Pewność siebie słychać najpierw w głosie. To on często decyduje o naszym postrzeganiu siebie i czy nie czujemy się wykluczeni. O tym, jak ważne jest, by nasz głos brzmiał dobrze i dlaczego u osób z niedosłuchem jest on drżący i niepewny mówi dr n. med. Karol Myszel, specjalista audiologii i foniatrii, członek Polskiego Towarzystwa Otolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi.
Dr n. med. Karol Myszel: To prawda. Abyśmy prawidłowo mówili, aby nasz głos był zdrowy, potrzebny jest nam dobry słuch. W skrócie można powiedzieć, że mówimy tak, jak słyszymy. Udowodnione jest, że osoby, które nie dosłyszą, mają problemy z głosem. Mówiliśmy o tym podczas tegorocznego Kongresu UCHO 2024.
Ta wielodyscyplinarna konferencja ma to do siebie, że poruszamy wiele aspektów w kontekście zaburzeń głosu. Była mowa o tym, jak rozwijają się dzieci niedosłyszące, jakiego typu zaburzenia w ogólnym rozwoju i w rozwoju mowy powoduje niedosłuch, co uzmysławia nam, że słuch dla naszego głosu ma ogromny znaczenie.
Zdecydowanie tak. Też zostało udowodnione wieloma badaniami, że pacjenci, którzy mają problemy ze słuchem, a przez to rozwijają pewne problemy z mową, mają trudności w komunikacji społecznej, w codziennym życiu. Czasami są to osoby, które cierpią nawet z powodu wycofania społecznego, ponieważ zarówno sam niedosłuch, jak i zaburzenia głosu są w ich percepcji czymś, co je stygmatyzuje i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Na szczęście metody leczenia i profilaktyki, które dzisiaj mamy do zaoferowania pacjentom m.in. w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie czy też w Medincusie, mogą tym problemom zapobiec.
Dotyczą zaburzeń głosu pacjentów, którzy cierpią na częściową utratę słuchu, która w naszym klinicznym języku nazywane jest częściową głuchotą. Mówimy o sytuacji, gdy pacjent świetnie słyszy w zakresie niskich częstotliwości, czyli dźwięków niskich, buczących, a zdecydowanie gorzej słyszy dźwięki wysokie np. piski. Moje badania dotyczą tego, w jaki sposób zmienia się głos tych pacjentów w czasie, kiedy już ten niedosłuch występuje.
Świadomość tego, że zaburzenia głosu towarzyszą niedosłuchom może być dla nas dodatkowym argumentem stosowanym w praktyce klinicznej w komunikacji z pacjentem. Zyskujemy argument, żeby zachęcać pacjentów do leczenia niedosłuchów. Zdarza się, że pacjenci nie chcą się poddać terapiom bądź opóźniają np. zastosowanie aparatów słuchowych lub implantów ślimakowych. Powiedzenie im, że poprawa słuchu będzie wpływała również na poprawę ich głosu, jest dla nas dodatkowym argumentem w zachęceniu do terapii. Również dla nas klinicystów badania głosu są istotnym narzędziem, które może być dodatkowym miernikiem postępu w terapii. Jeżeli mamy pacjenta przed implantacją ślimakową, który gorzej mówi, i po jakimś czasie od zastosowania implantu jego słuch, a potem też mowa się poprawiają, widzimy postęp terapii.
Na tym polega cały sukces łączonych terapii, że w momencie, kiedy pacjent zaczyna lepiej słyszeć dzięki aparatowi słuchowemu, operacji lub dzięki zastosowaniu implantu ślimakowego, lepiej mówi. Poprawiają się parametry głosu. Staje się bardziej czysty, mniej chrypliwy. Słysząc go, można nad nim panować. Aby dobrze mówić, musimy dobrze słyszeć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze