Reklama

Bezpieczeństwo lekowe i antybiotykooporność: czy Europa jest gotowa na kryzys?

Austriacki Kundl jest dziś jednym z kluczowych elementów układanki bezpieczeństwa lekowego w obszarze antybiotyków. Tam Sandoz, jako jedyny europejski producent generycznych antybiotyków, utrzymuje w pełni zintegrowany zakład: od fermentacji po gotową postać leku. W Polsce Sandoz zainwestował już około miliarda złotych, głównie w zakłady w Strykowie i Warszawie. Szacuje się, że obecnie liczba zgonów z powodu zakażeń wywołanych przez bakterie wieloantybiotykooporne w skali globalnej jest wyższa niż łączna liczba zgonów z powodu malarii, HIV/AIDS i raka piersi - zauważa prof. Aneta Nitsch-Osuch.

Antybiotykooporność globalnym zagrożeniem

W środowisku medycznym coraz częściej słychać, że antybiotykooporność jest „cichą pandemią”. Oporne bakterie nie wywołują nagłych spektakularnych kryzysów, ale dzień po dniu odbierają systemowi ochrony zdrowia skuteczne narzędzia terapii. Zakażenia, które jeszcze niedawno były rutynowo leczone w warunkach ambulatoryjnych, coraz częściej stają się wyzwaniem na oddziałach intensywnej terapii.

Prof. dr hab. n. med. Aneta Nitsch-Osuch, specjalistka zdrowia publicznego i epidemiologii, przypomina, że antybiotykooporność to efekt wielu lat nadużywania i niewłaściwego stosowania antybiotyków, zarówno w medycynie, jak i w weterynarii czy rolnictwie. Zwraca uwagę, że codzienne decyzje podejmowane w gabinetach lekarskich mają realny wpływ na to, jak długo jeszcze utrzymamy skuteczność dostępnych terapii.

Reklama

Ekspertka podkreśla, że błędne rozpoznanie etiologii zakażenia, sięganie po antybiotyk przy infekcjach wirusowych, dobór preparatu o zbyt szerokim spektrum lub nieprawidłowe dawkowanie wzmacniają presję selekcyjną na bakterie. Oporność narasta szybciej, niż system jest w stanie wprowadzić do praktyki klinicznej nowe cząsteczki. To właśnie ta dysproporcja między tempem rozwoju oporności a tempem innowacji sprawia, że międzynarodowe organizacje mówią o antybiotykooporności jako jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla globalnego zdrowia.

Szacuje się, że obecnie liczba zgonów z powodu zakażeń wywołanych przez bakterie wieloantybiotykooporne w skali globalnej jest wyższa niż łączna liczba zgonów z powodu malarii, HIV/AIDS i raka piersi - zauważa prof. Aneta Nitsch-Osuch.

Reklama

Bezpieczeństwo lekowe

Pandemia COVID-19 dobitnie pokazała, czym kończy się nadmierne uzależnienie od importu substancji czynnych i gotowych leków spoza Europy. Problemy z dostępnością podstawowych preparatów, od leków przeciwgorączkowych po antybiotyki, przestały być abstrakcyjnym scenariuszem, a stały się doświadczeniem tysięcy pacjentów i lekarzy.

Karolina Demus, prezes Zarządu Sandoz Polska, zwraca uwagę, że bezpieczeństwo lekowe przestało być technicznym parametrem, a stało się jednym z kluczowych elementów strategii zdrowotnej państw. Przypomina, że Sandoz odpowiada dziś za ogromną część terapii stosowanych codziennie na świecie. 

Reklama

W zeszłym roku dostarczyliśmy pacjentom na całym świecie 900 milionów terapii, o 100 milionów więcej niż w poprzednim roku. Przenosząc się na polski rynek, tu również mamy powody do dumy. W 2024 r. w naszych zakładach w Warszawie i Strykowie wyprodukowaliśmy i zapakowaliśmy ponad 25 mld tabletek i zapewniliśmy pacjentom ponad 22 mln terapii - podkreśla Karolina Demus.

Jak zaznacza, tylko w Polsce poziom inwestycji Sandoz sięgnął już około miliarda złotych, głównie w zakłady w Strykowie i Warszawie. Jednocześnie firma, podobnie jak inni producenci działający w Europie, intensywnie inwestuje w moce produkcyjne na kontynencie: w budowę nowego zakładu w Lendavie w Słowenii, gdzie mają powstawać wyłącznie leki biologiczne biorównoważne, w rozbudowę nowoczesnego laboratorium biotechnologicznego w Holzkirchen w Niemczech oraz w zakład w Kundl w Austrii.

Reklama

To właśnie Kundl jest dziś jednym z kluczowych elementów układanki bezpieczeństwa lekowego w obszarze antybiotyków. Tam Sandoz, jako jedyny europejski producent generycznych antybiotyków, utrzymuje w pełni zintegrowany zakład: od fermentacji po gotową postać leku. Ta struktura umożliwia prowadzenie wszystkich faz produkcji w jednym kompleksie, co ogranicza ryzyko przerw w łańcuchu dostaw. Przypadek Kundl dobrze pokazuje, jak ważne jest utrzymanie produkcji kluczowych leków w Europie, niezależnie od jednego konkretnego podmiotu.

Antybiotyki jako zasób strategiczny Europy

Rozmawiając o antybiotykooporności i bezpieczeństwie lekowym, nie sposób oddzielić perspektywy klinicznej od produkcyjnej. Przy ograniczonej liczbie nowych cząsteczek i rosnącej oporności kluczowe staje się nie tylko to, jak leczymy, ale czy w ogóle mamy czym leczyć.

Reklama

Coraz wyraźniej widać, że konieczna jest zmiana optyki patrzenia na antybiotyki. To już nie tylko „kolejna grupa leków” na liście refundacyjnej, ale realny zasób strategiczny, podobnie jak energia czy infrastruktura krytyczna. Jeśli produkcja substancji czynnych i leków gotowych jest skoncentrowana poza Europą, każdy globalny kryzys: pandemia, konflikt zbrojny czy zakłócenia transportu może w krótkim czasie przełożyć się na realne braki w terapii ciężko chorych pacjentów.

Z perspektywy systemu ochrony zdrowia oznacza to konieczność bardziej świadomego kształtowania polityki lekowej. Chodzi nie tylko o poziom zapasów czy umowy na dostawy, ale też o wspieranie lokalnych i europejskich mocy produkcyjnych oraz docenienie roli producentów, którzy inwestują w pełen łańcuch wytwarzania antybiotyków w Europie. To również pytanie o to, jak w praktyce połączyć politykę lekową z długofalową strategią walki z antybiotykoopornością.

Reklama

Racjonalna antybiotykoterapia fundamentem walki z antybiotykoopornością

Bez względu na to, gdzie powstają antybiotyki, ich skuteczność zależy od tego, jak są stosowane na co dzień. Prof. Aneta Nitsch-Osuch podkreśla, że racjonalna antybiotykoterapia to nie tylko hasło ze strategii zdrowotnej, ale praktyczny zestaw decyzji w gabinecie lekarza rodzinnego, na SOR-ze czy w oddziale szpitalnym. Jak mówi: 

Uzasadnione podanie antybiotyków to odpowiedź na pytanie, czy w ogóle podać antybiotyk. Musimy wiedzieć, czy mamy zakażenie wirusowe, które absolutnie nie wymaga antybiotykoterapii, czy bakteryjne - podkreśla profesor.

Reklama

Ekspertka przypomina, że większość ostrych infekcji górnych dróg oddechowych ma etiologię wirusową i nie wymaga antybiotyku. W jej ocenie kluczowe znaczenie ma szersze wykorzystanie szybkich testów diagnostycznych różnicujących podłoże zakażenia. Dopiero potwierdzenie bakteryjnego charakteru infekcji powinno otwierać drogę do rozważenia antybiotykoterapii.

Nawet wtedy liczy się wybór właściwego leku: o możliwie wąskim spektrum, w odpowiedniej dawce, podawany w ustalonych odstępach i przez czas, który wynika z wytycznych. To, czy pacjent zastosuje się do zaleceń, również ma znaczenie. Zbyt wczesne przerwanie terapii, wydłużanie przerw między dawkami, przyjmowanie „resztek z poprzedniego leczenia” czy dzielenie się lekami z domownikami. Wszystkie te zachowania osłabiają skuteczność terapii i przyczyniają się do selekcji opornych szczepów.

Reklama

Z perspektywy klinicznej oznacza to konieczność wdrażania racjonalnej antybiotykoterapii, lepszego wykorzystania diagnostyki i konsekwentnego trzymania się zaleceń. Z perspektywy przemysłu inwestycje w europejskie moce produkcyjne, odpowiedzialne wytwarzanie leków i działania edukacyjne. Z perspektywy państwa tworzenie warunków regulacyjnych i finansowych, które wspierają jednocześnie dostępność leków i walkę z opornością.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/11/2025 15:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości