Czy mieszkanie przy ruchliwej drodze może zwiększać ryzyko nowotworów? Coraz więcej danych wskazuje, że tak. O związku między ruchem drogowym, jakością powietrza a ryzykiem raka mówią wprost eksperci z wiodących ośrodków onkologicznych. „Tak, takie dane istnieją i są dziś uznawane za wiarygodne” podkreśla dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, prof. instytutu z Narodowy Instytut Onkologii.
- W ostatnich latach opublikowano wiele badań kohortowych i metaanaliz pokazujących, że długotrwałe narażenie na zanieczyszczenia powietrza pochodzące z ruchu drogowego wiąże się ze wzrostem ryzyka zachorowania na nowotwory złośliwe - mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj.
Już w 2013 roku International Agency for Research on Cancer (IARC) zaklasyfikowała zanieczyszczenie powietrza jako całość — w tym pył PM2.5 — do grupy 1 czynników rakotwórczych.
- Oznacza to, że istnieją wystarczające dowody naukowe potwierdzające ich związek z zachorowaniami na nowotwory - zaznacza prof. Koczkodaj.
Reklama
Najlepiej udokumentowany jest rak płuca, także u osób, które nigdy nie paliły. IARC wskazuje również na dodatnią korelację w przypadku raka pęcherza moczowego. Zależność ma charakter dawka–odpowiedź - im większe długoterminowe stężenie zanieczyszczeń, tym wyższe ryzyko.
Dr hab. n. med. i n. o zdr. Barbara Piekarska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wyjaśnia biologiczne podłoże tego zjawiska:
- Ekspozycja na pyły zawieszone (PM2.5, PM10) i tlenki azotu zwiększa ryzyko nowotworów poprzez przewlekły stan zapalny, stres oksydacyjny oraz uszkodzenia DNA.
Reklama
Cząsteczki PM2.5 przenikają do płuc, a następnie do krwiobiegu, wywołując ogólnoustrojowy stan zapalny. To mechanizm, który może sprzyjać rozwojowi nie tylko raka płuca, ale także nowotworów poza układem oddechowym — np. piersi czy gruczołu krokowego.
- Wolne rodniki uszkadzają DNA, prowadząc do mutacji i progresji nowotworów litych - dodaje ekspertka.
Pyły działają też jak nośnik dla substancji rakotwórczych: wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), benzopirenów czy metali ciężkich.
W przypadku dzieci dowody są mniej liczne, ale kierunek zależności budzi niepokój.
- Najczęściej analizuje się białaczki wieku dziecięcego. Część badań sugeruje, że mieszkanie w pobliżu dróg o dużym natężeniu ruchu może wiązać się z wyższym ryzykiem zachorowania, szczególnie gdy ekspozycja dotyczy okresu ciąży i pierwszych lat życia - mówi prof. Koczkodaj.
Jednym z podejrzewanych czynników jest benzen obecny w spalinach — znany czynnik zwiększający ryzyko nowotworów układu krwiotwórczego.
Ekspert zastrzega jednak, że nowotwory dziecięce są rzadkie, a badania epidemiologiczne obarczone są ograniczeniami metodologicznymi.
- To obszar wymagający dalszych analiz, ale sygnał ostrzegawczy jest wyraźny.
Prof. Koczkodaj zwraca uwagę na najnowszą, 5. edycję European Code Against Cancer:
- W tej edycji po raz pierwszy wprost wskazano zanieczyszczenie powietrza jako czynnik rakotwórczy i włączono je do oficjalnych zaleceń prewencyjnych.
Kodeks podkreśla, że realne ograniczenie ryzyka wymaga działań systemowych: dostosowania norm jakości powietrza do wytycznych WHO, spójnej polityki transportowej i klimatycznej oraz odpowiedzialnego planowania przestrzennego.
- Zanieczyszczenie powietrza nie jest czynnikiem ryzyka, który można skutecznie kontrolować wyłącznie na poziomie indywidualnym - zaznacza ekspert z Narodowego Instytutu Onkologii.
Zdaniem dr hab. Barbary Piekarskiej - zdecydowanie tak.
- Każde działanie ograniczające ekspozycję na kancerogeny realnie zmniejsza ryzyko nowotworów litych.
Ekspertka wskazuje na:
stosowanie oczyszczaczy powietrza z filtrami HEPA i węglowymi,
strefy niskiej emisji,
odpowiednie planowanie przestrzenne,
zachowanie korytarzy napowietrzających w miastach.
- Planowanie przestrzenne kształtuje środowisko życia. Właściwa urbanistyka zmniejsza ekspozycję na czynniki rakotwórcze i promuje zdrowy styl życia.
Wniosek płynący z wypowiedzi ekspertów jest jednoznaczny: jakość powietrza to nie abstrakcyjny problem środowiskowy, ale element profilaktyki onkologicznej.
Mapa nowych dróg, stref przemysłowych i „kanionów ulicznych” coraz częściej pokrywa się z mapą obciążeń zdrowotnych. A skoro, jak mówią specjaliści, zależność typu dawka–odpowiedź jest faktem, pytanie nie brzmi już „czy”, lecz „jak szybko” ograniczymy ekspozycję. Bo między ulicą a rakiem istnieje związek. I dziś potwierdzają go nie aktywiści, lecz onkolodzy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze