Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński znajdzie się z powrotem w rządzie. Tym razem jednak ma objąć stanowisko ministra odpowiadającego w KPRM za cyfryzację. Przypomnijmy, że jako wiceminister zdrowia odpowiadał za uruchomienie usług na platformie P1, m.in. wdrożenie systemu e-recept.
O nowej funkcji J.Cieszyńskiego poinformował serwis Interia. Jak podał, formalna nominacja ma nastąpić w przyszłym tygodniu.
- To są decyzje w gestii pana premiera, nie mogę komentować tych informacji – stwierdził J. Cieszyński pytany przez portal o komentarz.
Przypomnijmy, że obecnie cyfryzacja podlega bezpośrednio Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a obowiązki szefa tego resortu pełni sam premier Mateusz Morawiecki.
Janusz Cieszyński w latach 2018-2020 pełnił funkcję wiceministra zdrowia, gdzie odpowiadał m.in. za cyfryzację tego sektora. Pełnił m.in. nadzór nad Centrum Systemów informacyjnych Ochrony Zdrowia (obecnie Centrum e-Zdrowia). Był także członkiem Komitetu Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji przy Prezesie Rady Ministrów i Komitetu Monitorującego Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój.
W sierpniu ub. roku złożył rezygnację z funkcji wiceministra zdrowia, a w listopadzie ub. roku objął stanowisko wiceprezydenta Chełma. W kwietniu br. J. Cieszyński został powołany do rządowej Rady do Spraw Cyfryzacji.
Jako wiceminister zdrowia doprowadził do przyspieszenia cyfryzacji tego obszaru, uruchomienie usług na platformie P1, w tym systemu e-recept.
O swojej dymisji z funkcji wiceministra zdrowia - w sierpniu 2020 roku - poinformował sam, poprzez profil na Facebooku. Napisał wtedy, że rezygnacja była "kilkukrotnie już odkładana, ale dzięki temu też dobrze przemyślana". Dymisja zbiegła się z licznymi aferami dotyczącymi zakupów przez resort zdrowia sprzętu medycznego oraz środków ochrony indywidualnej.
Przypomnijmy, że po wybuchu epidemii, Janusz Cieszyński jako wiceminister zdrowia, był odpowiedzialny za organizację zakupów. W tym za jeden z najbardziej kontrowersyjnych, czyli transakcję zawartą z handlarzem bronią z niewielkiej firmy E&K. Zamówił w tej spółce, bez żadnego doświadczenia w handlu sprzętem medycznym, dostawę 1241 respiratorów. Przedsiębiorca natychmiast otrzymał zaliczkę na swoje zakupy, sięgającą 150 milionów złotych. Respiratory do dziś nie trafiły do polskich szpitali, a Prokuratoria Generalna walczy w sądach o zwrot zaliczki od spółki E&K wraz z odsetkami oraz o zapłatę kar umownych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!