Reklama

Dlaczego w projekcie nowelizacji ustawy o alkoholu nie ma zakazu reklamy piwa?

Dlaczego potrzebujemy wprowadzenia zakazu reklamy piwa, a akcyza nie pokrywa kosztów strat, wynikających z picia alkoholu Politykazdrowotna.com rozmawia z dr. hab. n. pr. Krzysztofem Koźmińskim, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, Kierownikiem Zakładu Ekonomicznej Analizy Prawa, a także Kierownikiem Centrum Oceny Skutków Regulacji oraz Kierownikiem Podyplomowego Studium Zagadnień Legislacyjnych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, radcą prawnym i partnerem zarządzającym kancelarii Jabłoński Koźmiński.

Kilka dni temu na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Choć ogólne założenia projektu przedstawiono już w ubiegłym roku, brak porozumienia między Ministerstwem Zdrowia a Ministerstwem Rozwoju i Technologii w kwestii szczegółowych rozwiązań opóźnił jego finalizację. Ostateczna wersja dokumentu zawiera znacznie mniej propozycji, niż pierwotnie zapowiadało Ministerstwo Zdrowia. Nie zawiera m.in. oczekiwanej przez środowisko lekarskie zakazu reklamy piwa.

Nowelizacja bez zębów

Czy uważa Pan, że proponowany projekt ustawy spełnia oczekiwania, co do zmniejszania ilości spożywanego alkoholu przez Polaków?

Pozwolę sobie rozpocząć od ważnej deklaracji, której nie składam jako abstynent, konsument, czy moralista, ale badacz zajmujący się ekonomiczną analizą prawa oraz stanowieniem prawa: alkohol (a także inne używki) generuje gigantyczne koszty społeczne. Szeroko rozumiane straty powodowane przez spożycie, zwłaszcza nadmierne, alkoholu sięgają corocznie w Polsce kwot idących w dziesiątki miliardów złotych i obejmują sytuacje tak różnorodne, jak śmierć, choroby i problemy zdrowotne, koszty po stronie służby zdrowia, wypadki drogowe, wzrost przestępczości, a nawet niższą efektywność pracowników, za którą „płacą” potem ich pracodawcy. To fakt, który znajduje odzwierciedlenie w licznych badaniach w Polsce i zagranicą: spożycie alkoholu znacznie więcej nas wszystkich „kosztuje”, przewyższając ewentualne „zyski” z niego płynące, typu: przychody przedsiębiorców, miejsca pracy itp. W tym sensie racjonalna polityka państwa jest w tym obszarze potrzeba i uzasadniona – konieczne jest jednak, by respektowała ona nie tylko generalne zasady konstytucyjne (w tym zasady wolności pełnoletniego człowieka, działalności gospodarczej, proporcjonalności), prawo Unii Europejskiej, no i była mądra, tj. nie była populistyczna, pozorna, czy kontrskuteczna, sprzyjając np. powstawaniu czarnego rynku albo uzależnianiu na skutek łatwiejszego dostępu do produktów alkoholowych uznanych przez ustawodawcę arbitralnie za mniej szkodliwe. A mam niestety wrażenie, że najnowszy projekt ustawy jest tu dobrym przykładem tego, jak polityki antyalkoholowej państwa raczej nie prowadzić

Reklama

Jakie są jego główne mankamenty?

Generalnie rzecz biorąc – komentowany projekt ustawy w sumie niewiele zmienia, momentami wydaje się wręcz wewnętrznie sprzeczny, a propozycja zaostrzenia kar to tzw. penalny populizm, czyli przejaw „magicznego” lub życzeniowego myślenia (wishful thinking) prawodawcy, jakoby samo zaostrzenie kar miało cokolwiek realnie zmienić. Przyjrzyjmy się uzasadnieniu projektu ustawy: z jednej strony projektodawca wprost odwołuje się do stanowiska Światowej Organizacji Zdrowia, która konsekwentnie rekomenduje wprowadzanie szeroko rozumianego zakazu reklamy i promocji alkoholu, by w przepisach utrzymać praktycznie stan obecny, w tym dozwoloną reklamę piwa. Nawet przyznaje się w uzasadnieniu, że regulacja nie stanowi novum. Zaostrzenie kar tymczasem – w kraju, w którym mamy wyjątkowo ociężały wymiar sprawiedliwości, a prokuratura już teraz umarza analogiczne sprawy – to wyłącznie „zmiana na papierze”. Dodatkowo, proponowane przepisy wchodzą w kazuistykę, dotykają problemów szczegółowych, ale drugo- lub trzeciorzędnych typu materiał naczynia albo procedura stwierdzania przez sprzedawcę wieku nabywcy. Jestem pesymistą i nie wierzę, by spowodowały jakościową różnicę, tj. spadek konsumpcji alkoholu i związanych z nim problemów.

Zakaz reklamy piwa, dlaczego jest potrzebny?

Dlaczego nie znalazł się w projekcie zakaz reklamy piwa oraz piwa bezalkoholowego? Czym podyktowany jest brak tego zakazu? Na konieczność wprowadzenia takiego zakazu wskazują organizacje pozarządowe, lekarze zajmujący się leczeniem uzależnień. Takie jest też oczekiwanie społeczne, co znajduje odzwierciedlenie w badaniach opinii.

To zasadnicza słabość projektu – mam wrażenie, że stojący za nim decydenci chcieli pokazać, że robią „coś” w obszarze polityki antyalkoholowej państwa. Ale to „coś” to za mało, wyłącznie kosmetyka, która nikogo nie satysfakcjonuje. Podejrzewam, że zabrakło odwagi autorom projektu.

Reklama

Skoro WHO zaleca, by zakazem reklamy objąć również piwo, a nawet piwo bezalkoholowe, dlaczego ten rodzaj alkoholu nadal jest wyjęty spod zakazu? Czym podyktowany jest brak zakazu reklamy piwa?

Odpowiem, bazując na własnej intuicji – podejrzewam, że projektodawca przyjął (podobnie jak autorzy dotychczasowej regulacji), że piwo jest tym „mniej złym” (szkodliwym) alkoholem, bo niskoprocentowym albo w ogóle bezalkoholowym. Problem w tym, że – jak pokazują również zagraniczne oraz międzynarodowe badania – takie wrażenie jest niekoniecznie zgodne z faktami: czasem pozornie niewinna używka stanowi punkt wyjścia dla innych produktów, a jej łatwiejsza dostępność czy inna „taryfa ulgowa” ze strony państwa sprzyja częstszemu spożyciu, co skutkuje uzależnieniem oraz równie dotkliwymi konsekwencjami zdrowotnymi. Zwłaszcza gdy konsument spożywa taki alkohol regularnie.

Zmiany w akcyzie na alkohol

Czy brane jest pod uwagę w projekcie podniesienie akcyzy na produkty alkoholowe do wysokości, która byłaby w stanie pokryć skutki spożywania alkoholu?

Zaryzykuję tezę, że nie ma najmniejszych szans, by wpływy z akcyzy kiedykolwiek rekompensowały społeczno-gospodarcze skutki spożycia alkoholu. W jednej z napisanych przeze mnie w przeszłości opinii, przywołuję badania, których autorzy wskazują, że w 2020 r. przychody budżetu państwa z tytułu podatku akcyzowego od napojów alkoholowych wzrosły o 10,7% do 13,4 mld złotych i stanowiły 18,6% całkowitych dochodów budżetowych z podatku akcyzowego, lecz jednocześnie różnica między przychodami budżetowymi a szacowanymi kosztami społeczno-ekonomicznymi wynosi ponad 79,9 mld złotych rocznie. Proszę zwrócić uwagę: kilkanaście miliardów złotych „zysku” państwa w postaci akcyzy do niemal 80 miliardów strat spowodowanych spożyciem. Nawet jeśli uwzględnimy inne okoliczności społeczne, np. generowane przez branżę produkcji alkoholu, gastronomiczną itd. miejsca pracy – są to kwoty niewspółmierne. Nie uważam oczywiście, że współczynnik ekonomiczny jest jedynym, który powinien być brany pod uwagę w dyskusji na temat dostępności alkoholu i innych używek, ponieważ uwzględnić trzeba też ludzką wolność, tradycję oraz poszanowanie przyzwyczajeń konsumentów – ale nie widzę argumentów, by państwo powinno zezwalać na reklamę i promocję alkoholu.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/03/2025 06:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości