Luksusowy holenderski statek MV Hondius stał się centrum zainteresowania światowych służb sanitarnych. Na pokładzie jednostki, która wypłynęła z argentyńskiej Ushuai ze 150 osobami, wykryto niebezpiecznego hantawirusa. Czy są powody do paniki? Prof. Tomasz Dzieciątkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego tłumaczy, że przekazanie hantawirusa z człowieka na człowieka bardzo rzadkie
Standardowo hantawirusy kojarzone są z obecnością dzikich lokatorów. Głównym rezerwuarem tych drobnoustrojów są gryzonie – myszy, szczury czy nornice – które same nie chorują, ale rozsiewają wirusa. Ludzie najczęściej zakażają się drogą wziewną, wdychając pył zanieczyszczony odchodami zwierząt.
W przypadku MV Hondius sytuacja jest jednak nietypowa. WHO otrzymała informację, że na pokładzie statku nie stwierdzono obecności szczurów. To właśnie ten fakt skierował uwagę ekspertów na rzadką ścieżkę transmisji między ludźmi.
Prof. Tomasz Dzieciątkowski podkreśla, że zjawisko zarażania się od innej osoby w przypadku tej rodziny wirusów jest niemal niespotykane. Istnieje jednak jeden kluczowy wyjątek.
- Zakażenie hantawirusem z człowieka na człowieka może zaistnieć w zasadzie tylko w sytuacji, gdy mamy do czynienia z jednym konkretnym gatunkiem hantawirusa, który nazywa się Andes. Ten hantawirus widocznie wystąpił akurat na pokładzie wycieczkowca. Wszystkie inne hantawirusy, a jest ich całkiem sporo, nie przenoszą się z człowieka na człowieka” – wyjaśnia ekspert w rozmowie z PAP.
Reklama
Wirus Andes to przedstawiciel tzw. hantawirusów Nowego Świata. Choć mechanizm jego przenoszenia między ludźmi jest znany nauce od kilkunastu lat, to wciąż uznaje się go za zjawisko ekstremalnie rzadkie.
Hantawirusy nie są jednolitym zagrożeniem. Ekspert z WUM dzieli je na dwie grupy, różniące się nie tylko miejscem występowania, ale i objawami, jakie wywołują u pacjentów:
Hantawirusy Starego Świata (Azja i Europa): m.in. Hantan, Dobrava, Puumala. Mogą prowadzić do gorączki krwotocznej z zespołem nerkowym (HFRS).
Hantawirusy Nowego Świata (Ameryka Południowa): m.in. Andes i Sin Nombre. Wywołują hantawirusowy zespół sercowo-płucny (HPS).
- Akurat hantawirusowy zespół sercowo-płucny przechodzi się ciężej – wskazuje prof. Dzieciątkowski.
Sytuację na statku pogarsza fakt, że jest on przestrzenią zamkniętą. W takich warunkach patogeny, nawet te przenoszące się z trudem, mają ułatwione zadanie w porównaniu do otwartej przestrzeni.
Mimo groźnie brzmiących komunikatów, medycyna dysponuje odpowiednimi narzędziami, by szybko zidentyfikować zagrożenie. Współczesna diagnostyka pozwala na precyzyjne określenie typu wirusa w krótkim czasie.
- Przy wykorzystaniu odpowiedniej metodologii wykonanie tego typu badań trwa około doby – podsumowuje prof. Dzieciątkowski.
Obecnie jednostka kontynuuje rejs pod nadzorem służb medycznych, a sytuacja na MV Hondius jest monitorowana przez międzynarodowe organizacje zdrowia, by zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się tego rzadkiego wariantu wirusa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze