Profilaktyka odmieniana przez przypadki przez wszelkich ekspertów od zdrowia już się nam osłuchała. Od lat, nie tylko w Polsce, ale i w Europie pierwszą przyczyną śmierci mieszkańców są choroby serca. Przyczynia się do tych smutnych statystyk nasz styl życia – siedzący i pełen przetworzonej żywności. Skoro wiemy, co i jak zmienić, to dlaczego to wciąż nie działa, pytamy kardiolożkę prof. Janinę Stępińską, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie.
Skoro znamy wszystkie czynniki ryzyka chorób serca, dlaczego nie stosujemy prewencji, by tego uniknąć?
- Na ryzyko chorób serca składa się wiele czynników. Po pierwsze, za późno edukujemy dzieci. To nie jest nowe spostrzeżenie, bo gdy dziesięć lat temu byłam prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, chciałam to zmienić. Chciałam, by uczyć dzieci współodpowiedzialności za zdrowie. Powinny wiedzieć jak dbać o serce przez całe życie tak jak się uczy ich korzystania z bankomatu albo jak pisać CV. Bo uczymy praktycznych umiejętności, ale nie uczymy, jak dbać o zdrowie. Należy to zacząć robić zanim wykształcimy w życiu szkodliwe nawyki – mówi prof. Janina Stępińska.
Jako drugi czynnik ryzyka prof. Stępińska wskazuje na pewien paradoks.
- Chcemy by społeczeństwo było zdrowe. Przedstawiciele ministerstwa zdrowia, lekarze, pielęgniarki czy osoby publiczne zachęcają do zdrowego stylu życia, ale jesteśmy stale atakowani reklamami niezdrowych przekąsek, niezdrowych nawyków. Z jednej strony przedstawiciele ochrony zdrowia mówią o zagrożeniach, ale z drugiej najfantastyczniejsze reklamy telewizyjne pokazują, jak cała rodzina szczęśliwa, że może jeść chipsy, siada na kanapie i ogląda telewizję. – wskazuje kardiolożka. - Rodzina wygląda pięknie, wszyscy są szczupli i zdrowi, a to tak nie wygląda, jeśli jemy to, co serwują nam reklamy.
Reklama
Prof. Stępińska wskazuje na bardzo ważny czynnik, który podnosi ryzyko poważnych chorób serca. To wypieranie niewygodnych informacji na temat stanu własnego zdrowia.
- Pewne rzeczy, które stanowią zagrożenie, są wypierane przez pacjentów, którzy się o nich dowiadują. Na przykład nadciśnienie tętnicze. Jeśli sobie uświadomimy, że nadciśnienie tętnicze w Polsce ma ponad 11 milionów osób, z tego połowa o tym nie wie, to mamy bardzo niebezpieczną sytuację. Ale dlaczego oni nie wiedzą? Bo się tym nie interesują, a powinni, bo każdy z nas jest odpowiedzialny za siebie - mówi prof. Stępińska.
Dlatego prof. Stępińska zwraca uwagę, by pacjenci podczas wizyt u lekarza rodzinnego sami prosili o zmierzenie ciśnienia, jeśli nie robią tego w domu. Przytacza przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie nie tylko mierzenie ciśnienia jest bardzo powszechną praktyką, ale również wiedza na przykład na temat poziomu glukozy czy LDL - „złego” cholesterolu.
- Jeśli ktoś podczas wizyty u lekarza usłyszy, że ma nadciśnienie tętnicze, to niech tego nie lekceważy, tylko pójdzie do lekarza i zacznie to nadciśnienie leczyć. Mamy coraz doskonalsze leki, które utrzymują ciśnienie tętnicze na właściwym poziomie. Tylko trzeba je stosować – apeluje prof. Stępińska.
- U nas jeszcze nie ma takiej powszechnej edukacji i takiej własnej odpowiedzialności za zdrowie. Poza tym lubimy przyjemności, taka jest ludzka natura. Dobra kuchnia jest zawsze kusząca, ale jeśli się na nią skusimy, to musi iść w parze z aktywnością fizyczną, i przestrzeganiem innych zaleceń. Wtedy ryzyko jest mniejsze – mówi prof. Janina Stępińska.
Choć znamy ryzyko związane z paleniem tytoniu, nadal ponad jedna trzecia Polaków pali. Zdaniem prof. Stępińskiej, mimo że wiemy, jak to jest szkodliwe, nie dopuszczamy do ciebie myśli, że nas to dotyczy. Tymczasem palenie wyrobów tytoniowych jest jednym z najbardziej sprzyjających chorobom serca czynników. Kardiolożka wskazuje, że najbardziej dotyczy to kobiet.
- Największe zdziwienie moje budzi to, że tak trudno jest propagować niepalenie papierosów. I powiem, że najtrudniejszą grupą docelową są młode kobiety, które planują, albo są w ciąży. Tutaj nie mamy żadnego efektu, jeśli idzie o nasze działania prewencyjne. A w prewencji chorób sercowo-naczyniowych nie wystarczy walczyć z jednym czynnikiem ryzyka. Dopiero jeśli się wpływa na wszystkie te czynniki, można osiągnąć efekt – konkluduje kardiolożka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze