Reklama

Cesarskie cięcie bez ginekologa i śmierć 41-latki. Kara 363 tys. zł dla szpitala utrzymana

Narodowy Fundusz Zdrowia podtrzymał decyzję o nałożeniu kary finansowej 363 tys. zł na prywatny Szpital Esculap w Bielsku-Białej, gdzie po cesarskim cięciu zmarła 41-letnia pacjentka. Kontrola wykazała, że kobieta po operacji była pozostawiona bez opieki ginekologa, a nieprawidłowości miały charakter systemowy, a nie incydentalny. Sprawą zajmuje się również prokuratura, która postawiła zarzuty związane m.in. z narażeniem pacjentki na utratę życia i fałszowaniem dokumentacji medycznej.

Decyzja NFZ po odwołaniu szpitala Esculap

Narodowy Fundusz Zdrowia nie uwzględnił odwołania złożonego przez CM „Eskulap” po kontroli przeprowadzonej po śmierci pacjentki. Jak poinformował Paweł Florek, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej i Promocji NFZ, kara finansowa oraz negatywna ocena placówki pozostają w mocy.

Prezes Narodowego Funduszu w całości oddalił zastrzeżenia zgłoszone przez CM 'Eskulap' do wyników kontroli NFZ oraz podtrzymał wszystkie ustalenia, negatywną ocenę placówki oraz nałożone sankcje finansowe – przekazał NFZ w odpowiedzi dla redakcji.

Reklama

Śmierć pacjentki po cesarskim cięciu w Bielsku-Białej

41-letnia Anna zmarła kilka godzin po cesarskim cięciu wykonanym w prywatnym szpitalu w Bielsku-Białej. Jak ustaliła prokuratura, w momencie pogarszania się stanu pacjentki na oddziale nie było ginekologa, a opiekę nad kobietami po operacjach sprawowały wyłącznie położne.

Z ustaleń kontroli wynika, że pacjentki pooperacyjne były pozostawione wyłącznie pod opieką położnych, zaś stwierdzone nieprawidłowości miały charakter systemowy, a nie incydentalny – poinformował NFZ.

Kontrola NFZ w szpitalu Esculap

Kontrola objęła pierwszą połowę 2025 roku i potwierdziła szereg uchybień, w tym brak lekarza po cesarskich cięciach oraz sprzęt medyczny bez aktualnych przeglądów technicznych. W dniu tragedii na oddziale przebywało sześć pacjentek po cesarskim cięciu, a ginekolog po wykonaniu operacji opuścił szpital.

Reklama

To była norma, że nie było ginekologa. Przychodził ginekolog, wykonywał cięcie cesarskie i szedł do domu – mówi Małgorzata Goślińska, dziennikarka tvn24.pl, autorka reportażu o kulisach sprawy.

Objawy zagrożenia życia po operacji

Stan pacjentki szybko się pogarszał, a objawy wskazywały na poważne powikłania pooperacyjne. – „Po dwóch godzinach już były obiektywne wyniki, które wskazywały, że mogła mieć na przykład krwotok wewnętrzny” – relacjonuje Małgorzata Goślińska.

Partner zmarłej kobiety, Krzysztof Wnętrzak, wspominał dramatyczne chwile: „Dochodziło do momentu, gdzie widziałem, że ona odpływa. Dotykałem jej nóg, one były zimne, a skarżyła się, że jest jej bardzo ciepło w te nogi”.

Reklama

Brak lekarza i opóźniony transport do innego szpitala

Pacjentka nie została w porę przewieziona do szpitala o wyższej referencyjności. Zamiast tego po kilku godzinach przeprowadzono kolejną operację, podczas której ginekolog pojawił się jedynie na krótko.

I wtedy ginekolog znowu wyszedł ze szpitala – podkreśla Małgorzata Goślińska.

Dopiero około godziny 1 w nocy kobietę przetransportowano karetką do innej placówki. Jej życia nie udało się uratować.

Zarzuty prokuratury po śmierci pacjentki

Na początku listopada 2025 roku prokuratura postawiła pierwsze zarzuty w tej sprawie.

Są to zarzuty dotyczące zarówno narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo utraty życia i skutkujące jej zgonem, jak również są to zarzuty związane z fałszowaniem dokumentacji medycznej i poświadczeniem nieprawdy – poinformował Łukasz Zachura z Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ.

Reklama

Systemowe nieprawidłowości na oddziale położniczym

Z ustaleń dziennikarskich wynika, że podobne sytuacje miały miejsce także wcześniej, m.in. w 2024 roku.

Pielęgniarki mówiły nad panią Sarą, że być może trzeba będzie zrobić cesarkę i co teraz, bo nie ma lekarza – relacjonuje Goślińska.

W efekcie wojewoda wykreślił Szpital Esculap z listy placówek medycznych, a NFZ nałożył karę finansową w wysokości 363 tys. zł.

Kontrole porodówek w całej Polsce

Sprawa z Bielska-Białej wywołała pytania o bezpieczeństwo porodów w innych placówkach. W grudniu wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski zalecił wzmożone kontrole oddziałów położniczo-ginekologicznych.

Reklama

Zlecamy kontrole wszystkich oddziałów położniczo-ginekologicznych, żeby szczególnie zwrócić uwagę na te oddziały, w których wykonuje się mało świadczeń – podkreślił Tomasz Maciejewski.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: tvn24.pl Aktualizacja: 03/02/2026 18:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości