu z dronami.
Incydent z wtargnięciem obcych obiektów do polskiej przestrzeni powietrznej pokazuje, że zagrożenie militarne zawsze niesie konsekwencje dla zdrowia cywilów. Odpowiedzialna reakcja państwa musi obejmować nie tylko wojsko, ale i system ochrony zdrowia.
Budowa Krajowego Centrum Medycyny Taktycznej, rozwój szkoleń i przygotowanie szpitali do działań w sytuacjach kryzysowych to inwestycja, która – jak podkreślają eksperci – zwiększy odporność Polski na podobne zdarzenia w przyszłości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze