Święta to jeden z nielicznych momentów w roku, gdy tempo życia naturalnie zwalnia. Zdaniem psychologa dr. Jakuba Kusia właśnie wtedy warto świadomie odłożyć telefon. Nawet krótki, dwu–trzydniowy cyfrowy detoks obniża poziom stresu, poprawia sen i odbudowuje relacje z bliskimi. To nie moda, ale realna potrzeba higieny psychicznej we współczesnym świecie.
Odłożenie telefonu na dwa lub trzy świąteczne dni przynosi wymierne, fizjologiczne korzyści. Obniża poziom kortyzolu, poprawia jakość snu i pozwala odzyskać uważność na drobne bodźce, które w codziennym pędzie umykają naszej percepcji. Smaki potraw, zapachy domu czy niuanse w głosie rozmówcy wracają do świadomości wtedy, gdy uwaga nie jest nieustannie rozszarpywana przez ekran. Na ten aspekt higieny psychicznej zwrócił uwagę dr Jakub Kuś, psycholog nowych technologii z Wydziału Psychologii we Wrocławiu Uniwersytetu SWPS.
Skala cyfrowego przeciążenia nie jest intuicyjna, dopóki nie spojrzymy na twarde dane. Według najnowszych globalnych raportów „Digital 2024” przeciętny użytkownik spędza w mediach społecznościowych blisko dwie i pół godziny dziennie. W ujęciu rocznym daje to ponad miesiąc nieprzerwanego wpatrywania się w ekran, a w przypadku młodzieży z pokolenia Z wartości te bywają nawet dwukrotnie wyższe. Tak wysoki poziom ekspozycji na bodźce cyfrowe ma bezpośrednie przełożenie na zdrowie psychiczne, koncentrację i zdolność do regeneracji.
Zdaniem eksperta problem nadmiernego korzystania z social mediów nie sprowadza się do braku silnej woli. Mechanizmy, które przywiązują użytkowników do ekranu, są projektowane świadomie i precyzyjnie, w oparciu o wiedzę z zakresu psychologii behawioralnej.
– To przywiązanie nie jest dziełem przypadku ani wyłącznie brakiem silnej woli. Aplikacje takie jak TikTok czy Instagram projektowane są w oparciu o zaawansowaną psychologię behawioralną. Wykorzystują one mechanizm tak zwanego zmiennego rozkładu wzmocnień – ten sam, który uzależnia graczy od automatów hazardowych. Każde pociągnięcie palcem po ekranie to swoiste „pociągnięcie za wajchę” w oczekiwaniu na nagrodę: ciekawy filmik, wiadomość czy polubienie. To właśnie ten dopaminowy cykl sprawia, że tak trudno jest nam odłożyć telefon, nawet gdy teoretycznie mamy czas wolny – wyjaśnił dr Jakub Kuś w informacji przesłanej przez uczelnię.
Reklama
Psycholog podkreśla, że całkowite zerwanie z technologią na dłuższy czas w dzisiejszych realiach bywa nierealistyczne i może generować dodatkowy stres związany z pracą czy relacjami społecznymi. Inaczej jest jednak z okresowym cyfrowym detoksem. Świąteczna przerwa od social mediów, określana czasem jako post dopaminowy, jest nie tylko możliwa, ale wręcz konieczna dla zachowania równowagi psychicznej.
Korzyści zdrowotne, które pojawiają się już po dwóch lub trzech dniach, mają charakter fizjologiczny. Mniejsza liczba bodźców oznacza mniejsze obciążenie dla układu nerwowego i obniżenie poziomu kortyzolu. Brak wieczornej ekspozycji na niebieskie światło ekranów sprzyja prawidłowemu wydzielaniu melatoniny, co przekłada się na głębszy i bardziej regenerujący sen.
Jednym z najważniejszych efektów cyfrowego detoksu jest powrót uważności, rozumianej jako pełna obecność w danej chwili. To właśnie ona stanowi fundament zdrowia psychicznego i satysfakcjonujących relacji.
– Co najważniejsze, wraca uważność. Zaczynamy dostrzegać smaki potraw, zapachy i niuanse w głosie rozmówcy, które umykają nam, gdy nasza uwaga jest rozproszona. Warto dążyć do zamiany FOMO, czyli lęku, że coś nas ominie, na JOMO – radość z bycia tu i teraz, bez presji śledzenia na bieżąco życia wirtualnych znajomych – wskazał dr Kuś.
Reklama
Ekspert zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma moment powrotu do codziennego korzystania z telefonu po świętach. Nagłe zanurzenie się w wielogodzinne scrollowanie może wywołać efekt przypominający cyfrowego kaca. Dlatego warto wprowadzić zasady higieny cyfrowej, które pozwolą utrzymać część pozytywnych efektów detoksu.
Pierwszym krokiem powinno być uporządkowanie środowiska cyfrowego poprzez świadomy przegląd obserwowanych treści. Istotne jest pytanie, czy dane profile wspierają, edukują i inspirują, czy raczej nasilają frustrację i poczucie bycia gorszym.
– Kolejną skuteczną strategią jest wyznaczenie fizycznych stref bez telefonu. Ustalenie, że sypialnia i stół jadalny to strefy offline, jest prostą zmianą behawioralną, która ogromnie poprawia jakość życia i relacji. Ciekawym trikiem psychologicznym jest również ustawienie ekranu telefonu w tryb czarno-biały. Sprawia to, że urządzenie staje się mniej stymulujące dla mózgu, co naturalnie skraca czas użytkowania – podpowiedział psycholog.
Dr Jakub Kuś zaznacza, że technologia sama w sobie nie jest wrogiem, ponieważ zaspokaja potrzebę przynależności i uznania. Problem zaczyna się wtedy, gdy świat wirtualny zaczyna dominować nad rzeczywistością. Szczególnie niebezpieczny jest mechanizm porównań społecznych, który w erze mediów społecznościowych uległ nasileniu.
– W mediach społecznościowych oglądamy zazwyczaj fasadę życia innych – wyselekcjonowane, najlepsze momenty, sukcesy i uśmiechy. Zderzenie naszego „kulisowego”, często chaotycznego i trudnego życia z cudzą „sceną główną” prowadzi do nieuchronnego obniżenia samooceny, wzrostu lęku, a nawet stanów depresyjnych. Szczególnie dotkliwe jest to dla młodych ludzi – powiedział dr Jakub Kuś.
Okres świąteczny dodatkowo wzmacnia ten efekt. Grudniowe media społecznościowe zamieniają się w katalog idealnego życia, pełen perfekcyjnych choinek, drogich prezentów i harmonijnych rodzinnych spotkań.
– Taki przekaz tworzy ogromną presję społeczną i psychologiczną. Jeśli nasze święta odbiegają od tego wzorca, odczuwamy silny dysonans poznawczy. Zamiast cieszyć się tym, co mamy, czujemy porażkę, bo nasza rzeczywistość nie przystaje do algorytmicznego ideału – stwierdził psycholog.
Jednym z najbardziej destrukcyjnych zjawisk związanych z obecnością telefonu przy świątecznym stole jest phubbing, czyli ignorowanie rozmówcy na rzecz ekranu. Badania pokazują, że nawet wyciszony telefon leżący na stole obniża jakość rozmowy i poziom empatii między ludźmi.
– Gdy podczas kolacji wigilijnej co chwilę zerkamy na ekran, wysyłamy bliskim niewerbalny, ale bolesny komunikat: „To, co dzieje się tam, w wirtualnym świecie, jest dla mnie bardziej interesujące niż ty tutaj”. Prowadzi to do erozji więzi i paradoksalnego pogłębienia poczucia samotności, mimo fizycznej obecności wśród ludzi. Święta online stają się więc świętami „obok siebie”, a nie „ze sobą” – ostrzegł ekspert Uniwersytetu SWPS.
Świąteczny cyfrowy detoks nie wymaga heroicznych wyrzeczeń. Wystarczy kilka dni świadomego odłożenia telefonu, by odzyskać spokój, uważność i prawdziwą obecność w relacjach. To inwestycja w zdrowie psychiczne, która procentuje długo po zakończeniu świąt.
Źródło: PAP/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze